20 grudnia 2014

kotlety z ryżu jaśminowego z dodatkiem sosu sojowego, zupełnie nieświątecznie...

Hey,
Zdaje się, że dawno nie było u mnie kotletów, więc tym chętniej delektowaliśmy się nimi, zwłaszcza Połowa moja stwierdziła, że są świetne, że sos sojowy robi wow, ale jakby tam jeszcze trochę mięsaaaa było.....to by były takie smażone gołąbki. Nie brnijmy:D
Od razu napiszę, że nie jestem wegetarianką, aczkolwiek ostatnimi czasy faktycznie jakoś mniej wpisów typowo mięsnych pojawia się u mnie, najlepsze, że to naprawdę samo się dzieje. 
Z kotletami trochę nie napracowałam, choć miałam wydawałoby się konkretny przepis - korzystałam z pomysłu Anny Romantowskiej "Szybkie potrawy z kasz i ryżu". Robi się je naprawdę błyskawicznie, ale wiecie jak to jest z ryżem, ziarenka, kochane ziarenka...Wyrabianie kotletów z ryżu zawsze jest bardziej pracochłonne, mozolne....także uprzedzam. Myśl mam jednak taką, że następne, zrobię sobie w piekarniku;p Nooo, a co do ryżu, użyłam tajskiego jaśminowego, bo dawno u mnie go nie było, bo jest bardzo smaczny, pięknie pachnie, jest delikatny, to jeden z moich ulubionych, a może na równi z basmati?
Znacie jaśminowy? Lubicie? Jeśli nie, polecam, jest znacznie lepszy od tych zwykłych. Jedyne, na co należy zwrócić szczególną uwagę, to sposób gotowania, wprawdzie proces jest błyskawiczny, aleee należy poświęcić mu nieco uwagi, warto!


Przygotowanie: około 35 minut
Koszt: wszystko posiadałam


Składniki:
około 1,5 szklanki ryżu ( na oko)
cebula
2 jaja
garść natki pietruszki
2 łyżki sosu sojowego Yamasa 
otręby żytnie
olej rzepakowy do smażenia
sól morska, pieprz czarny świeżo zmielony, zioła prowansalskie
szczypta mielonego imbiru
ziarna sezamu - 2-3 łyżki ( ja użyłam białego i czarnego)
2 łyżki nasion dyni - pominęłam bo nie miałam


Ryż gotuję ściśle według zaleceń na opakowaniu.

Cebulę siekam na drobno, natkę również. 
Jajka rozkłócam.
Wszystko mieszam ze sobą, mieszam, doprawiam do smaku pieprzem, ODROBINĄ soli, dodaję sos sojowy, imbir, mieszam. 
Ugotowany i ostudzony ryż łączę z jajkami, mieszam wszystko dokładnie. Moja masa była trochę za rzadka, dodałam do niej otrębów.

Z powstałej masy formowałam kotlety, oprószyłam je mąką wymieszaną z otrębami i sezamem.
Smażyć na złoty kolor z obu stron.

Kotlety najlepiej smakują podane od razu, z sosem sojowym. Oczywiście możecie użyć innego, zrobić własny jakiś ulubiony, Nam smakowało tak właśnie:)
















15 grudnia 2014

babeczki z kremem z kasztanów z wanilią i pyszna zielona herbata z miodem Manuka

Brzmi pysznie? To dobrze. Nie dość, że wyszło smacznie, to jeszcze zdrowo, można lepiej?
Gdzieś tam między wierszami pisałam Wam o tym, że nabyłam w końcu amaratusa, z resztą nie tylko on się u mnie rozgościł na stałe, ale o tym pewnie kiedyś...Na pewno będzie u mnie częstym gościem, bo zastosowanie może mieć różne, czy na słodko czy na słono, dla mnie bomba!
Nooo...ale co z tym kremem? Jaki kasztan? I znów będzie to mój top of the top. Bo wcześniej nie znałam tego specjału, a że załapałam się na paczkę, o której też Wam wspominałam, to tym bardziej cieszę się, że mogę spróbować czegoś nowego. Pewnie zastanawiacie się do czego taki krem, co z czym, już piszę.
Spokojnie można go użyć do kanapek, ciastek, naleśników, do herbaty nawet, o! Próbowałam :)
Co mnie jednak najbardziej cieszy, to fakt, że produkt jest naturalny, bez soli, polepszaczy, wegański też. Kasztany zawierają escynę, czyli substancję odpowiedzialną za uszczelnianie naczyń krwionośnych, o tym musicie wiedzieć, sama się zdziwiłam ;)
Żeby jakoś połączyć zacny krem i amarantusa, wymyśliłam coś na słodko, a raczej prawie nie słodko, powstały więc babeczki. Bardzo szybkie, proste, jakże inne w smaku, oboje z K. stwierdziliśmy, że niezłe, że dziwne, ale w pozytywnym znaczeniu, bo tak bardzo różnią się od tych wszystkich nam znanych.
A do babeczek co? Ano herbata zielona, bo taką też uwielbiam. Ci co mnie znają, wiedzą. Ta, wzbogacona jest miodem  Manuka. Smak czysty, świeży, lekki.
To jak, podaję Wam przepis na babeczki, który mam stąd, parzcie kubek herbaty i siadamy :)


Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: około 10 zł za amarantus

Składniki:
2 szklanki amarantusa ekspandowanego
2 jajka
2 płaskie łyżki miodu
1/3 łyżeczki sody oczyszczonej (w przepisie podano 1/2 a i tak niekoniecznie)
szczypta soli
krem z kasztanów z wanilią Bonne Maman - niepełna łyżeczka do każdej z babeczek
a do babeczek zielona herbata z miodem z Manuka Clipperrs 


Jajka z miodem rozkłócam trzepaczką, tak by powstała jednolita masa.
Do nich dodaję amaratus, sól, sodę, mieszam dokładnie.
Masa nie może być zbyt zbita ani zbyt płynna, moja wyszła akurat.
Jeśli jednak okaże się, że Wasza masa nie jest idealna, dołóżcie amarantusa albo jajko, można też dodać bakalii, jeśli ich akurat chcecie użyć, tudzież innego, wybranego składnika..

Ciastem wypełniłam papilotki papierowe do muffin. Na spód po łyżce masy, na to łyżeczka kremu, przykrywam masą i tak z każdą. Z podanych proporcji wyszło mi 7 babeczek.
Jedna uwaga: następnym razem użyję silikonowych foremek, z papierowych nie odchodzą w całości, trochę zostaje.

Babeczki wkładam do rozgrzanego piekarnika do 180 st. z termoobiegiem ( ja włączyłam) i piekę jakieś 15 minut, aż się zarumienią.


















10 grudnia 2014

zielona sałatka z winogronem...i pysznym dressingiem na bazie musztardy

Nooo, Kochani, jak tam przed świętami?
Spoglądając na blogi widzę, że świąteczne potrawy pojawiają się coraz częściej.Myślę, że mamy jeszcze trochę czasu, więc ja nie będę Was nimi jeszcze zasypywać....zostanę jeszcze w temacie lżejszych sałatek;) Ze świątecznych przepisów na pewno pokażę Wam moją propozycję na śledzie, tegoroczne będą przepyszne, więc spodziewajcie się posta! A póki, co wracam do zielonej sałatki....którą okrasiłam pysznym musztardowym dressingiem. Wyszło smacznie, so fresh!
Pysznieee, bo miałam dobrą musztardę, połączenie dijon z miodem Maille Honey Dijon...świetne, gwarantuję! Gdzieś tam ostrzej, bo dijon, no i fantastyczna słodycz miodu, która jest wyraźnie wyczuwalna, ale nie dominuje smaku, a raczej go uzupełnia. A że dostałam ostatnio pyszną paczkę z produktami, którymi mogę się pochwalić, to na pewno pokażę Wam kilka wspaniałości;)
Propozycja mojej sałatki jest dosyć luźna, bo czy dacie więcej roszponki czy szpinaku....?
To dressing jest kluczowy, to on nadaje smaku, aromatu, wiadomo...;)


Przygotowanie: 10 minut
Koszt: około 20 zł / wszystko miałam

Składniki:
garść świeżego szpinaku
garść roszponki
garść rukoli
garść winogron czerwonych
feta - wedle uznania
kilka plasterków ogórka zielonego
3 rzodkiewki
czarny sezam
pomelo - dwa plasterki pokrojone w drobną kostkę

DRESSING:
2 łyżki musztardy Maille Honey Dijon 
sok z połowy limonki
łyżka oliwy z oliwek Monini
ocet winny Chianti - łyżeczka lub dwie płaskie
szczypta soli morskiej
pieprz różowy 
około 100 ml wody zimnej - przegotowanej


Sałaty i szpinak myję, odkładam na ręcznik papierowy, niech obeschną.
Winogrona dzielę na pół, ogórka kroję na cienkie plasterki, podobnie z rzodkiewkami.
Z pomelo wycinam białe części, kroję na kostkę. Wszystko łączę - jeszcze nie mieszam.

Musztardę łączę z oliwą, octem oraz wodą, doprawiam solą i pieprzem świeżo rozgniecionym w moździerzu.
Mieszam.
Na chwilę odstawiam, niech smaki się przejdą.

Sałatę polewam dressingiem, układam na wierzchu rozdrobnione kawałki sera, posypuję czarnym sezamem.

















08 grudnia 2014

puree z pietruszki i ziemniaka z imbirem marynowanym

Zdziwieni?
Ja trochę tak, nie tyle połączeniem pietruszki i ziemniaków, bo to znam, nawet zdarzyło mi się zrobić, aleee...dodatkiem imbiru marynowanego.
Pomysł na to puree widziałam w programie "be active" Ewy Chodakowskiej. Na program trafiłam przypadkiem, skacząc po kanałach, w sumie, to oglądałam jednym okiem, ale jeśli o jedzenie, zawsze słyszę co trzeba;p
Prawie...bo chyba ominęłam jakieś prażone przyprawy, ale cóż to, doprawiłam po swojemu.
Niestety nazwiska kucharza, który gotuje z Ewą nie znam, ale ci, co oglądają z zapartym tchem, pewnie wiedzą, ja nie i nie wiem;p
Do puree dodałam trochę czarnego sezamu, który sobie nabyłam ostatnimi czasy, dodaje życia beżowym odcieniom puree;p
Nic toooo, do rzeczy może, hm?


Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: 3 zł (pietruszka i ziemniaki)

Składniki:
2 duże pietruszki (korzeń)
4 średnie ziemniaki
mleko - około 400 ml (niestety nie zmierzyłam)
sól różowa, pieprz zielony, szczypta gałki muszkatołowej
odrobina imbiru marynowanego - powiedzmy, że pełna łyżka
kiełki rzodkiewki do ozdoby 


Mleko wlewam do garnka, najlepiej wcześniej podlać go zimną wodą i zostawić jej minimalnie na dnie, mleko się nie przypali.
Powoli je gotuję, w między czasie obieram i myję warzywa, kroję na drobną kostkę. Wrzucam do garnka.
Dodaję przyprawy - gałkę pod koniec gotowania.
Gotuję do miękkości, pod koniec dodaję gałkę.
Najważniejsze, by nie przesadzić z ilością mleka, część powinna odparować.
Jeśli uznacie, że jest go za dużo, odlejcie trochę.

Kiedy warzywa będą miękkie, zdejmuję garnek z płyty, blenduję na gładką masę.
Dodaję czarnego sezamu, ewentualnie doprawiam.
Od razu podaję, układam na talerzu porcję, posypuję odrobiną sezamu i kiełkami rzodkiewki.


Jako dodatek do puree użyłam piersi z kurczaka.








03 grudnia 2014

brokuły z parmezanem

<3
Jedne z najsmaczniejszych jakie jadłam, chyba śmiało mogę tak napisać. Propozycję podania widziałam u Michela Moran...od razu postanowiłam je przygotować. Nic bardziej prostego, zapewniam.
Zdjęcia niestety nie są takie jakbym chciała, coś nie miałam dnia do cykania, trudnoooo....musicie sobie zrobić taką porcję i rozsmakować się w niej;) Moja porcja nie zawiera śmietany i soku z cytryny...
Soku, bo zapomniałam, a śmietany, bo nie miałam....z resztą, omijam ją, jeśli mogę;p




Przygotowanie: 4 min + około 6 min piekarnik
Koszty: 4 zł brokuły

Składniki:
brokuły
parmezan, wedle uznania
szczypta soli, pieprzu czarnego
kilka cienkich plasterków masła
odrobina sezamu czarnego - ode mnie


Brokuły dzielę na mniejsze części, myję, blanszuję 3-4 minuty - w dużej ilości osolonej wody.
Odcedzam po tym czasie.

W między czasie przygotowuję sobie naczynie żaroodporne. Na jego dno układam po kilka cienkich, wąskich plasterków masła - nie dużo, 3-4. Masło oprószam odrobiną sera, na tym układam różyczki brokuła, solę je i pieprzę, nie za dużo...Ser jest wyrazisty, z resztą brokuły gotowały się w osolonej wodzie!
Wierzch posypuję serem i sezamem czarnym.
Wkładam do piekarnika rozgrzanego do 180-200 st z termoobiegiem na jakieś 6 minut max ( aż masło i ser się rozpuszczą).

Brokuły zajadałam z kaszą jaglaną.










02 grudnia 2014

ciasteczko owsiane ze słonecznikiem, odrobiną kokosu i cynamonem

Komu, komuuu? Jak ja lubię wpadać na przepisy, tak wpadać. Szukać czegoś, znaleźć coś innego ;p
Wiecie, że ja do słodyczy pierwsza nie jestem, to znaczy zjem jak dają albo jak mam smaka....bo czasem i tak się zdarza, ale żeby się bić o ciastko....nieee;) Owsiane ciastka za to lubię, bo mam poczucie, że są nieco zdrowsze od tych niby "zwykłych", oczywiście pod warunkiem, że są swojskie, sklepowe zazwyczaj mają jeszcze kilka ulepszaczy...Poza tym zjadłam dwa i mam dosyć, najadłam się...reszta i tak zniknie, nim zdążę zrobić kolejną kawę;p
No i co z tymi ciastkami?
Fajne, chrupiące, słonecznik mega <3, cynamon dodaje aromatu, który uwielbiam, sycące, idealne z ciepłym mlekiem.
Na drugi raz zrobię je nieco cieńsze...o, taką mam myśl, choć podobno są akurat i dam trochę mniej płatów, o!
Przepis pochodzi z bloga Bereniki 



Przygotowanie: 10 min + około 20 pieczenie
Koszt: wszystko miałam

Składniki:
300 g płatków owsianych
1/2 szklanki cukru ( ja dałam mniej)
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
100 g słonecznika łuskanego ( dałam 80 g, uzupełniłam kokosem)
100 g mąki pełnoziarnistej
125 g masła
2 jaja
szczypta soli
łyżeczka cynamonu ( ode mnie)


Wszystkie składniki suche łączę ze sobą.
Margarynę rozpuszczam, pozostawiam do ostygnięcia. Dopiero jak będzie letnia wlewam ją do miski ze składnikami suchymi, dodaję jaja i wyrabiam dłonią ciasto.

Formuję kulki większe od orzecha włoskiego, które układam na papierze do pieczenia, dłonią spłaszczam ciastka tak, by nie były za wysokie, na centymetr grubości...Ciasto będzie kleić się do rąk, jednakże spokojnie da się z niego formować kulki. Można zmoczyć sobie ręce zimną wodą.

Wkładam blachę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni z termoobiegiem na około 20 minut.
Autorka przepisu podaje czas 25 min. ja mam mocny piekarnik, więc zawsze przy nowych wpisach uważam. wyjęłam je, kiedy złapały kolor.
Z podanych proporcji MNIE wyszło 18 sztuk, robiłam nieco większe ciasteczka niż koleżanka.