ale chyba zero postanowień, pierwszy raz od X czasu...no bo po co?
Doskonale wiem co i jak będę robić w nadchodzącym roku, nie będzie taryfy ulgowej dla mnie
i dla tak zwanych dobrych rad;p
Zrobiłam małe porządki w kontaktach, kto za, kto przeciw, trochę więcej oddechu, mniej napinki,
no i jest fajnieee...;)
Jakoś tak im dalej w las, tym na większość spraw....wiecie co;p
Noo, ale do rzeczy...Pewnie niektórzy z Was będą imprezować w klubach, inni zaś pałętać się po domach...więc dla nich ta propozycja. Taka sobie szybka zakąska, na ciepło, że niby po francusku,
a co...;p
Ci, co mnie znają wiedzą, że nie lubię zbędnego gadania, że tak się wyrażę - również w kuchni,
nie będzie pompatycznie, bo musiałabym cyganić, a tego nie znoszę...no to będzie prosto, z pieczarkami
i ciastem francuskim, sesese;)
...Jak już się rozpędziłam z tym ciachem, to pyknę sobie też parówki w cieście, co też pokażę
( post na wyżej wymienione już istnieje)...drinków zero w tym roku, ale cóż, zimne mleko i mieszanka soków idzie w hektolitrach;)
Przygotowanie: 40 minut
Koszt: 15 - 20 zł
Składniki:
1 kg pieczarek
cebula duża
dymka
papryka czerwona
łyżka suszonej włoszczyzny
łyżka oliwy
sól niskosodowa
pieprz czarny
oregano
kilka plasterków sera żółtego
ciasto francuskie x 2
mieszanka przypraw (moja majorkańska jeszcze...)
żółtko
Pieczarki oczyszczam i kroję na drobno, na rozgrzaną oliwę wrzucam posiekaną cebulę, chwilę podsmażam, następnie dodaję pokrojoną na kostkę paprykę, pieczarki i suszoną włoszczyznę, smażę do tak zwanej zmiany koloru, na sam koniec solę, pieprzę i doprawiam ziołami.
Ciasto wyjmuję z lodówki na chwilę przed przygotowaniem, musi być ono jednak na tyle elastyczne,
żeby nie popękało.
Wycinam z niego małe kwadraty, ale tak, by na jedną porcję pieczarek przypadły dwa kwadraciki.
Na jeden z kwadratów nakładam łyżką pieczarki - najlepiej wystudzone - nakładam na to drugi kwadrat, dociskam boki widelcem, wierzch nacinam delikatnie nożem i smaruję żółtkiem.
Na papier do pieczenie nakładam ciastka, ale nie za blisko siebie, urosną.
Piekarnik jest nagrzany do 200 stopni z termoobiegiem, czas, to około 10-12 minut, kiedy zaczynają się złocić, wyjmuję ciastka.
...kiedyś już je przygotowałam, dla zainteresowanych: http://olalallola.blogspot.com/2012/06/parowki-w-ciescie-francuskim-z-serem.html ta wersja jest bez sera, jedynie oprószone ostrą papryką |
...po próbie wyjadania składników, w końcu się...pożegnaliśmy;p |
...Wszystkim Wam życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku,
przy okazji dziękuję za miłe towarzystwo, za to, że bywacie u mnie, mam nadzieję,
że poznaliście mnie troszkę w moich postach, gdzieś tam między pastą a sałatką ;)
Oczywiście zapraszam do siebie tuż po odpoczynku...no i bawcie się szampańsko!!:)
Lolla
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!! :) z tak obfitym nadzieniem to bym zjadła z przyjemnością :D a te z parówką w środku to mniam!!!!! :D
OdpowiedzUsuńWygląda świetnie! Pomysł warty wypróbowania.
OdpowiedzUsuńWyygląda apetycznie i na pewno tak smakuję ;)
OdpowiedzUsuńmmmm pyszności! Szczęśliwego Nowego Roku!
OdpowiedzUsuń:))))))))))))))
Super pomysł :)
OdpowiedzUsuńPyszny pomysł na nadzienie, a u mnie roladki z ciasta francuskiego z łososiem(kuchnia lidla),także dobre:)
OdpowiedzUsuńA do czego w tym przepisie żółty ser?
OdpowiedzUsuńPod farsz, widać wyraźnie na zdjęciu:-P pominęłam to, mój błąd:-)
Usuń