15 kwietnia 2013

penne w pomidorach, czyli klasyka jakiej teraz potrzebuję...

Ahoy wszystkim!
Wracam, pewnie z przerwami, ale jednak. Tak trochę mnie wybiło z rytmu z różnych względów, postaram się mimo to bywać kulinarnie, bo stęskniło mi się bardzoooo...
Jako, że termin zero zbliża się nieubłaganie, muszę wybić sobie z głowy długodystansowe kucharzenie, wobec tego skupię się w najbliższym czasie na propozycjach, które wymagają zaledwie kilkunastu minut przygotowania, są pyszne do tego, czyli w zasadzie bez zmian, bo przecież jak dotąd proponowałam Wam właśnie tego rodzaju dania, no ale teraz bezwzględnie nie mogę sobie stać tak przy garach w nieskończoność....

Przepis znalazłam w jakiś tam zapiskach, które starannie kolekcjonuję, wszyscy doskonale go znamy,
bo cóż to za nowość, wielu z nas pewnie zajada się właśnie klasycznym penne "all arrabbiata".
Danie idealne w tej chwili dla mnie, dla wegetarian.
Polecam gorąco!


Przygotowanie: 15 minut
Koszt: 14 zł

Składniki:
makaron pełnoziarnisty penne Lubella
puszka pomidorów rozdrobnionych
1 ostra papryczka
ser feta lub parmezan
(ja użyłam fety)
4-5 łyżek płaskich oliwy z oliwek
4 ząbki czosnku
pieprz czarny
bazylia suszona
sól niskosodowa
2 łyżki sosu Tao Tao słodko-pikantnego


Na rozgrzaną oliwę wrzucam pokrojony w plasterki czosnek, lekko podsmażam, po chwili dodaję pomidory, mieszam całość. Następnie dodaję pokrojoną na drobno papryczkę - bez ziaren, nie chcemy umrzeć z wrażenia;p
Sos gotuję sobie na małym ogniu, ma sobie lekko pyrkocić, trochę się zredukować. Na koniec doprawiam do smaku pieprzem, solą oraz dodaję bazylię i sos, mieszam i już...sos gotowy.

Makaron gotuję na al dente w osolonej wodzie z łyżką oliwy.

Na talerzu układam wedle życzenia, posypuję serem.











08 kwietnia 2013

pieczarki w makaronie w sosie śmietanowym

HEHEH...zaczynam od wyśmiania samej siebie, dlaczego??? A dlatego, że napisałam sobie posta, wszystko super...po czym gdzieś mi się omsknęła ręka i skasowałam go, nawet nie wiem którym klawiszem;p
Powinnam dostać Nobla za niezdarność, tak to jest, jak się nie czuje własnych paluchów;p
Nic, o czym to ja...?
O nudlach.
W ubiegłym tygodniu oglądałam jeden z odcinków programu kulinarnego Michela Morana, 
gdzie prezentował kaszę jaglaną z pieczarkami w sosie śmietanowym, no i ok...ale na kaszę smaku nie miałam, stąd myk z makaronem. Wprawdzie w tym połączeniu żadna to nowość, ale akurat razem z mężem lubimy takie szybkie pasty, a skoro lubimy, to może Wam pokażę ;)
Oczywiście, propozycja Michela, to tylko luźna inspiracja, ja i tak zrobiłam to po swojemu... ;)

Przygotowanie: 20 minut
Koszt: około 20 zł

Składniki:
250 g pieczarek
kilka gniazd makaronu wstążki
odrobina natki pietruszki
szczypta kolendry
szczypta oregano
2 łyżki oliwy z oliwek
sól i pieprz
opakowanie małe śmietany 30 % 
(w oryginale była to 36% )
odrobina sera żółtego (najlepiej parmezan)


Zaczynam od pieczarek. Oczyszczam je, myję - choć podobno się nie powinno. Kroję na grubsze plastry, wrzucam na rozgrzaną oliwę, lekko podsmażam, ale uważam, by pieczarki nie ściemniały za bardzo, mają tylko zmięknąć, lekko zarumienić się.
Doprawiam je do smaku solą i pieprzem, dodaję kolendrę oraz oregano. 
Nadmiar wody, które puściły pieczarki radzę odlać, choć najlepiej mieć przygotowane dwie patelnie, co w zasadzie zrobiłam. Najpierw podsmażyłam je na jednej, po czym pozbywszy się wody wrzuciłam ponownie pieczarki na drugą patelnię, ale już bez dodatku oliwy - patelnia jest większa i głębsza, gdyż oprócz pieczarek muszą zmieścić się w niej makaron i sos.

W między czasie gotuję makaron z odrobiną soli.

Do pieczarek dolewam śmietanę, na tą chwilę zdejmuję patelnię z ognia, ponownie wraca całość na gaz, mieszam, doprawiam do smaku, dodaję posiekaną natkę i rzecz jasna ugotowany, ciepły makaron. 
Całość chwilę podsmażam.

Makaron wchłonie nadmiar sosu - ja wlałam całe opakowanie, gdyż wiedziałam ile makaronu też zużyję...a nie lubię suchych nudli;p
Na sam koniec posypuję pastę startym serem.

E voila;)












05 kwietnia 2013

zupa rybna z miruną w tle...

I znów miruna. Znów, bo trochę jej mam w zamrażarce, wymieszała mi się z bramą i w ten sposób będąc zaspaną, bez szkieł (wymówka...;p) wyjęłam co wyjęłam. Ale spokojnie, co się odwlecze...tymczasem dziś będzie zupa rybna, trochę pikantna, no może bardzo pikantna, z natką i sokiem z cytryny.
Jedni lubią, inni nie, my uwielbiamy, zawsze to jakaś odmiana. Do tego niezwykle łatwa w przygotowaniu, nie jest czasochłonna, nic tylko się zajadać.


Przygotowanie:  35 minut
Koszt: 20 zł (bez ryby)

Składniki:
2-3 spore płaty ryby
1-2 garści włoszczyzny
1 cebula
2 łyżki oliwy
łyżka masła
3 liście laurowe
4 ziela angielskie
90 g koncentratu pomidorowego z ziołami Pudliszki
1 marchewka
pół łyżeczki ostrej papryki
3 łyżki soku z cytryny
2 łyżki sosu słodko - pikantnego Tao Tao
sól niskosodowa
pieprz
vegeta wedle gustu

Zaczynam od pokrojenia na drobno cebuli, którą podsmażam na oliwie wymieszanej z masłem, musi złapać kolor. Następnie dodaję rozmrożoną włoszczyznę wraz z pokrojoną na plastry marchewką,chwilę podsmażam, zalewam zimną wodą, nieco ponad wysokość warzyw, dodaję vegetę, odrobinę soli i pieprzu,liść laurowy i ziele angielskie, gotuję około 15 minut.
W tym czasie zajmuję się rybą, to jest oddzielam skórę od fileta, kroję ją na kawałki, solę, pieprzę, po czym dodaję do gotującego się wywaru. Całość gotuję na małym ogniu około 10 minut, ryba jest delikatna, bardzo szybko dojdzie, nie trzeba gotować więc wywaru za długo, z resztą, ryba pomimo sporych kawałków i tak trochę się rozpadnie.
Do całości dodaję paprykę ostrą, przecier, doprawiam do smaku, zaś na sam koniec dorzucam posiekaną natkę, sos oraz sok z cytryny, trzymam zupę na ogniu jeszcze jakieś 2 minuty. E voila!

Zupa jest syta z racji sporej ilości warzyw, samej ryby rzecz jasna też...zaś stopień ostrości dobieracie sami, wiadomo ;)
Świetnie rozgrzewa...przecież zimę mamy;p







...miłego, spokojnego weekendu...bez odbioru;p







04 kwietnia 2013

kasza manna z cynamonem, bananem i szczyptą kakao

Smaki z rana są, niezaprzeczalnie.
Co by tu zamiast chleba, serów, i innych takich? A grysik. Taki jak mamusia robiła, nieco zmodyfikowany, pyszny, cała micha najlepiej!
No to zrobiłam, zjadłam i już mi lepiej.

A Wy jak rozpoczęliście dzień ??


Przygotowanie: 10 minut
Koszt: zerowy, wszystko miałam

Składniki:
około 2 szklanki mleka 1,5 %
5 łyżek kaszy manny błyskawicznej
2 małe banany
szczypta kakao
szczypta cynamonu

Do rondelka wlewam mleko, podgrzewam, kiedy będzie dość gorące dodaję kaszę mannę, cały czas mieszam. Doprowadzam do wrzenia. Dodaję na koniec cynamon, raz jeszcze mieszam.
Całkowity czas gotowania to jakieś 4 minuty.

Do miseczki wlewam kaszę, dodaję pokrojonego w plasterki banana, posypuję kakao.








03 kwietnia 2013

złote krokiety z pieczarkami i serem...

A za oknem sypie, że hey....i te prognozy pogody, już nawet mnie nie wkurzają, co śmieszą, ta cała paplanina synoptyków, że uważają, że myślą, że to i tamto...a będzie jak ma być, proste. Nawet moja kuchnia nie jest przewidywalna, bo miała być zupa rybna, potem krokiety z mięsem,  a będą krokiety z pieczarkami i serem. Powiedzmy, że zimowo jeszcze.
Nooo, ale...wracając do kuchni, gdzie non stop coś ostatnio wylewam, a to mi wyleci, a to spadnie...i nim się ruszę, powycieram...i już nawet nie mam siły wyzywać;p Niezdarna jestem ostatnimi czasy, mówię Wam!
Mam nadzieję, że mi to minie, bo będzie wesoło. No i niebawem mój blog przybierze nieco inny profil, na chwilę, bo na chwilę, ale jednak...będą nieco inne propozycje, lekkie, mamusinowe, pewnie podawane z mniejszą częstotliwością...ale nie zamierzam stąd uciekać, bo to przecież moja frajda, tak czy siak, zobaczycie zmiany;p
A póki co, zapraszam na krokieta ;)


Przygotowanie: około 1,5 godziny
Koszt: 20 zł (większość składników posiadałam)

Składniki:
Ciasto:
1/2 kg mąki 
(300 g tortowej i 200 g pełnoziarnistej)
2 jaja
400 ml mleka
pół szklanki wody gazowanej
szczypta soli
3 łyżki oliwy

Farsz:
500 g pieczarek
1 cebula
2 ząbki czosnku
papryka słodka - wedle smaku
zioła prowansalskie - wedle smaku
pieprz ziołowy
szczypta soli niskosodowej
250 g sera żółtego
(mniej więcej po połowie Edamskiego i Tylżyckiego)
plus oliwa do smażenia
bułka tarta
2 jajka
sól i pieprz


W misce mieszam składniki na ciasto - miksuję.
Odstawiam na jakieś 15 minut żeby odpoczęło.
Po tym czasie smażę naleśniki, nie za grube, żeby nie pękały podczas późniejszego zwijania - nie przypalam ich też za bardzo, muszą jedynie złapać złoty kolor.

Pieczarki myję, szatkuję na drobno, wrzucam na rozgrzaną oliwę, lekko solę, następnie dodaję pokrojoną w kostkę cebulę, podsmażam całość aż zmięknie. Doprawiam do smaku przyprawami, dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek, zioła.
Odstawiam na bok, żeby wystygło. Dodaję starty na dużych oczkach ser, ważne, żeby masa była w miarę letnia, żeby ser się w niej nie rozpuścił. Mieszam.

Na każdy z naleśników nakładam łyżką farsz - wedle Waszego uznania, u mnie ilość farszu zależy zawsze od wielkości naleśnika.
Zawijam ciasto, moczę w rozkłóconym, przyprawionym solą i pieprzem jajku, po czym obtaczam krokieta w bułce tartej.
Smażę po 3 krokiety jednorazowo na złoty kolor.

Podajecie z czym lubicie, ja ogarnę je bez niczego, co jak co, ale wiecie, o figurę CZA dbać;p








...dobraaa, a teraz ktoś musi umyć gary i to chyba tym razem będę Ja;p





02 kwietnia 2013

pierogowe kapelusze z mięsem i kapustą

Dzień lenia. Kolejny. Jakaś masakra! Do tego czuję się coraz słabsza, choć wszystko jest ok, no i ten śnieg...kurtka, buciory.
Pocieszyłam się małymi zakupami, jakoś tak lepiej od razu...;p A reszta dnia? Obowiązkowa laba, nogi w górze i telewizja i jakieś smakołyki;)
W kuchni mej zaś, zagościły pierogowe kapelusze. Dlaczego kapelusze? A bo przez to, że moje dłonie drętwieją momentami niemiłosiernie zagniatanie artystyczne pierogów nie wychodziło mi za bardzo, jakieś takie pokraki, więc postanowiłam zrobić myk, powycinać z ciasta koła i nakładać je na siebie.
Na koniec zapiec w piekarniku i zjeść;p


Przygotowanie: ok 1,5 godziny
Koszt: 13 zł

Składniki:
Ciasto: 
1/2 kg mąki pszennej
szklanka ciepłej wody
szczypta soli
jajko
2 łyżki oliwy

Farsz:
1/2 kg mięsa mielonego
1/2 kg kapusty kiszonej
przyprawy wedle smaku
1 cebula czerwona
1 cebula żółta
1 papryczka ostra
natka pietruszki
oliwa - kilka kropel
+ żółtko


Najpierw przygotowuję farsz.
Na rozgrzaną oliwę wrzucam posiekaną cebulę, smażę chwilę aż się zeszkli. Następnie dodaję rozdrobnione mięso, podsmażam do momentu kiedy złapie kolor, dodaję poszatkowaną kapustę, mieszam wszystko dosyć dokładnie, po czym duszę całość około 40 minut na małym ogniu, w między czasie dodaję przyprawy - oprócz soli.
Pod koniec duszenia dodaję do farszu posiekaną ostrą papryczkę i natkę.


Ciasto:
W wysokiej misce mieszam kolejno składniki, wyrabiam ciasto, następnie przenoszę się z nim na stolnicę -  obsypując ją mąką, rozwałkowuję ciasto, wycinam koła za pomocą szklanki.
Na każdy krążek nakładam łyżeczką farsz (musi być wystudzony) po czym zamykam kapelusik drugim kołem.Zaciskam widelcem ( czyli mamy kółko - farsz - kółko).

Otrzymane kapelusze gotuję w osolonym wrzątku jakieś 3 minuty po wypłynięciu.

Na blachę wykładam papier, układam na nim kolejno kapelusze, smaruję je rozkłóconym żółtkiem, zapiekam w 180 stopniach z termoobiegiem jakieś 15 minut.


Można je zajadać solo, jako ciepła przekąska, z sosem lub bez, byle na ciepło;)