16 lipca 2013

szaszłyki w domu też są dobre przecież....

Dzień dobry!!

Aleeee mam lenia, mówię Wam! Zasypiam do tego na stojąco, coś nie tak z tym moim ciśnieniem...kawę poproszę Mężuu;p
Cieszę się jednocześnie, że pogoda nam wróciła, czas zrobić porządki w szafie, powyjmować sukienki...o ile w nie wejdę, no i od przyszłego tygodnia wracam na fitness. Potrzebuję porządnego wycisku, a nie jakiś tam hulańców, mam nadzieję, że wyjdę na czworakach z sali treningowej;D
...Po tym jak wróciłam z córą ze spaceru, zaliczając po drodze okoliczny targ postanowiłam nie wysilać się specjalnie i przygotować tytułowe szaszłyki. Nie wiem skąd pomysł na nie akurat dzisiaj, choć jakby się zastanowić, być może książka Ewy Chodakowskiej przyczyniła się do tego...tam była jakaś wzmianka o szaszłykach podsmażanych na patelni. Alors, tak też poczyniłam, ale nie obeszło się bez piekarnika;)

Przygotowanie: około 45 minut
Koszt: 12 zł za mięso (resztę miałam na stanie)

Składniki:
3 pojedyncze piersi z kurczaka
7 ziemniaków
mała cebula czerwona
papryka zielona
średnia cukinia
12 pieczarek białych
3 małe ogórki gruntowe
trochę natki i koperku do posypania
3 duże ząbki czosnku
mały jogurt naturalny
sól morska i pieprz cytrynowy do smaku
curry
szczypta pieprzu cayenne
3-4 łyżki oliwy
łyżka masła



Ziemniaki gotuję w mundurkach w lekko osolonej wodzie.
Ugotowane ziemniaki dzielę na połówki, wkładam do miski, dodaję do nich łyżkę masła żeby się rozpuściła.
Ogórki obieram ze skóry, siekam na kostkę, podobnie postępuję z czosnkiem, wkładam oba składniki do miski, zalewam jogurtem, dodaję sól i pieprz. Mieszam. Na koniec dodaję natkę i koperek, raz jeszcze mieszam. Wkładam do lodówki na jakieś 20 minut.

Mięso kroję na kostki, solę, pieprzę, dodaję curry i pieprz cayenne, skrapiam oliwą, mieszam dłonią dokładnie, tak żeby mięso wchłonęło jak najwięcej przypraw.

Cukinię, cebulę, paprykę i pieczarki kroję wedle gustu na mniejsze kawałki.
Cukinię dodatkowo lekko solę, żeby puściła soki.

Na patyczki nabijam kolejno każdy ze składników, po czym wkładam po 3-4 szaszłyki na rozgrzaną patelnię, żeby trochę złapały koloru oraz zmiękły.
W między czasie nagrzewam piekarnik do 180 stopni z termoobiegiem. Szaszłyki umieszczam na blasze wyłożonej papierem, trzymam je w piekarniku jakieś 15 minut.




















15 lipca 2013

niebanalna pieczarka brunatna i pyszne bucatini

Witam;)
Jak Wam minął weekend?
Ja tym razem byłam w gościach, więc w kuchni zarządziłam przerwę, jakoś tak ani nie było czasu ani weny na pichcenie, co dla mnie akurat jest normalne, bo ja nie lubię robić czegoś pod dyktando albo, że trzeba. Nie chce mi się, nie gotuję.
Teraz moja Mała śpi, więc mogę do Was napisać na spokojnie, pokazać cóż to dzisiaj nowego wymuciłam, no i oczywiście jestem ciekawa Waszych opinii. Ciekawa, bo ja nie znałam pieczarki brunatnej...
( i ta ciszaaa), wyobraźcie sobie mojego zonka, jak będąc w sklepie natknęłam się na nie...;D
Od razu fru do koszyka. Nie chciałam się jednak sugerować żadnymi przepisami, pomyślałam, że pieczarka jak pieczarka, prosta w obsłudze. Ta ma nico inny smak, aromat, jest bardziej wyrazista, ale też nie klękłam z wrażenia, myślałam, że to będzie jakieś WOW....;p
Może smaczniejsza?
Przygotowałam proste danie, z minimum przypraw, dodatków, żeby nie przekombinować smaków.
Ja bardzo nie lubię jak dzieje się za dużo, to dotyczy nie tylko kuchni, ale wszystkiego...jestem rozkochana w minimalizmie.
Zapraszam zatem do mojej kuchni ;)


Przygotowanie: około 25 minut
Koszt: 12 zł

Składniki:
250 g pieczarek brunatnych
makaron Bucatini n. 9  Barilla - na dwie osoby
cebula dymka
3 maleńkie cebule czerwone 
3 ząbki czosnku
1 papryczka chilli
oliwa do smażenia
sól ziołowa, pieprz cytrynowy
odrobina natki pietruszki i koperku
(z ogródka)
łyżka śmietany 18%


Makaron gotuję na końcu, przed podaniem na al dente, w lekko osolonej wodzie.

Pieczarki myję, kroję na grubsze plastry.
Cebulki , papryczkę oraz czosnek kroję na drobno. Rozgrzewam oliwę.
Najpierw podsmażam cebulę z czosnkiem, następnie dorzucam papryczkę. Jedną małą cebulkę sobie odstawiam na bok, później posypię nią danie.
Czekam chwilę, aż składniki się zeszklą, dodaję pieczarki, smażę je do momentu, aż zmiękną.
Doprawiam do smaku.
Żeby zyskać troszkę sosu dodaję na sam koniec łyżkę śmietany 18%, mieszam wszystko razem.
Posypuję całość natką pietruszki i koperkiem (odrobiną koperku).

Gotowe!








Co myślę??

Pieczarki brunatne są dobre, bardziej aromatyczne, ale szczerze mówiąc smakują podobnie jak te białe, może ja się nie znam, nie twierdzę, że tak...ale jakby ktoś chciał wiedzieć, to piszę...Bardzo mi posmakowało danie, ale nie wiem czy to ze względu na nie same czy cały zestaw;)
Na pewno jeszcze do niech wrócę, tyle wiem...;)
Aha, polecam ten rodzaj makaronu, pyszny!


buziory


12 lipca 2013

i mały backstage kulinarny

Witajcie;)

...Coś Wam znowu pokażę, co to się u mnie działo kulinarnie i nie tylko jak się nie pokazywałam;)
Miłego oglądania..i miłego weekendu;)


jedna z kolacji...












i kolejny gadżet w mej komnacie na kosmetyczne szpargały również od Kariny;)

załapałam się na pyszny kawałek pasztetu od Kariny...


...i jajeczka też w prezencie;)

moja wygrana u koleżanki blogerki za sałatkę


....nasza maszkieta jak już mała zasnęła;p


próbujemy - testujemy ;]



tyle cukierków tylko dla mnie;)

tonik z L'oreala bajecznie pachnie, skóra po nim jest przyjemnie miękka no i doskonale oczyszcza, jak na razie lubimy się. Zaś tonik z Lirene fajnie oczyszcza np z nadmiaru sebum, zapach równie przyjemny co u konkurencji...lubię go, ale bardziej mój MONsz;p

mój dzisiejszy obiad ;)





Buziory i do kiedyś tam;)

11 lipca 2013

pancakes z miodem i cukrem pudrem ...

Salut ;)
Coś tam wspomniałam ostatnio o pancakes właśnie, no to zrobiłam.Głównie dla Mojego, bo się dopominał, chciałabym już coś dla Małej przygotować, ale jeszcze trochę czasu minie...Na pewno będzie kojarzyła dom z zapachami, na tym mi zależy;)

 Przepis zapożyczony, sprawdzony, pyszny. Do tego szybki, czyli coś dla mnie...aaa, miały być jagody,
ale jakoś nie po drodze mi było na targ, jest więc cukier puder i miód;))


Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: wszystko miałam 

Składniki:
1 i 1/4 szklanki mąki
1 i 1/4 szklanki maślanki
1 jajko
szczypta soli
1 łyżeczka sody
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 szklanki oleju - kujawski


Wszystkie składniki mieszam ze sobą na gładką masę. Można w blenderze, ale ja pokusiłam się o własne ręce, mniej garów;p
Jak w przypadku naleśników, smażymy porcjami na złoty kolor z obu stron. Mnie jeden się przypalił...bo taka jedna maluchna...ale ale ale...dam ślubnemu, podpudruję i się nie kapnie;p

P.s. Z podanych proporcji wyszło 8 placuchów;)








10 lipca 2013

szpinak w muszli z odrobiną fety ...

Witam;)
Zabiegany dziś dzień mam, do tego upał...a raczej duchota sprawiają, że człowiek opada z sił...lodówka pełna frykasów, a ja nie wiem co by tu...
Swoją drogą ogórki czekają na swoją kolej, żeby je...umałosolnić;p
Wymyśliłam sobie szpinak, bo jakoś dawno nie jadłam, to znaczy nie robiłam...bo jadłam u Talulli,
swoją drogą...pyszny;) Żeby nie było nudno, zapodałam go w muszlach, znacie oczywiście ten myk, bo to żadna nowość. Uważam, że w taki dzień fajnie jest wziąć coś do łapy i po prostu zjeść;)
AAA, a na dniach marzą mi się pancakes'y ...może zrobię z jagodami, co?;p


Przygotowanie: 15 minut
Koszt: 13 zł

Składniki:
opakowanie szpinaku mrożonego
makaron muszle Lubella
5 ząbków czosnku
sól
pieprz cytrynowy
2 łyżki oliwy

Makaron gotuję w lekko osolonej wodzie na al dente - z odrobiną oliwy.

Na rozgrzanej patelni smażę rozdrobniony czosnek, pilnuję by nie zbrązowiał, unika się wówczas gorzkiego posmaku. Dodaję do niego rozmrożony szpinak, doprawiam solą i pieprzem, chwilę go przesmażam.
Na koniec, po zdjęciu szpinaku z patelni dodaję pokruszoną fetę, mieszam delikatnie.


Do muszelek wkładam za pomocą łyżeczki szpinakowy farsz. Podaję od razu.








P.s.
Widzę, że nadchodzą zmiany,  Wam też blogroll pojawia się i znika albo witryna Obserwatorów??
Czyli bloglovin wyciąga swoje macki ;p

09 lipca 2013

tortilla z bogatym wnętrzem ;p

Czołem;)
Kolejny piękny, jakże gorący dzień...i dobrze, lepsze to niż znienawidzone kozaki;p
Znacie mnie już na tyle, że wiecie, że nie lubię zbędnego gadania, zwłaszcza w taki zaduch...dziś będzie szybko nawet, bo kolorową sałatkę zawinę w tortillę i okraszę kurczakiem, żeby ślubny nie marudził, że
"bez mięsa zaaaaś"...;)
Tortillę zrobiłabym sama, ale mi się zwyczajnie nie chce, sałatkę robi się migiem, a i z kurakiem nie trzeba walczyć. To co, zapraszam...:)


Przygotowanie: 15 minut
Koszt: 16 zł

Składniki:
opakowanie tortilli 4 szt
2 piersi z kurczaka
pomidor
2 średnie marchewki
pół czerwonej cebuli
pół cukinii
ćwierć kapusty pekińskiej
sól ziołowa
opakowanie Knorr sosu włoskiego
3 łyżki wody
3 łyżki oliwy
duża łyżka pasty węgierskiej Rolnik
pieprz cytrynowy
oliwa do smażenia mięsa


Marchew obieram, myję, ścieram na tarce na dużych oczkach. Kapustę szatkuję na mniejsze kawałki. Pomidora kroję w paski. Cebulę kroję w piórka. Cukinię obieram i kroję obierakiem na paski.
Wszystko mieszam w misce, dodaję pieprz, sól, następnie zalewam sosem włoskim. Mieszam.

Mięso po umyciu dzielę na większe kostki, smażę na rozgrzanej oliwie, w między czasie dodaję pastę węgierską, pieprz cytrynowy. Mięso jest gotowe, kiedy uzyska złoty kolor.

Na tortillę nakładam kolejno sałatę oraz mięso, zawijam. Jem od razu...;p