22 stycznia 2013

zielono mi, czyli lasagne ze szpinakiem pod beszamelem

Fiufiufiu...że też mi się dzisiaj chciało...a chciało mi się, bo Połówek ładnie poprosił, że miałby smaka na szpinaka;p No to...nie mając pomysłu na szpinak, bo nie bardzo chciałam babrać go z penne na przykład, wymyśliłam lasagne, w sumie dawno jej nie jedliśmy...Z tym beszamelem to mam tak, że zawsze jest jakieś "ale", bo niby robię tak jak wszyscy, a czasem wyjdzie za rzadki, tym razem też jakoś tak...no, ale zobaczymy co będzie jak będzie;) Szpinak wyszedł mi obłędny, muszę się pochwalić, wyciągnęłam jego smak jak nic!! Zamiast naczynia żaroodpornego użyłam zwykłej formy do pieczenia, oby się tam nic nie spaliło;p ...
Swoją drogą, tyle mam tych foremek, a jak przyjdzie co do czego, ta za mała, ta za duża...i kombinuj człowieku;p
Liczę, że wszystko się uda, no i że lubicie szpinak?;p


Przygotowanie: 60 minut
Koszt: około 30 zł

Składniki:
makaron lasagne całe opakowanie
szpinak mrożony Hortex
puszka kukurydzy z czerwoną fasolą ("na raz") Bonduelle
1 czerwona papryka
natka pietruszki
30 dkg sera gouda
1 pomidor
1 cebula
kostka warzywna Winiary
5 ząbków czosnku
sól, pieprz cytrynowy i czarny

gałka muszkatołowa
2 szklanki mleka
pół kostki masła
2 łyżki mąki pszennej
2 żółtka
śmietana 18% małe opakowanie

tłuszcz do smarowania formy
kilka kropel oliwy z oliwek



Rozpoczynam od przygotowania szpinaku.
Na rozgrzaną oliwę wrzucam pokrojoną drobno cebulę, należy ją zeszklić. Następnie dodaję rozmrożony wcześniej szpinak, mieszam oba składniki. Podsmażam wszystko razem jakieś 10 minut, dodaję puszkę kukurydzy z fasolą, czosnek drobno pokrojony oraz przyprawy, czyli pieprz czarny i cytrynowy, kostkę warzywną, mieszam. Odstawiam na bok, żeby przestygło.

Następnie zajmuję się sosem beszamelowym.
Pól kostki masła roztapiam na bardzo małym ogniu, żeby go nie spalić, następnie zdejmuję patelnie z ognia i dodaję mąkę, mieszam szybciutko tak, żeby nie powstały grudki.
Do tego dodaję mleko, ale też mieszam je przez chwilę poza gazem, po czym lekko podgrzewam.
Na koniec dodaję śmietanę połączoną z żółtkami - też poza patelnią, po czym znów daję patelnię na gaz.
...Przy każdorazowym dodawaniu składników zdejmuję patelnię, o.
Doprawiam solą, pieprzem, gałką muszkatołową, a już na sam koniec dodaję garść startego sera, mieszam. Ser delikatnie się rozpuści, ale też nie całkiem.

Makaron.
Do posolonego wrzątku wkładam pojedynczo płat za płatem, żeby je lekko zmiękczyć - kiedyś próbowałam robić lasagne bez podgotowania makaronu i wyszedł twardawy, więc nie ryzykuję, tylko po kilka sekund sobie maczam go w wodzie. Można też dodać oliwy do wrzątku, wówczas makaron się nie klei.

Do formy wysmarowanej tłuszczem wlewam na dno odrobinkę sosu, następnie układam płaty makaronu, szpinak, makaron, podlewam sosem, później papryka pokrojona w duże kostki, znów makaron i tak na zmianę (ale papryka jest tylko raz dodana, jakby po środku warstw). Przed zakończeniem przekładania, na przedostatnią warstwę makaronu daję pokrojonego w plastry pomidora, podlewam go sosem, nakładam makaron, który podsypuję serem z natką pietruszki.

Wkładam do rozgrzanego piekarnika na 200 stopni na około 30 minut, z termoobiegiem.
Co jakiś czas sprawdzam jak tam się lasagne miewa nakłuwając ją widelcem, po czym zmniejszam temperaturę do 185 stopni.


...Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam napisać ani też dodać do lasagne, jakby co, 
dajcie mi znać;D







...uwaga na ser, najlepiej dodać go pod koniec zapiekania;)

...pierwszy pomagier;p






...aaaa, parę uwag: ser można dodać na kilka minut przed końcem, żeby nie był twardy po bokach,
co mnie się trochę przydarzło,  zaś sos beszamelowy idealnie się wchłonął,
dzięki czemu makaron był al dente, mniaaam!!!!








20 komentarzy:

  1. No nieźle :)) zgrałyśmy się he he :))Piękna lazania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, pisałam Ci, boki zrywać, telepatia;D

      Usuń
  2. Fajnie się poobżeracie...no i dobrze, mnie na dzień dzisiejszy żadna siła nie zmusi do takiej roboty, ale makaron lasagne dzielnie i wiernie czeka w szafce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olcia, uprzedziłaś mnie z zieloną lazanią. Makaron kupiony już czeka :) Pozdrowienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheh, słuchaj, publikuj, jeden szczegół robi różnicę;D

      Usuń
  4. ach, uwielbiam lazanię ze szpinakiem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale pyszności, ja robiłam wczoraj lasagne z mozzarellą i suszonymi pomidorami(kuchnia lidla), następnym razem wypróbuję Twój przepis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a przeszło mi przez chwilę przez myśl, ale jak się Połówek uparł na szpinak, no to niech ma;)

      Usuń
  6. uwielbiam! a pomagier prześliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdyby tak mój chłopak lubił chociaż warzywa... O szpinaku nie wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szpinak nie należy do moich ulubionych, ale w takiej wersji nie widzę przeciwwskazań :D pycha!

    OdpowiedzUsuń
  9. już wieki nie robiłam lazanii, może uda się ze szpinakiem; a kto tam tak paczy ^*^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. największy leser tego świata;p Fidel.

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy post, cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga. Z chęcią poczekam na kolejne wpisy ;) Oczywiście od samego patrzenia ślinka cieknie, przez Ciebie zrobiłam się głodna!:c
    Zapraszam też w odwiedziny, ostatnio wzięłam się za dzienny makijaż, yankee candle na polskim rynku oraz za testowanie podkładu Rimmel Match Perfection.
    Pozdrawiam i oczywiście obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że znalazłaś u mnie coś dla siebie;)
      Już zaglądam do Ciebie;)

      pozdrawiam ciepło

      Usuń
  11. Ze szpinakiem wygląda fantastycznie! Muszę się w końcu skusić na takie połączenie :)
    A jak na razie u mnie bardzo prosta kombinacja makaronowa więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od kiedy mój bratanek spróbował kiedyś przy okazji lasegne ze szpinakiem w Dominium, szukam coraz to nowych przepisów, by mu przygotować to danie. Mały oszalał na punkcie tego smaku, a ja się cieszę, bo szpinak przecież jest super zdrowy.
    Co do przepisu - ja wolę kupować ten szpinak w liściach, ale każdy ma swoje smaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie, jeden woli cukier, inny nie;) co do świeżego szpinaku, zgadzam się, również uwielbiam świeży, ale tylko latem;)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz;)