04 lipca 2016

tiramisu z przymrużeniem oka

Hoł!
Chciałam Wam pokazać pastę z bobu, chciałam...ale może później, może najpierw coś słodkiego?
Jakby to była jakaś nowość, nie? Ostatnimi czasy non stop proponuję Wam jakieś maszkiety, na szczęście....odchudzone ;d
Dzisiaj mam dla Was coś na kształt tiramisu,  moja propozycja jedynie formą je przypomina ( żeby mi się tu żaden fan nie obraził ;p). Wersja zatem niby fit, bo zawiera trochę śmietany, ale za to bezglutenowa, bogata w sezonowe owoce, pyszna. Do tego możecie podać równie dobre wino, na przykład Monte Santi - proponuję je tylko dobrze schłodzić, znacznie lepiej smakuje, zyskacie tym niepowtarzalny owocowy smak. Przepis na ciasto do mojego tiramisu znalazłam u Moniki Mrozowskiej, zatem podam dokładne proporcje. Pozwoliłam sobie jedynie zamienić mąkę orkiszową na gryczaną, tyle.
RESZTA sama się jakoś ukręciła, w końcu, najlepsze desery, to te, które najczęściej przygotowujemy w domu nie zastanawiając się specjalnie nad ich istotą.
Odsyłam zatem do posta, miłego popołudnia Wam życzę ;)


Przygotowanie: 15 min pieczenia + około 20 min

Składniki na ciasto:
100 g mąki gryczanej u mnie ( orkiszowej wg przepisu)
100 g mąki kukurydzianej
70 g masła dobrej jakości
1 duży dojrzały banan
1/2 proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka octu
masło do smarowania formy

Dodatki:
jagody, maliny
cynamon, miód
ewentualnie maltitol / ksylitol - dosładzasz wedle smaku
szczypta świeżo zmielonej kawy do posypania
jogurt grecki - duże opakowanie 
śmietana 30 % najmniejsze opakowanie




Mąki przesiewam do miski oczywiście, wlewam do nich roztopione masło, zmiksowanego banana, sodę, proszek do pieczenia. Dopiero na sam koniec dodaję ocet, po czym wszystko dokładnie mieszam.

Małą formę, najlepiej o średnicy 17 cm należy wysmarować masłem, przekładam do niej ciasto ( nie jest ono rzadkie, raczej gęste, plastyczne).
Ciasto wkładam do rozgrzanego piekarnika do 200 st bez termoobiegu na około 15 min - piekłam równe 15'.
Po upieczeniu odstawiam do ostygnięcia.

Do miseczki wlewam jedno espresso, dodaję 2 łyżeczki miodu, mieszam.

Śmietanę ubijam, dodaję do niej mocno schłodzony jogurt grecki, mieszam delikatnie, dosładzam wedle uznania miodem lub ksylitolem, "szczypta" cynamonu również wpada.
Możecie dodać też ekstrakt z wanilii albo ziarna, no co kto lubi, bardziej dosłodzić albo dorzucić skórkę z cytryny, pokombinować, bo to głównie zabawa smakiem ma być ;)

Do szklanek, słoików - co tam macie, na spód układacie po kawałku ciasta. Ja moje namoczyłam w espresso z miodem, po czym pokruszyłam. Możecie też czynność odwrócić...czyli najpierw pokruszyć, potem podlać kawą.
Następnie daję warstwę jogurtu ze śmietaną, układam owoce albo na odwrót....nie ma to znaczenie w zasadzie, choć ja na ciasto nakładam "krem". Wierzch można posypać kawą, wiórkami czekolady, co kto lubi. Gotowe pucharki wkładam do lodówki na minimum godzinę.


*** Oczywiście jogurt grecki możecie zastąpić samą śmietaną, serkiem mascarpone czy bieluchem, wedle życzenia kalorycznego. Espresso, jak sama nazwa mówi, powinno być wybitnie mocne, wówczas ciasto zyska na smaku, bo nie ukrywam, że mąka gryczana smakuje specyficznie, trzeba się z nią lubić, więc dobra kawa, trochę miodu i będzie bajka!















8 komentarzy:

  1. Pysznościowa wersja :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda bosko.. baaardzo bosko <3

    OdpowiedzUsuń
  3. o ja cie, jak to wygląda, jak to kusi

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda bardzo apetycznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ma jak deser z masą sezonowych owoców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda bosko i wcale nie fit (komplement haha) :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale nie takie oszukane, całkiem porządna wersja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz;)