Znacie zalewajkę??
To jedna z moich ukochanych zup. U mnie w domu nigdy się takowej nie jadało, nie znało,
ale już u mojego Połówka a i owszem. Zabawne, bo między Mysłowicami a Sosnowcem jest zaledwie kilka kilometrów. Nim ją skosztowałam, sądziłam, że to jakaś inna jarzynówka, bo w sumie każdy robi inaczej,
a tu niespodzianka, bo ona jest na bazie zakwasu, żurku.
Zupa nie jest specjalnie light, ale co tam, przy tej aurze, moim gardle zapaskudzonym chyba w sam raz;) Osoby odchudzające się zamykają oczy;p
Ciekawa jestem czy ją znacie i jak ją robicie, bo w końcu ile osób, tyle opinii;)
Przygotowanie: około 50 minut
Koszt: 14 zł
Składniki:
kilka ziemniaków
żurek
plasterek boczku wędzonego
jedna kiełbasa śląska
kawałek boczku świeżego
włoszczyzna - 2 pełne garści
2 łyżki śmietany 18%
natka pietruszki
3 ząbki czosnku
sól, pieprz
liść laurowy - 2 listki
ziele angielskie - 3 ziarenka
1 cebula
Obrane i umyte ziemniaki kroję na kostkę.
Podobnie postępuję z cebulą, kiełbasą oraz boczkiem wędzonym.
Boczek świeży zalewam zimną wodą, doprowadzam do wrzenia, pozbywam się farfocli, dodaję ziemniaki, włoszczyznę (mrożoną), liść laurowy i ziele.
Wszystko razem gotuję na wolnym ogniu aż składniki będą wystarczająco miękkie, czyli jakieś 20 minut.
Cebulę, kiełbasę oraz boczek smażę aż się zarumienią, nie dodaję tłuszczu, wytopi się z boczku i kiełbasy. Odstawiam na bok.
Kiedy wywar wraz z warzywami jest gotowy dodaję do niego podsmażoną cebulę wraz z kiełbasą i boczkiem oraz żurek, mieszam wszystko dokładnie, gotuję wszystko jeszcze około 12-15 minut.
Do zupy dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek, sól, pieprz.
Na sam koniec zabielam zupę śmietaną, wcześniej zahartowaną, czyli łączę ją z kilkoma łyżkami zupy, mieszam, po czym ponownie wlewam do garnka, trzymam na ogniu minutkę, dwie.
Posiekaną natką posypuję zupę, proponuję zajadać zupę z kromką chleba.
Zupa wyszła gęsta, i dobrze, bo nie lubię lurek...a wbrew pozorom nie jest tłusta;)
21 lutego 2013
20 lutego 2013
pełnoziarniste wstążki z wędzonym łososiem i warzywami w sosie teriyaki
Tja. Dziś mam lenia nad leniami. Cóż, taki dzień, najchętniej położyłabym się spać, wstawała tylko na pyszną herbatę z cytryną i dobre ciacho;p Tak dobrze to się nie mam, ale na dobre jadło i czas i wena musi się znaleźć...Żeby jednak nie przesadzać z tym gimnastykowaniem się, na obiad proponuję coś szybkiego, makaron w towarzystwie warzyw i łososia. Zestaw bezbłędny, wyrazisty w smaku, zdrowy...co najlepsze;)
...Z innej beczki, tęskni mi się za wiosną, a na wieść o tym, że jeszcze czekają nas mrozy aż mnie dreee!!Masakra, ja chcę ciepło, nie tylko z piekarnika!!!!; Muszę się pocieszać zakupami, chyba?;p
A że znów coś mnie łapie (extra), a smaki na coś nowego są, wystarczy zrobić klik klik i samo przyjdzie
do nas;) Ja znów polowałam na biżuterię, ale o tym...poniżej...;)
Przygotowanie: 25 minut
Koszt: 20 zł
Składniki:
kilka gniazd wstążek pełnoziarnistych Lubella
150 g łososia wędzonego
mieszanka warzyw
(ja dałam trochę mieszanki chińskiej, brokułów, kalafiora, pół świeżego brokuła)
sos teriyaki Blue Dragon
odrobina oliwy
sól pieprz
natka pietruszki
Na rozgrzaną oliwę wrzucam warzywa, chwilę je podsmażam, w zasadzie do momentu aż zmiękną,
na koniec dodaję sos, mieszam energicznie, ale nie dłużej niż minutę trzymam wszystko na ogniu.
Do wrzątku z odrobiną soli wrzucam kilka różyczek świeżego brokuła, gotuję go około 4 minut. Odcedzam.
Makaron gotuje w lekko osolonej wodzie na al dente.
Łososia szatkuję na drobniejsze kawałki.
Na talerzu układam wedle gustu makaron, posypuję go warzywami skąpanymi w sosie, łososiem oraz natką.
...Z innej beczki, tęskni mi się za wiosną, a na wieść o tym, że jeszcze czekają nas mrozy aż mnie dreee!!Masakra, ja chcę ciepło, nie tylko z piekarnika!!!!; Muszę się pocieszać zakupami, chyba?;p
A że znów coś mnie łapie (extra), a smaki na coś nowego są, wystarczy zrobić klik klik i samo przyjdzie
do nas;) Ja znów polowałam na biżuterię, ale o tym...poniżej...;)
Przygotowanie: 25 minut
Koszt: 20 zł
Składniki:
kilka gniazd wstążek pełnoziarnistych Lubella
150 g łososia wędzonego
mieszanka warzyw
(ja dałam trochę mieszanki chińskiej, brokułów, kalafiora, pół świeżego brokuła)
sos teriyaki Blue Dragon
odrobina oliwy
sól pieprz
natka pietruszki
Na rozgrzaną oliwę wrzucam warzywa, chwilę je podsmażam, w zasadzie do momentu aż zmiękną,
na koniec dodaję sos, mieszam energicznie, ale nie dłużej niż minutę trzymam wszystko na ogniu.
Do wrzątku z odrobiną soli wrzucam kilka różyczek świeżego brokuła, gotuję go około 4 minut. Odcedzam.
Makaron gotuje w lekko osolonej wodzie na al dente.
Łososia szatkuję na drobniejsze kawałki.
Na talerzu układam wedle gustu makaron, posypuję go warzywami skąpanymi w sosie, łososiem oraz natką.
...jako, że jestem wielbicielką nie tylko kosmetyków, ciuchów, ale i biżuterii chciałam Wam polecić pracownię Kariny , myślę, że każda znajdzie coś dla siebie;)
Nie jestem pewna... czy lepiej mnie żywić czy ubierać?:D
19 lutego 2013
muffiny z malinową czekoladą i snickersem...a co;p
No i co ja mam Wam napisać??;p Tak mi się zachciało słodkiego, że musiałam wygospodarować chwil parę na zrobienie muffin, poza tym obiecałam Połówkowi, że się załapie;p
Przepis ten sam, co zawsze, bo sprawdzony, a ja nie lubię dziwności - nowości, które mogą nie wypalić, więc poszłam na łatwiznę. Jako słodki dodatek posłużyła czekolada z malinami oraz kawałki snickersa....
nie wiem co to będzie jak będzie, ale na pewno to zjem;p
Oczywiście, liczę, że lubicie muffiny?? ;)
Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: około 15 zł
Składniki:
1,5 szklanki mąki tortowej Lubella
cukier waniliowy - opakowanie
pół szklanki cukru
1/3 szklanki oleju
1/2 szklanki wody
łyżeczka sody oczyszczonej
płaska łyżeczka soli niskosodowej
łyżeczka cynamonu
żółtko
snickers
pół czekolady z malinami Alpen Gold
Suche składniki łączę ze sobą, pamiętajcie o przesianiu mąki.
Następnie, kolejno dodaję mokre składniki, mieszam wszystko dokładnie, powoli, na jednolitą masę,
co nie jest czasochłonne, zapewniam.
Na blasze wykładam papier do pieczenia oraz bibułki, mnie wystarczyło ciasta na 13 muffinek.
Do każdej z nich wlewam ciasto, jakąś 1/3 wysokości, następnie daję kostkę czekolady lub kawałek snickersa, znów podlewam ciastem, tak na 2/3 łącznej wysokości.
Piekę w rozgrzanym piekarniku w 175 stopniach bez termoobiegu około 20 minut.
Muszą ładnie wyrosnąć oraz być złote...o.
Przepis ten sam, co zawsze, bo sprawdzony, a ja nie lubię dziwności - nowości, które mogą nie wypalić, więc poszłam na łatwiznę. Jako słodki dodatek posłużyła czekolada z malinami oraz kawałki snickersa....
nie wiem co to będzie jak będzie, ale na pewno to zjem;p
Oczywiście, liczę, że lubicie muffiny?? ;)
Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: około 15 zł
Składniki:
1,5 szklanki mąki tortowej Lubella
cukier waniliowy - opakowanie
pół szklanki cukru
1/3 szklanki oleju
1/2 szklanki wody
łyżeczka sody oczyszczonej
płaska łyżeczka soli niskosodowej
łyżeczka cynamonu
żółtko
snickers
pół czekolady z malinami Alpen Gold
Suche składniki łączę ze sobą, pamiętajcie o przesianiu mąki.
Następnie, kolejno dodaję mokre składniki, mieszam wszystko dokładnie, powoli, na jednolitą masę,
co nie jest czasochłonne, zapewniam.
Na blasze wykładam papier do pieczenia oraz bibułki, mnie wystarczyło ciasta na 13 muffinek.
Do każdej z nich wlewam ciasto, jakąś 1/3 wysokości, następnie daję kostkę czekolady lub kawałek snickersa, znów podlewam ciastem, tak na 2/3 łącznej wysokości.
Piekę w rozgrzanym piekarniku w 175 stopniach bez termoobiegu około 20 minut.
Muszą ładnie wyrosnąć oraz być złote...o.
![]() |
| jedna zniknęła od razu, postanowiłyśmy z Małą nie czekać;p |
...tak btw, chyba zaraziłam Małą swoją pasją, bo coś mi się widzi...że mamy te same smaki;p
15 lutego 2013
zapiekanka ziemniaczana z beszamelem...
Matkoo, co za dzień, mnóstwo spraw do załatwienia, ale na szczęście jest już prawie wieczór;p
No to skoro tak na dziko się dzisiaj miewamy, to i na obiad trzeba coś wykombinować szybkiego,
a co się najlepiej sprawdza jak nie zapiekanki, cokolwiek znaczą i posiadają;p
U mnie dziś ziemniaki pod beszamelem, w sumie to, nie wiem czy tak się jada, tak sobie wymyśliłam,
że może oblać kartofelki jakimś sosem, pomieszałam go z koperkiem, czerwoną papryką i dymką...może coś z tego wyjdzie??
Początkowo chciałam zrobić przekładańca z ziemniaków i brokułów, ale jakoś nie wyrobiłam się w czasie, więc go ominęłam...Ech.
Tak czy siak, wyszło coś dobrego, nie powiem, może i Wam posmakuje;)
Przygotowanie: 40 minut
Koszt: 10 zł (większość składników miałam)
Składniki:
kilka dużych ziemniaków
1 cebula
1 dymka
1 papryka czerwona
koperek świeży
2 łyżki mąki pszennej
1,5 szklanki mleka
pół kostki masła
2 żółtka
pół szklanki śmietany 18%
sól, pieprz
gałka muszkatołowa
pół łyżeczki przyprawy podravki
tłuszcz do formy
Ziemniaki myję, obieram ze skórki, gotuję w lekko osolonej wodzie w całości jakieś 10-12 minut.
Kiedyś próbowałam robić zapiekankę bez ich uprzedniego gotowania i wyszły twarde, dlatego zawsze je troszkę urabiam.
Odcedzam, odstawiam je na chwilę żeby przestygły.
Formę smaruję tłuszczem.
W tym czasie przygotowuję sos beszamelowy, ale tym razem zrobiłam go tak, jak w którymś programie Magda Gessler, czyli na rozgrzaną patelnię - bez tłuszczu - wrzucam mąkę, trochę ją mieszam, do niej
dodaję masło, mieszając rozpuszczam je. Co ważne(!) - mieszałam wszystko trzepaczką, bo jak zaczęłam łyżką, powstawały grudki, więc szybko, intensywnie należy mieszać, kiedy masło z mąką się połączyło dolałam mleko. Śmietanę i żółtka połączyłam ze sobą, wlałam do sosu, znów cały czas mieszałam. Doprawiam solą, pieprzem, gałką, potravką, dodaję posiekany koperek, mieszam.
Do formy wkładam po kolei pokrojone w plasterki ziemniaki, na nie nakładam cebulę i paprykę pokrojoną w kostkę, zalewam to częścią sosu, znów układam ziemniaki, podsypuję dymką, cebulą, polewam resztką sosu. Wierzch posypuję startym serem, doprawiam do smaku.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika na 20 minut na 200 stopni z termoobiegiem.
No to skoro tak na dziko się dzisiaj miewamy, to i na obiad trzeba coś wykombinować szybkiego,
a co się najlepiej sprawdza jak nie zapiekanki, cokolwiek znaczą i posiadają;p
U mnie dziś ziemniaki pod beszamelem, w sumie to, nie wiem czy tak się jada, tak sobie wymyśliłam,
że może oblać kartofelki jakimś sosem, pomieszałam go z koperkiem, czerwoną papryką i dymką...może coś z tego wyjdzie??
Początkowo chciałam zrobić przekładańca z ziemniaków i brokułów, ale jakoś nie wyrobiłam się w czasie, więc go ominęłam...Ech.
Tak czy siak, wyszło coś dobrego, nie powiem, może i Wam posmakuje;)
Przygotowanie: 40 minut
Koszt: 10 zł (większość składników miałam)
Składniki:
kilka dużych ziemniaków
1 cebula
1 dymka
1 papryka czerwona
koperek świeży
2 łyżki mąki pszennej
1,5 szklanki mleka
pół kostki masła
2 żółtka
pół szklanki śmietany 18%
sól, pieprz
gałka muszkatołowa
pół łyżeczki przyprawy podravki
tłuszcz do formy
Ziemniaki myję, obieram ze skórki, gotuję w lekko osolonej wodzie w całości jakieś 10-12 minut.
Kiedyś próbowałam robić zapiekankę bez ich uprzedniego gotowania i wyszły twarde, dlatego zawsze je troszkę urabiam.
Odcedzam, odstawiam je na chwilę żeby przestygły.
Formę smaruję tłuszczem.
W tym czasie przygotowuję sos beszamelowy, ale tym razem zrobiłam go tak, jak w którymś programie Magda Gessler, czyli na rozgrzaną patelnię - bez tłuszczu - wrzucam mąkę, trochę ją mieszam, do niej
dodaję masło, mieszając rozpuszczam je. Co ważne(!) - mieszałam wszystko trzepaczką, bo jak zaczęłam łyżką, powstawały grudki, więc szybko, intensywnie należy mieszać, kiedy masło z mąką się połączyło dolałam mleko. Śmietanę i żółtka połączyłam ze sobą, wlałam do sosu, znów cały czas mieszałam. Doprawiam solą, pieprzem, gałką, potravką, dodaję posiekany koperek, mieszam.
Do formy wkładam po kolei pokrojone w plasterki ziemniaki, na nie nakładam cebulę i paprykę pokrojoną w kostkę, zalewam to częścią sosu, znów układam ziemniaki, podsypuję dymką, cebulą, polewam resztką sosu. Wierzch posypuję startym serem, doprawiam do smaku.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika na 20 minut na 200 stopni z termoobiegiem.
...sorrki za jakoś zdjęć, coś nie mogłam dogadać się z aparatem;)
miłego weekendu;D
14 lutego 2013
romantico deserroo, czyli coś słodkiego z truskawkami
Ahoy Wszystkim!
Co tam dzisiaj pichcicie słodkiego? Szczególny czy też nie dzień, ale popołudniu fajnie jest usiąść ze swoją Połówką i czymś pomaszkiecić;p
Wspominałam Wam, że u mnie niestety jest domowy szpital, dlatego nigdzie dziś nie uda nam się wyjść,
ale co tam, dobre jedzenie można sobie zamówić, co też poczyniliśmy, ja zaś zrobiłam coś słodkiego, prostego, bo dzisiaj nie chce mi się stać przy garach, z resztą nie trzeba wcale...można dobrze zjeść nie męcząc się przy tym;)
Zatem u mnie dziś mieszanina mascarpone z kremówką, truskawki i odrobina pikantnych krakersów dla złamania słodyczy...
Proste?;p
Przygotowanie: 10 minut + chłodzenie
Koszt: 20 zł
Składniki:
250 g mascarpone
250 g śmietany 30 %
2 łyżki soku z pomarańczy
plasterek cytryny
szczypta pieprzu
truskawki 250 g
garść krakersów pikantnych
4 łyżeczki cukru
szczypta kawy mielonej
Truskawki myję i kroję na plasterki, odstawiam na bok.
Śmietanę wlewam do misy, miksuję na najwyższych obrotach kilka minut, dodaję w między czasie łyżeczkę cukru, nadal miksuję - kiedy śmietana będzie sztywna, dodaję do niej serek mascarpone, 3 łyżeczki cukru,
a z plasterka cytryny wyciskam sok, chwilkę jeszcze miksuję.
Do pucharków, szklanek czy jak uważacie...na dno daję pokruszone krakersy, podlewam je sokiem
z pomarańczy, po dwie łyżki na porcję, następnie daję po kilka łyżek białego puchu, na to układam po kilka plasterków truskawek, znów nakładam krem, posypuję go czarnym pieprzem i kawą - ale odrobinkę,
do smaku.
Ozdabiam truskawką i krakersem. Wkładam do lodówki na jakieś 2 godzinki.
*** Oczywiście ilość cukru, dodatków jest dowolna, każdy z nas ma inne smaki, więc nie sugerujcie się też moimi preferencjami. Możecie też inne owoce wykorzystać, a zamiast kawy czekoladę, co kto woli.
Zaś to, co dla mnie jest szczyptą dla kogoś może być niewystarczające...;)
Warto pamiętać, że przepis to nie wszystko, jest jeszcze...wyobraźnia;)
Piszę o tym nie bez kozery, dziś w porannym programie na tvn gościem programu był Karol Okrasa oraz kilka znanych blogerek kulinarnych. Rozmawiali między innymi o przepisach czy są trafione, do zrobienia
czy też nie...i o tym, że osoby podróżujące po blogach, pewnie i naszych niejednokrotnie zrażają się co do przepisów, bo nie wyjdą, bo jak zrobią, to inaczej smakują, że to nie to...że beee....bo zamiast placka wyszedł gniot, etc etc etc...I tutaj Karol fajnie podsumował rozmowę, że ta "szczypta", "na małym ogniu", "łyżeczka"...to pojęcie względne, bo każdy ma swój smak, swoje preferencje i nie należy się tym tak bardzo sugerować, a najważniejsze, że podczas gotowania trzeba...zwyczajnie myśleć;)
Nooo, ale się nakryklałam, ale chyba coś w tym jest, nie sądzicie??:)
To co? Miłego, miłosnego, słodkiego wieczoru Wam życzymy;)
Co tam dzisiaj pichcicie słodkiego? Szczególny czy też nie dzień, ale popołudniu fajnie jest usiąść ze swoją Połówką i czymś pomaszkiecić;p
Wspominałam Wam, że u mnie niestety jest domowy szpital, dlatego nigdzie dziś nie uda nam się wyjść,
ale co tam, dobre jedzenie można sobie zamówić, co też poczyniliśmy, ja zaś zrobiłam coś słodkiego, prostego, bo dzisiaj nie chce mi się stać przy garach, z resztą nie trzeba wcale...można dobrze zjeść nie męcząc się przy tym;)
Zatem u mnie dziś mieszanina mascarpone z kremówką, truskawki i odrobina pikantnych krakersów dla złamania słodyczy...
Proste?;p
Przygotowanie: 10 minut + chłodzenie
Koszt: 20 zł
Składniki:
250 g mascarpone
250 g śmietany 30 %
2 łyżki soku z pomarańczy
plasterek cytryny
szczypta pieprzu
truskawki 250 g
garść krakersów pikantnych
4 łyżeczki cukru
szczypta kawy mielonej
Truskawki myję i kroję na plasterki, odstawiam na bok.
Śmietanę wlewam do misy, miksuję na najwyższych obrotach kilka minut, dodaję w między czasie łyżeczkę cukru, nadal miksuję - kiedy śmietana będzie sztywna, dodaję do niej serek mascarpone, 3 łyżeczki cukru,
a z plasterka cytryny wyciskam sok, chwilkę jeszcze miksuję.
Do pucharków, szklanek czy jak uważacie...na dno daję pokruszone krakersy, podlewam je sokiem
z pomarańczy, po dwie łyżki na porcję, następnie daję po kilka łyżek białego puchu, na to układam po kilka plasterków truskawek, znów nakładam krem, posypuję go czarnym pieprzem i kawą - ale odrobinkę,
do smaku.
Ozdabiam truskawką i krakersem. Wkładam do lodówki na jakieś 2 godzinki.
*** Oczywiście ilość cukru, dodatków jest dowolna, każdy z nas ma inne smaki, więc nie sugerujcie się też moimi preferencjami. Możecie też inne owoce wykorzystać, a zamiast kawy czekoladę, co kto woli.
Zaś to, co dla mnie jest szczyptą dla kogoś może być niewystarczające...;)
Warto pamiętać, że przepis to nie wszystko, jest jeszcze...wyobraźnia;)
Piszę o tym nie bez kozery, dziś w porannym programie na tvn gościem programu był Karol Okrasa oraz kilka znanych blogerek kulinarnych. Rozmawiali między innymi o przepisach czy są trafione, do zrobienia
czy też nie...i o tym, że osoby podróżujące po blogach, pewnie i naszych niejednokrotnie zrażają się co do przepisów, bo nie wyjdą, bo jak zrobią, to inaczej smakują, że to nie to...że beee....bo zamiast placka wyszedł gniot, etc etc etc...I tutaj Karol fajnie podsumował rozmowę, że ta "szczypta", "na małym ogniu", "łyżeczka"...to pojęcie względne, bo każdy ma swój smak, swoje preferencje i nie należy się tym tak bardzo sugerować, a najważniejsze, że podczas gotowania trzeba...zwyczajnie myśleć;)
Nooo, ale się nakryklałam, ale chyba coś w tym jest, nie sądzicie??:)
To co? Miłego, miłosnego, słodkiego wieczoru Wam życzymy;)
![]() |
| ...nasz obiad;p |
12 lutego 2013
zielone naleśniki ze szpinakiem i fetą
Co tu dużo gadać, lubimy je z Połówkiem jak nie wiem co;)
W moim domowym szpitalu dziś na obiad naleśniki, lekko zielone, ze szpinakiem, okraszone fetą...dobre, co?:)
Tak mnie wzięło na te kolory, bo chyba potrzebuję już słońca, trawy, wiatru we włosach...choć nie powiem, ten lekki mrozik nie jest taki zły, ale niech już spada;p
Przygotowanie: 45 minut
Koszt: około 15 zł
Składniki:
szpinak mrożony - opakowanie
kostka fety
4-5 ząbków czosnku
oliwa
sól niskosodowa
pieprz
2 szklanki mąki tortowej
2 jajka
2 szklanki zimnego mleka
pół łyżeczki soli niskosodowej
natka pietruszki
2 łyżki oliwy
Składniki na ciasto mieszam ze sobą (miksuję, w tym pietruszkę). Odstawiam na bok na około 15 minut.
Po tym czasie smażę naleśniki, nie za grube, żeby nie pękały przy zwijaniu.
Na rozgrzaną oliwę wrzucam wyciśnięty przez praskę czosnek, podsmażam chwilę na małym ogniu, uważając by się nie spalił.
Dodaję rozmrożony szpinak. Mieszam, smażę wszystko około 10 minut, doprawiam pieprzem.
Nie solę, gdyż feta jest bardzo wyrazista w smaku.
Na każdy z naleśników nakładam szpinak, posypuję fetą, zawijam w rulon.
W moim domowym szpitalu dziś na obiad naleśniki, lekko zielone, ze szpinakiem, okraszone fetą...dobre, co?:)
Tak mnie wzięło na te kolory, bo chyba potrzebuję już słońca, trawy, wiatru we włosach...choć nie powiem, ten lekki mrozik nie jest taki zły, ale niech już spada;p
Przygotowanie: 45 minut
Koszt: około 15 zł
Składniki:
szpinak mrożony - opakowanie
kostka fety
4-5 ząbków czosnku
oliwa
sól niskosodowa
pieprz
2 szklanki mąki tortowej
2 jajka
2 szklanki zimnego mleka
pół łyżeczki soli niskosodowej
natka pietruszki
2 łyżki oliwy
Składniki na ciasto mieszam ze sobą (miksuję, w tym pietruszkę). Odstawiam na bok na około 15 minut.
Po tym czasie smażę naleśniki, nie za grube, żeby nie pękały przy zwijaniu.
Na rozgrzaną oliwę wrzucam wyciśnięty przez praskę czosnek, podsmażam chwilę na małym ogniu, uważając by się nie spalił.
Dodaję rozmrożony szpinak. Mieszam, smażę wszystko około 10 minut, doprawiam pieprzem.
Nie solę, gdyż feta jest bardzo wyrazista w smaku.
Na każdy z naleśników nakładam szpinak, posypuję fetą, zawijam w rulon.
...miłego, leniwego popołudniaaa;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























