14 lipca 2012

czarno-białe naleśniki

Coś mnie wzięło na naleśniki ostatnio...W sumie, są tak uniwersalne, że ze wszystkim smakują wybornie.
Dziś będą śniadaniowe. Czarno- białe z twarogiem, trochę słodyczy, trochę kardamonu.

Przygotowanie: 25 minut
Koszt: około 10 zł


Składniki:
szklanka mleka
3 łyżeczki kakao - dobrej jakości
2 jajka
szczypta soli
szczypta kardamonu
1,5 szklanki mąki 
30 ml oliwy
1/3 szklanki wody


+ twaróg chudy, odrobina mleka
+ odrobina miodu, cynamonu, płatków czekolady
* ewentualnie polewa czekoladowa




Wszystkie składniki na ciasto mieszam ze sobą, miksuję.
Smażę na rozgrzanej patelni naleśniki.
Naleśniki będą ciemne z racji dodania kakao, ale łatwo zauważyć, kiedy są gotowe, boki same odchodzą od patelni.

Twaróg mieszam w misce z miodem, mlekiem, dodaję cynamon, płatki, nakładam na naleśnika, zawijam wedle gustu...i jem;D

na te załapie się funfela...;)






13 lipca 2012

kotlety z kalafiora i ziemniaki z rozmarynem

Tak, tak...idę na łatwiznę, choć może nie do końca, bo bardzo lubię takie proste jedzenie, czasem bywa lepsze od tego niby wykwintnego, ale to już inna bajka...
Ziemniaki z rozmarynem w aromatycznej oliwie z oliwek, kotlety z kalafiora i dip czosnkowy, aaa, no i koperek, który uwielbiam!!!

Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: 10 zł


Składniki:
kilka ziemniaków
mały kalafior
cebula czerwona
oliwa z oliwek
rozmaryn
przyprawy
odrobina sera żółtego
koperek
2 jajka
3 łyżki bułki tartej
jogurt grecki
2 ząbki czosnku
sól, pieprz




Ziemniaki  obieram, myję i gotuję w lekko osolonej wodzie około 10 minut.
Odcedzam, kiedy ostygną smaruję oliwą - wcześniej wymieszaną z rozmarynem, pieprzem.
Układam na blasze wysmarowanej również oliwą - odrobiną!
Wkładam do rozgrzanego piekarnika, tj około 200 stopni na jakieś 10 minut.

Kalafior myję, dzielę na różyczki - gotuję do średniej miękkości, najlepiej sprawdzać widelcem;p
Po ugotowaniu, odcedzam go dokładnie, ubijam,  dodaję jajka, bułkę tartą, posiekaną cebulę, koperek, przyprawy - wedle gustu, ale nie za dużo...formuję z otrzymanej masy kotlety, smażę na rumiany kolor z obu stron.

Do jogurtu greckiego dodaję wyciśnięty przez praskę czosnek, odrobinę koperku, sól pieprz, mieszam, na chwilę odstawiam do lodówki.




...no to smacznego;))









*** oczywiście kotlety z kalafiora można przygotować jak tradycyjne, czyli wyrobionego kotleta można dodatkowo obtoczyć w jajku i bułce, ale uznałam, że za dużo byłoby tej panierki, kalorii...też;p
Wyszły dobre, Połówek stwierdził, że smakują jak mięsne...heh;D



12 lipca 2012

naleśniki z mięsem i ryżem w sosie pomidorowym

Przydałaby się mała przekąska w pracy dla mnie i dla dziewcząt...Zatem mam, naleśniki.
Miały być na słodko, są z mięsem. Szukałam farszu...wszystko już było, szpinak ostatnio, feta też,
na słodko były...Inspiracją stały się gołąbki, które w zasadzie miałam zrobić, ale że gorąco jak diabli, podarowałam sobie temat...Idąc za ciosem znalazłam ciekawy przepis na przepisy.pl, ale nieco swoją wersję zmodyfikowałam, ech...bo jakoś nigdy nie trzymam się przepisów, i tak zrobię po swojemu i tak...;]


Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: +/- 20 zł


Składniki:
1/2 kg mielonej łopatki
2 torebki ryżu basmati
przyprawy wedle gustu
natka pietruszki
cebula
oliwa z oliwek
przecier pomidorowy
sos chilli z cytryną Tao Tao
kostka rosołowa Knorra


ciasto na naleśniki:
szklanka mleka
2 jaja
30 ml oliwy
szczypta soli
1,5 szklanki mąki
trochę wody
natka pietruszki





Ciasto:
Wszystkie składniki mieszam ze sobą w blenderze, miksuję na jednolitą masę.
Dodaję posiekaną pietruszkę, raz jeszcze miksuję. Odstawiam na bok.

Farsz:
Na rozgrzaną oliwę wrzucam posiekaną cebulę, czekam chwilę, aż się zeszkli.
Dodaję mięso, przyprawy, sól i pieprz na końcu! Smażę do uzyskania odpowiedniej miękkości, smaku i koloru, podbijam sosem Tao Tao.
Kiedy mięso ostatecznie zmięknie, zarumieni się odkładam je na bok.

Ryż gotuję w lekko osolonej wodzie około 12 minut. Odcedzam, odstawiam na bok, jak przestygnie, dodaję go do mięsa, po czym mieszam wszystkie składniki, doprawiam ewentualnie do smaku.

Ciasto na naleśniki:
Smażę na rozgrzanej patelni po kolei placek za plackiem, uważam przy tym by ich nie przypalić,
jak również, żeby nie były za suche, będą się łamać przy zawijaniu.

Na każdy z naleśników nakładam farsz, najlepiej na środek, po czym zawijam je, układam na talerz.

*** Żeby naleśniki nie były za suche same w sobie, najlepiej podać je z sosem.
Ja przygotowałam go na bulionie warzywnym - tj. z kostki rosołowej.
300 ml wody zagotowałam, dodałam kostkę bulionową Knorra, pietruszkę i lubczyk.
Doprawiłam do smaku, po czym dodałam 3 łyżki przecieru pomidorowego, zamieszałam, uzyskałam sos. Można dodatkowo dodać śmietanę, co też uczyniłam.

Podaję naleśniki z sosem pomidorowym i natką pietruszki.







*** naleśniki wyszły pistacjowe, ale za to ciekawe w smaku no i farsz bardzo dobry,                  
polecam;))




11 lipca 2012

sernik na zimno z agrestem i galaretką inaczej niż zwykle

No!!
Ma się te smaki...
Smaki mogę sobie mieć, ale i chęci by się przydały do robienia...a tu jedno co chodzi po głowie, to laabaaa!!
Wpadł mi do głowy jednak sernik na zimno, ale w wersji minimum, że tak powiem...czyli bez żadnych biszkoptów, serków i innych takich...noo, ewentualnie galaretka i jakoś owoc, żeby nie było za mdło;)
Deser szybki, zapewniam, bardzo smaczny, idealny na tą porę, idealny na spotkanie z funfelą;)


Przygotowanie: 15 minut + mrożenie
Koszt:  ok 10 zł


Składniki:
sernik na zimno Gellwe
galaretka agrestowa
agrest - kilkanaście kulek
600 ml schłodzonego mleka
500 ml wrzątku


Do wysokiego naczynia wlewam zimne mleko, dosypuję opakowanie sernika błyskawicznego Gellwe, postępuję wedle rad producenta.

Do dwóch wysokich szklanek i dwóch małych salaterek wykładam otrzymaną masę, wyrównuję ją, wkładam do lodówki na minimum godzinę.

W tym czasie zagotowałam wodę - 500 ml - wlewam ją do garnka, następnie dodaję galaretkę, mieszam, odstawiam do wystygnięcia.

W między czasie myję agrest, obieram ogonki.
Wyjmuję z lodówki sernik, nakładam agrest i polewam sernik schłodzoną galaretką,
po czym raz jeszcze daję do lodówki, żeby galaretka stężała.


Smacznego;)








*** fajne jest to, że nie trzeba babrać się z formami, dzielić na kawałki, które nie zawsze wyglądają apetycznie, a tak każdy z gości na przykład ma swój "pucharek" i zajada;))

10 lipca 2012

ciasto drożdżowe z owocami i kruszonką

Tadaaam...Moje pierwsze ciacho drożdżowe.
Krążą wokół niego legendy, że trudne, że czasochłonne, że trzeba mieć rękę, super przepis, oko...i co tam jeszcze chcecie...no i niestety jest to prawda, ale co tam, po prostu je zrobiłam...
Nie wiem czy jest takie jak powinno być, wyszło, jest dobre, nie jest gniotem, o...co chyba najważniejsze i tyle...Przepis znalazłam w necie, choć posiadałam własny, w zasadzie identyczny, pokusiłam się o weryfikację. Formuła prosta, co lubię, bo jak mam kombinować...
Ciasto zrobiłam z owocami, jabłkiem i agrestem, podsypałam troszkę czerwoną porzeczką i cynamonem po samej kruszonce, która wyszła obłędna i chyba lepsza niż samo ciacho, ech...wyjadłam sporo na ciepło;p


Przygotowanie: około 60 minut
Koszt: ok15 zł


Składniki:
1 kg mąki
4 jaja
1/2 szklanki mąki
szklanka cukru
1/2 kostki margaryny Kasia
10 dkg drożdży
tłuszcz do smarowania blachy
bułka tarta
3 jabłka
cynamon


kruszonka
200g mąki
100 g masła
100 g cukru

*** Co ważne, pamiętajcie o większej brytfance, żeby ciasto nie wykipiało i równomiernie wyszło.
Moje urosło niesamowicie, jest wysokie, puszyste.
Szczerze...uważam, że następne będzie lepsze, zrobię je inaczej, ale jak na pierwszy raz, może być.
Na pewno zmniejszę proporcje...a póki co, oceńcie efekty sami;)


Zaczynam od wyrobienia drożdży. Do wysokiej miski wrzucam drożdże, podsypuję je cukrem i rozdrabiam palcami, drożdże rozpuszczą się, będą miały konsystencję jakby gęstej mazi.
W tym samym czasie rozpuszczam w mleku margarynę, uważam jednak, żeby ich nie przypalić. Kiedy mleko z margaryną będą letnie, wlewam wszystko do drożdży, po czym dodaję jajka i przesianą mąkę. Wyrabiam ciasto ręką bardzo dokładnie. Ma się odrywać od ręki w konsekwencji...
Kiedy ciasto mam wyrobione, podsypuję je mąką i nakrywam ściereczką żeby wyrosło - urośnie podwójnie;)

Jabłka i agrest umyłam, obrałam wcześniej.
Przygotowuję sobie w tym czasie kruszonkę i blachę, którą smarują margaryną, podsypują bułką tartą. Zaś kruszonkę wyrabiam sobie w misce: składniki mieszam i wyrabiam palcami posypkę.

W momencie, kiedy ciasto wyrosło odpowiednio, wyrabiam je raz jeszcze, następnie "przelewam" do formy, układam na nim owoce, podsypuję kruszonką i wkładam do rozgrzanego piekarnika na 175stopni na 40 minut max. Ja miałam włączony termoobieg, nie wiem czy dobrze, nadmieniam.



Idealne do porannej kawy...ciacho, no może trochę więcej niż jeden kawałek;p










09 lipca 2012

łosoś ze szpinakiem i kokardki

Gorąco na dworze, narzekam, wiem, ale w sumie tak fajnie jest...
Tyle, że zjadłoby się coś dobrego, a przy garach nie chce się stać, najlepiej żeby samo się zrobiło.
Tak czy śmak, jeść się chce, a że mam zamówienie na coś delikatnego od karmiącej mamy, no to pomyślałam o szpinaku i łososiu gotowanym na parze z odrobiną makaronu, chyba będzie dobre;)

Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: +/- 30 zł


Składniki:
2 dzwonki z łososia
szpinak mrożony
makaron kokardki - dwie porcje
sok z cytryny*- opcjonalnie
pieprz, sól
jogurt grecki
1 jajko
odrobina oliwy
gałka muszkatołowa
łyżka śmietany
2 ząbki czosnku* - opcjonalnie


Makaron gotuję w lekko osolonej wodzie na al dente. Odcedzam, odstawiam na bok.

Na rozgrzaną oliwę wrzucam czosnek, ale nie drobno posiekany, raczej w większe kawałki.
Smażę chwilę. Dodaję rozmrożony szpinak, solę, pieprzę, dorzucam szczyptę gałki muszkatołowej.
Trzymam na płycie jakieś niecałe 10 minut.
Po tym czasie dodaję jogurt, śmietanę i jajko, mieszam wszystko dokładnie, doprawiam, po chwili zdejmuję z płyty.

Łososia myję, skrapiam sokiem z cytryny*, nacieram solą, pieprzem, odstawiam na chwilę, po czym gotuję na  parze około 25 minut.

Wszystkie składniki układam dowolnie na talerzu;)

*** Starałam się ograniczyć przyprawy i smażenie do minimum, ponieważ karmiąca mama musi przez pewien czas uważać na to co i jak je...  Mam zatem nadzieję, że mi się to udało;)
Aha, szpinak można również przygotować na parze, ale ja nie posiadałam tym razem liści a mrożony.
Dodałam czosnek, ale z niego też można zrezygnować, będzie mniej wyrazisty, ale nie straci na smaku;)


Smacznego;)