Hey;)
Co tam słuchać...? My dziś bardzo słonecznie i pozytywnie spędziłyśmy z małą czas...spacer, wypad na targ warzywny (....;p ), gdzie obkupiłyśmy się w maliny, czereśnie, bób...i różne inne. Potem lody...dla mnie oczywiście, no i w końcu wylądowałyśmy w kuchni.
...Na obiad pstrąg i szybka ryżowa niby sałatka, którą wyhaczyłam w jednej z książek, tudzież książeczek kucharskich. Dobra jest, minimum składników, wyrazisty smak. Nie wiem czy jest to propozycja idealna do ryby, ale jako smaczny dodatek, który chciałam koniecznie wypróbować...
Przygotowanie: 12 min ryba + około 20 min ryż
Koszt: około 16 zl
Składniki:
2 świeże pstrągi
torebka ryżu białego
1 cytryna - odrobina soku
(skórka z cytryny)
kilka listków natki pietruszki
( pierwotnie pęczek)
odrobina koperku - do ryby
sól morska
pieprz cytrynowy
1 duży mięsisty pomidor
5 ząbków czosnku
odrobina masła do ryby
szczypta estragonu
szczypta suszonej bazylii
Rybę delikatnie obmywam pod zimną wodą, osuszam. Następnie do środka wkładam masło, trochę koperku, pieprzę, solę. Na wierzch również daję odrobinę masełka, raczej jego płatki, obsypuję ziołami. Na każdą rybę kładę jeszcze po cienkim plasterku cytryny.
Wkładam obie ryby do rozgrzanego piekarnika na 180 stopni z termoobiegiem na 12 minut.
Ryż gotuję al dente w lekko osolonej wodzie, odkładam na bok, aż przestygnie.
Czosnek ścieram na drobno na tarce, natkę siekam. Skórkę z cytryny uzyskuję przez ścieranie, wiadomo;p
Wszystko mieszam razem, doprawiam do smaku, dodatkowo skrapiam odrobiną soku z cytryny.
Na koniec dodaję pomidora, kroję go na większe kawałki.
19 lipca 2013
18 lipca 2013
pizza z brokułami, pieczarką i cukinią
Witajcie;)
Nie miałam co robić, to se wymyśliłam pizzę wczoraj...
No nic, najwięcej roboty jest z ciastem, wiadomo, znów się naszukałam właściwego...ja nie wiem, zawsze jak już mi się wydaję, że to jest ten przepis, okazuje się, że jednak nie do końca, że zawsze jest jakieś ale PO...choć praktycznie wszystko się udaje...albo ja mam dwie lewe ręce, też tak może być;D
Tym razem zasięgnęłam języka, poklikałam i niby jest (klik) ...podobno rewelacja.
Heh, w ogóle....wyrabiam ciasto, wszystko idzie jak spłatka, a tu słyszę..."ajajajajajaaa", co w wolnym tłumaczeniu znaczy" jestem głodna, mamo".....cóż...Wobec tego nie wyrabiałam ciasta 15 minut, może niecałe 10, ale wyglądało ok, wyrosło pięknie;)
Jedyne co zmieniłam w przepisie, to mąkę, użyłam wrocławskiej Basi.
To co? Komu kawałek?
Przygotowanie: 60 minut wyrastanie + około 30 minut roboty ;p
Koszt: około 15 zł
Składniki:
ciasto:
2,5 szklanki mąki wrocławskiej Basia
pół szklanki wody letniej
pół szklanki letniego mleka
30 g drożdży
szczypta soli
łyżka oleju
Farsz?
Wedle gustu, ja dałam:
brokuły, pieczarki, pół czerwonej cebuli, kilka zielonych oliwek, kukurydzę, pół małej cukinii, ser żółty. Spód ciasta smaruję przecierem pomidorowym oraz pastą węgierską.
A do ciasta dodaję szczyptę gałki muszkatołowej.
Suche składniki mieszam ze sobą. Wodę i mleko łączę razem, dodaję do nich drożdże, które rozdrobniłam, mieszam do momentu, aż się rozpuszczą. Wlewam całość do mąki, dodaję jeszcze olej, wyrabiam ciasto - aż powstanie wesoła kuleczka ;p
Przykrywam gotowe ciasto szmatką, odstawiam na bok, na ciepły bok - na jakąś godzinę.
W tym czasie przygotowuję sobie farsz.
....Pizzę zapiekam w 200 stopniach jakieś niecałe 20 minut, z termoobiegiem.
Nie miałam co robić, to se wymyśliłam pizzę wczoraj...
No nic, najwięcej roboty jest z ciastem, wiadomo, znów się naszukałam właściwego...ja nie wiem, zawsze jak już mi się wydaję, że to jest ten przepis, okazuje się, że jednak nie do końca, że zawsze jest jakieś ale PO...choć praktycznie wszystko się udaje...albo ja mam dwie lewe ręce, też tak może być;D
Tym razem zasięgnęłam języka, poklikałam i niby jest (klik) ...podobno rewelacja.
Heh, w ogóle....wyrabiam ciasto, wszystko idzie jak spłatka, a tu słyszę..."ajajajajajaaa", co w wolnym tłumaczeniu znaczy" jestem głodna, mamo".....cóż...Wobec tego nie wyrabiałam ciasta 15 minut, może niecałe 10, ale wyglądało ok, wyrosło pięknie;)
Jedyne co zmieniłam w przepisie, to mąkę, użyłam wrocławskiej Basi.
To co? Komu kawałek?
Przygotowanie: 60 minut wyrastanie + około 30 minut roboty ;p
Koszt: około 15 zł
Składniki:
ciasto:
2,5 szklanki mąki wrocławskiej Basia
pół szklanki wody letniej
pół szklanki letniego mleka
30 g drożdży
szczypta soli
łyżka oleju
Farsz?
Wedle gustu, ja dałam:
brokuły, pieczarki, pół czerwonej cebuli, kilka zielonych oliwek, kukurydzę, pół małej cukinii, ser żółty. Spód ciasta smaruję przecierem pomidorowym oraz pastą węgierską.
A do ciasta dodaję szczyptę gałki muszkatołowej.
Suche składniki mieszam ze sobą. Wodę i mleko łączę razem, dodaję do nich drożdże, które rozdrobniłam, mieszam do momentu, aż się rozpuszczą. Wlewam całość do mąki, dodaję jeszcze olej, wyrabiam ciasto - aż powstanie wesoła kuleczka ;p
Przykrywam gotowe ciasto szmatką, odstawiam na bok, na ciepły bok - na jakąś godzinę.
W tym czasie przygotowuję sobie farsz.
....Pizzę zapiekam w 200 stopniach jakieś niecałe 20 minut, z termoobiegiem.
p.s. ...
jeśli któraś z Was jest mamą małej principessy i chciałaby jakoś ozdobić "bujne loki" pociechy, proponuję skontaktować się z Kariną...ona ma dziesiątki pomysłów na piękne dodatki, w tym dla maluchów;]]
noo, to buzior
17 lipca 2013
maliny z jagodami na śmietanowej chmurce, żeby Wam dzień umilić;)
Heyo;)
Dziś króciutko, tak tylko na chwilkę wpadnę do Was z deserem;)
Jako, że "nie przepadam" za ciastami, to znaczy zjem jak mam smaka, ale nie latam po cukierniach i nie kupuję ich jakoś namiętnie...wolę zjeść dobry deser owocowy z bitą śmietaną na przykład albo sama zrobić to ciasto o ile zdobędę się na odwagę, o!
Taki też zrobiłam. Trochę owoców, bitej śmietany i pokruszonych herbatników. Ot co.
Jeśli lubicie...zapraszam;)
Przygotowanie: 15 minut max
Koszt: 20 zł
Składniki:
1/2 kg jagód
koszyczek malin
opakowanie śmietany 36 % (w kartonie)
łyżka cukru
15 herbatników maślanych
Owoce myję w durszlaku.
Śmietanę ubijam, dodając do niej cukier pod koniec miksowania.
Herbatniki rozbijam na bardzo drobno.
Do miski na dno daję kilka łyżek jagód, następnie dodaję herbatniki, tak żeby utworzyły kolejną warstwę, potem śmietana i na wierzch mieszanka jagód i malin. Wkładam do lodówki na jakieś 3-4 godziny.
...Dupkę rozrywa, ale ile przyjemności...w poniedziałek to spalę;D
Dziś króciutko, tak tylko na chwilkę wpadnę do Was z deserem;)
Jako, że "nie przepadam" za ciastami, to znaczy zjem jak mam smaka, ale nie latam po cukierniach i nie kupuję ich jakoś namiętnie...wolę zjeść dobry deser owocowy z bitą śmietaną na przykład albo sama zrobić to ciasto o ile zdobędę się na odwagę, o!
Taki też zrobiłam. Trochę owoców, bitej śmietany i pokruszonych herbatników. Ot co.
Jeśli lubicie...zapraszam;)
Przygotowanie: 15 minut max
Koszt: 20 zł
Składniki:
1/2 kg jagód
koszyczek malin
opakowanie śmietany 36 % (w kartonie)
łyżka cukru
15 herbatników maślanych
Owoce myję w durszlaku.
Śmietanę ubijam, dodając do niej cukier pod koniec miksowania.
Herbatniki rozbijam na bardzo drobno.
Do miski na dno daję kilka łyżek jagód, następnie dodaję herbatniki, tak żeby utworzyły kolejną warstwę, potem śmietana i na wierzch mieszanka jagód i malin. Wkładam do lodówki na jakieś 3-4 godziny.
...Dupkę rozrywa, ale ile przyjemności...w poniedziałek to spalę;D
Smacznego i miłego dnia;)
16 lipca 2013
szaszłyki w domu też są dobre przecież....
Dzień dobry!!
Aleeee mam lenia, mówię Wam! Zasypiam do tego na stojąco, coś nie tak z tym moim ciśnieniem...kawę poproszę Mężuu;p
Cieszę się jednocześnie, że pogoda nam wróciła, czas zrobić porządki w szafie, powyjmować sukienki...o ile w nie wejdę, no i od przyszłego tygodnia wracam na fitness. Potrzebuję porządnego wycisku, a nie jakiś tam hulańców, mam nadzieję, że wyjdę na czworakach z sali treningowej;D
...Po tym jak wróciłam z córą ze spaceru, zaliczając po drodze okoliczny targ postanowiłam nie wysilać się specjalnie i przygotować tytułowe szaszłyki. Nie wiem skąd pomysł na nie akurat dzisiaj, choć jakby się zastanowić, być może książka Ewy Chodakowskiej przyczyniła się do tego...tam była jakaś wzmianka o szaszłykach podsmażanych na patelni. Alors, tak też poczyniłam, ale nie obeszło się bez piekarnika;)
Przygotowanie: około 45 minut
Koszt: 12 zł za mięso (resztę miałam na stanie)
Składniki:
3 pojedyncze piersi z kurczaka
7 ziemniaków
mała cebula czerwona
papryka zielona
średnia cukinia
12 pieczarek białych
3 małe ogórki gruntowe
trochę natki i koperku do posypania
3 duże ząbki czosnku
mały jogurt naturalny
sól morska i pieprz cytrynowy do smaku
curry
szczypta pieprzu cayenne
3-4 łyżki oliwy
łyżka masła
Ziemniaki gotuję w mundurkach w lekko osolonej wodzie.
Ugotowane ziemniaki dzielę na połówki, wkładam do miski, dodaję do nich łyżkę masła żeby się rozpuściła.
Ogórki obieram ze skóry, siekam na kostkę, podobnie postępuję z czosnkiem, wkładam oba składniki do miski, zalewam jogurtem, dodaję sól i pieprz. Mieszam. Na koniec dodaję natkę i koperek, raz jeszcze mieszam. Wkładam do lodówki na jakieś 20 minut.
Mięso kroję na kostki, solę, pieprzę, dodaję curry i pieprz cayenne, skrapiam oliwą, mieszam dłonią dokładnie, tak żeby mięso wchłonęło jak najwięcej przypraw.
Cukinię, cebulę, paprykę i pieczarki kroję wedle gustu na mniejsze kawałki.
Cukinię dodatkowo lekko solę, żeby puściła soki.
Na patyczki nabijam kolejno każdy ze składników, po czym wkładam po 3-4 szaszłyki na rozgrzaną patelnię, żeby trochę złapały koloru oraz zmiękły.
W między czasie nagrzewam piekarnik do 180 stopni z termoobiegiem. Szaszłyki umieszczam na blasze wyłożonej papierem, trzymam je w piekarniku jakieś 15 minut.
Aleeee mam lenia, mówię Wam! Zasypiam do tego na stojąco, coś nie tak z tym moim ciśnieniem...kawę poproszę Mężuu;p
Cieszę się jednocześnie, że pogoda nam wróciła, czas zrobić porządki w szafie, powyjmować sukienki...o ile w nie wejdę, no i od przyszłego tygodnia wracam na fitness. Potrzebuję porządnego wycisku, a nie jakiś tam hulańców, mam nadzieję, że wyjdę na czworakach z sali treningowej;D
...Po tym jak wróciłam z córą ze spaceru, zaliczając po drodze okoliczny targ postanowiłam nie wysilać się specjalnie i przygotować tytułowe szaszłyki. Nie wiem skąd pomysł na nie akurat dzisiaj, choć jakby się zastanowić, być może książka Ewy Chodakowskiej przyczyniła się do tego...tam była jakaś wzmianka o szaszłykach podsmażanych na patelni. Alors, tak też poczyniłam, ale nie obeszło się bez piekarnika;)
Przygotowanie: około 45 minut
Koszt: 12 zł za mięso (resztę miałam na stanie)
Składniki:
3 pojedyncze piersi z kurczaka
7 ziemniaków
mała cebula czerwona
papryka zielona
średnia cukinia
12 pieczarek białych
3 małe ogórki gruntowe
trochę natki i koperku do posypania
3 duże ząbki czosnku
mały jogurt naturalny
sól morska i pieprz cytrynowy do smaku
curry
szczypta pieprzu cayenne
3-4 łyżki oliwy
łyżka masła
Ziemniaki gotuję w mundurkach w lekko osolonej wodzie.
Ugotowane ziemniaki dzielę na połówki, wkładam do miski, dodaję do nich łyżkę masła żeby się rozpuściła.
Ogórki obieram ze skóry, siekam na kostkę, podobnie postępuję z czosnkiem, wkładam oba składniki do miski, zalewam jogurtem, dodaję sól i pieprz. Mieszam. Na koniec dodaję natkę i koperek, raz jeszcze mieszam. Wkładam do lodówki na jakieś 20 minut.
Mięso kroję na kostki, solę, pieprzę, dodaję curry i pieprz cayenne, skrapiam oliwą, mieszam dłonią dokładnie, tak żeby mięso wchłonęło jak najwięcej przypraw.
Cukinię, cebulę, paprykę i pieczarki kroję wedle gustu na mniejsze kawałki.
Cukinię dodatkowo lekko solę, żeby puściła soki.
Na patyczki nabijam kolejno każdy ze składników, po czym wkładam po 3-4 szaszłyki na rozgrzaną patelnię, żeby trochę złapały koloru oraz zmiękły.
W między czasie nagrzewam piekarnik do 180 stopni z termoobiegiem. Szaszłyki umieszczam na blasze wyłożonej papierem, trzymam je w piekarniku jakieś 15 minut.
15 lipca 2013
niebanalna pieczarka brunatna i pyszne bucatini
Witam;)
Jak Wam minął weekend?
Ja tym razem byłam w gościach, więc w kuchni zarządziłam przerwę, jakoś tak ani nie było czasu ani weny na pichcenie, co dla mnie akurat jest normalne, bo ja nie lubię robić czegoś pod dyktando albo, że trzeba. Nie chce mi się, nie gotuję.
Teraz moja Mała śpi, więc mogę do Was napisać na spokojnie, pokazać cóż to dzisiaj nowego wymuciłam, no i oczywiście jestem ciekawa Waszych opinii. Ciekawa, bo ja nie znałam pieczarki brunatnej...
( i ta ciszaaa), wyobraźcie sobie mojego zonka, jak będąc w sklepie natknęłam się na nie...;D
Od razu fru do koszyka. Nie chciałam się jednak sugerować żadnymi przepisami, pomyślałam, że pieczarka jak pieczarka, prosta w obsłudze. Ta ma nico inny smak, aromat, jest bardziej wyrazista, ale też nie klękłam z wrażenia, myślałam, że to będzie jakieś WOW....;p
Może smaczniejsza?
Przygotowałam proste danie, z minimum przypraw, dodatków, żeby nie przekombinować smaków.
Ja bardzo nie lubię jak dzieje się za dużo, to dotyczy nie tylko kuchni, ale wszystkiego...jestem rozkochana w minimalizmie.
Zapraszam zatem do mojej kuchni ;)
Przygotowanie: około 25 minut
Koszt: 12 zł
Składniki:
250 g pieczarek brunatnych
makaron Bucatini n. 9 Barilla - na dwie osoby
cebula dymka
3 maleńkie cebule czerwone
3 ząbki czosnku
1 papryczka chilli
oliwa do smażenia
sól ziołowa, pieprz cytrynowy
odrobina natki pietruszki i koperku
(z ogródka)
łyżka śmietany 18%
Makaron gotuję na końcu, przed podaniem na al dente, w lekko osolonej wodzie.
Pieczarki myję, kroję na grubsze plastry.
Cebulki , papryczkę oraz czosnek kroję na drobno. Rozgrzewam oliwę.
Najpierw podsmażam cebulę z czosnkiem, następnie dorzucam papryczkę. Jedną małą cebulkę sobie odstawiam na bok, później posypię nią danie.
Czekam chwilę, aż składniki się zeszklą, dodaję pieczarki, smażę je do momentu, aż zmiękną.
Doprawiam do smaku.
Żeby zyskać troszkę sosu dodaję na sam koniec łyżkę śmietany 18%, mieszam wszystko razem.
Posypuję całość natką pietruszki i koperkiem (odrobiną koperku).
Gotowe!
Jak Wam minął weekend?
Ja tym razem byłam w gościach, więc w kuchni zarządziłam przerwę, jakoś tak ani nie było czasu ani weny na pichcenie, co dla mnie akurat jest normalne, bo ja nie lubię robić czegoś pod dyktando albo, że trzeba. Nie chce mi się, nie gotuję.
Teraz moja Mała śpi, więc mogę do Was napisać na spokojnie, pokazać cóż to dzisiaj nowego wymuciłam, no i oczywiście jestem ciekawa Waszych opinii. Ciekawa, bo ja nie znałam pieczarki brunatnej...
( i ta ciszaaa), wyobraźcie sobie mojego zonka, jak będąc w sklepie natknęłam się na nie...;D
Od razu fru do koszyka. Nie chciałam się jednak sugerować żadnymi przepisami, pomyślałam, że pieczarka jak pieczarka, prosta w obsłudze. Ta ma nico inny smak, aromat, jest bardziej wyrazista, ale też nie klękłam z wrażenia, myślałam, że to będzie jakieś WOW....;p
Może smaczniejsza?
Przygotowałam proste danie, z minimum przypraw, dodatków, żeby nie przekombinować smaków.
Ja bardzo nie lubię jak dzieje się za dużo, to dotyczy nie tylko kuchni, ale wszystkiego...jestem rozkochana w minimalizmie.
Zapraszam zatem do mojej kuchni ;)
Przygotowanie: około 25 minut
Koszt: 12 zł
Składniki:
250 g pieczarek brunatnych
makaron Bucatini n. 9 Barilla - na dwie osoby
cebula dymka
3 maleńkie cebule czerwone
3 ząbki czosnku
1 papryczka chilli
oliwa do smażenia
sól ziołowa, pieprz cytrynowy
odrobina natki pietruszki i koperku
(z ogródka)
łyżka śmietany 18%
Makaron gotuję na końcu, przed podaniem na al dente, w lekko osolonej wodzie.
Pieczarki myję, kroję na grubsze plastry.
Cebulki , papryczkę oraz czosnek kroję na drobno. Rozgrzewam oliwę.
Najpierw podsmażam cebulę z czosnkiem, następnie dorzucam papryczkę. Jedną małą cebulkę sobie odstawiam na bok, później posypię nią danie.
Czekam chwilę, aż składniki się zeszklą, dodaję pieczarki, smażę je do momentu, aż zmiękną.
Doprawiam do smaku.
Żeby zyskać troszkę sosu dodaję na sam koniec łyżkę śmietany 18%, mieszam wszystko razem.
Posypuję całość natką pietruszki i koperkiem (odrobiną koperku).
Gotowe!
Co myślę??
Pieczarki brunatne są dobre, bardziej aromatyczne, ale szczerze mówiąc smakują podobnie jak te białe, może ja się nie znam, nie twierdzę, że tak...ale jakby ktoś chciał wiedzieć, to piszę...Bardzo mi posmakowało danie, ale nie wiem czy to ze względu na nie same czy cały zestaw;)
Na pewno jeszcze do niech wrócę, tyle wiem...;)
Aha, polecam ten rodzaj makaronu, pyszny!
buziory
12 lipca 2013
i mały backstage kulinarny
Witajcie;)
...Coś Wam znowu pokażę, co to się u mnie działo kulinarnie i nie tylko jak się nie pokazywałam;)
Miłego oglądania..i miłego weekendu;)
![]() |
| jedna z kolacji... |
![]() |
| i kolejny gadżet w mej komnacie na kosmetyczne szpargały również od Kariny;) |
![]() |
| załapałam się na pyszny kawałek pasztetu od Kariny... |
![]() |
| ...i jajeczka też w prezencie;) |
![]() |
| moja wygrana u koleżanki blogerki za sałatkę |
![]() |
| ....nasza maszkieta jak już mała zasnęła;p |
![]() |
| próbujemy - testujemy ;] |
![]() |
| tyle cukierków tylko dla mnie;) |
![]() |
| mój dzisiejszy obiad ;) |
Buziory i do kiedyś tam;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























































