11 sierpnia 2016

kabaczek pieczony w plastrach

Hoł,
No i co tam Kochani w wielkim świecie słychać? Pewnie same wspaniałości, lato jeszcze trwa, co niektórzy oddychają pełną piersią na wybrzeżach, może i lazurowych, inni zaś siedzą w kuchni i sobie dogadzają.
To właśnie ja. Mogę śmiało powiedzieć i na pewno nie przesadzę, że moje życie kręci się wokół lodówki. Nie żebym narzekała, a już na pewno nie dzisiaj.
Siła tkwi w prostocie, tyle. Nie odkryłam oczywiście Ameryki moją dzisiejszą propozycją, ale że myk jest prosty, a zarazem przepyszny, postanowiłam go Wam pokazać. Kabaczków mam pełen kosz, bo Jedna Taka koleżanka mnie obdarowała, to sobie dogadzam...;d
Przepisu jako takiego Wam nie podam, no bo cóż to za filozofia wymieszać kilka składników, ale napiszę mniej więcej co i jak, doprawiacie pod siebie ;)

enjoy!



Przygotowanie: 10 min + 15 pieczenie

Składniki:
2 średnie kabaczki u mnie zielony i żółty
oliwa z oliwek extra virgin Monini
bułka tarta bezglutenowa
ser  dojrzewający Dziugas
suszony tymianek
szczypta papryki wędzonej
sól różowa
świeżo zmielony pieprz

*** bułki tartej i sera dałam po kilka łyżek, w zależności od ilości plastrów


Kabaczki dokładnie myję, osuszam, kroję na plastry - najlepiej tej samej grubości, jakieś 0.5 cm.

Przygotowuję dwie miseczki. Do jednej wlewam oliwę, nie za dużo, do drugiej wsypuję po kilka łyżek bułki tartej, startego sera na drobnych oczkach, tymianku, papryki. Dokładnie mieszam.

Plastry kabaczka okraszam solą i pieprzem, po czym zanurzam w oliwie, następnie obtaczam w bułce.

Plastry układam na blasze wyłożonej papierem i piekę 15 minut w 210 st z termoobiegiem, do chwili aż się zarumienią, ja lubię kiedy są nieco bardziej złote.

Plastry kabaczka podałam z jogurtem greckim z rzodkiewką, sokiem z cytryny, solą i pieprzem.











11 lipca 2016

gryczane ciasto z owocami

No to taaak, ciasto mam, znowu ;p Lekkie, puszyste i bezglutenowe, do tego z owocami sezonowymi.
Fajne wyszło, muszę przyznać, zaskakujące, że posmak mąki gryczanej nie robi mi już różnicy, tak się może pozmieniać, ha! A jakie jest samo ciasto? Hmmm, nie jest mokre, ale też nie ultra suche, w przepisie podano by piec je 40 minut, swoje wyjęłam po 30 min. Test suchego patyczka i zacny rumień wskazywały, że być może nie ma co przeciągać, a wyjąć i czekać na spróbowanie ;d Dla mnie mogłoby być odrobinę wilgotniejsze, ale na przykład do kawy czy mleka, idealne jest takie.O winie nie wspomnę, wiadomo, że pasuje, najlepsze lekko schłodzone, owocowe, aksamitne. Tak, mam na myśli Monte Santi, uwielbiam je! Przepis zapożyczyłam od Mama Alergika Gotuje, niczego nie zmieniałam, jeśli chodzi o proporcje, natomiast jabłka zastąpiły jagody i kilka wiśni.



Przygotowanie: 10 minut + 30 pieczenie

Składniki:
200 g mąki gryczanej
4 jaja średniej wielkości
6 łyżek cukru trzcinowego lub jego zamienników
7 łyżek oleju rzepakowego
1 płaska łyżka proszku do pieczenia - bezglutenowego
opcjonalnie cukier waniliowy bezglutenowy
1 łyżka ekstraktu z wanilii
1 łyżka soku z cytryny



Rozpocznij od rozgrzania piekarnika do 170 st.

Jajka ucieram z cukrem do chwili aż będą jasne, dodaję do nich przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, nadal ucieram, następnie dodaję ekstrakt, sok z cytryny i olej, dokładnie mieszam ( mikserem).

Formę smaruję olejem kokosowym, niczym dodatkowo nie wykładam.
Wylewam do niej ciasto ( nie jest ono rzadkie, ale tez nie jest ubite, spokojnie wypełni formę).

Na wierzch ciasta układam owoce, które wcześniej osuszyłam. wkładam do piekarnika na jakieś 30 minut, do 40 max, zależy jaki macie piekarnik.
Zróbcie sobie pod koniec test suchego patyczka ;)

Po wyjęciu z piekarnika niech poleży jakąś godzinę.

E voila!














06 lipca 2016

pasta z bobu


Bobem mogłabym się objadać bez pamięci, jeszcze jak jest lekko słony, pikantny, ciepły, no bajka, nic więcej nie trzeba! No może czasem zdarzy mi się zrobić pastę, jak nie wyjem wszystkiego przy obieraniu...wiecie jak to jest, jeden do miski 5 do buzi ;d
No nic....pasta z bobu też jest faaajna! Mnie do pieczywa akurat nie posłuży, no chyba, że bezglutenowego, aleee...jak mi się chce, to robię placki kukurydziane i sobie tak zajadam, rwąc je na kawałki zahaczając nieco o pastę właśnie.
Pasta jest prosta w wykonaniu, nie podam Wam konkretnego przepisu, bo umówmy się, nie jest to wydarzenie kulinarne roku. Takie rzeczy przeważnie robi się na wyczucie.
Piszę zatem CO z CZYM wymieszałam i zachęcam do spróbowania ;)



Przygotowanie: 15 min

Składniki:
około 500 g świeżego bobu
garść natki pietruszki
garść sezamu
pół pikantnej czerwonej papryczki
oliwa z oliwek z bazylią Monini
sól różowa
pieprz czarny świeżo zmielony


Bób gotuję na al dente w lekko osolonej wodzie z dodatkiem maltitolu.
*** Myk na gotowanie? Wrzucam bób na wrzącą wodę i gotujemy właśnie na al dente, po czym zaraz po odcedzeniu hartujemy wrzucając go na lodowatą wodę. Zachowa przez to nie tylko kolor, ale i jędrność.

Natkę pietruszki siekam, ale nie musi być na drobno, i tak wyląduje w malakserze.
Sezam prażę na suchej patelni.

Wszystkie składniki wrzucam do malaksera, ucieram na jednolitą masę (aczkolwiek nie na "papę", ja akurat lubię jak coś "jest pod ząb".
*** Oliwy dodaję wedle uznania, czyli jak chcecie by pasta była rzadsza, dajecie więcej, ja dolewałam stopniowo.

Doprawiam na sam koniec solą i pieprzem.

Przekładam do pudełka i do lodówki, kilka dni spokojnie Wam posłuży.





04 lipca 2016

tiramisu z przymrużeniem oka

Hoł!
Chciałam Wam pokazać pastę z bobu, chciałam...ale może później, może najpierw coś słodkiego?
Jakby to była jakaś nowość, nie? Ostatnimi czasy non stop proponuję Wam jakieś maszkiety, na szczęście....odchudzone ;d
Dzisiaj mam dla Was coś na kształt tiramisu,  moja propozycja jedynie formą je przypomina ( żeby mi się tu żaden fan nie obraził ;p). Wersja zatem niby fit, bo zawiera trochę śmietany, ale za to bezglutenowa, bogata w sezonowe owoce, pyszna. Do tego możecie podać równie dobre wino, na przykład Monte Santi - proponuję je tylko dobrze schłodzić, znacznie lepiej smakuje, zyskacie tym niepowtarzalny owocowy smak. Przepis na ciasto do mojego tiramisu znalazłam u Moniki Mrozowskiej, zatem podam dokładne proporcje. Pozwoliłam sobie jedynie zamienić mąkę orkiszową na gryczaną, tyle.
RESZTA sama się jakoś ukręciła, w końcu, najlepsze desery, to te, które najczęściej przygotowujemy w domu nie zastanawiając się specjalnie nad ich istotą.
Odsyłam zatem do posta, miłego popołudnia Wam życzę ;)


Przygotowanie: 15 min pieczenia + około 20 min

Składniki na ciasto:
100 g mąki gryczanej u mnie ( orkiszowej wg przepisu)
100 g mąki kukurydzianej
70 g masła dobrej jakości
1 duży dojrzały banan
1/2 proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka octu
masło do smarowania formy

Dodatki:
jagody, maliny
cynamon, miód
ewentualnie maltitol / ksylitol - dosładzasz wedle smaku
szczypta świeżo zmielonej kawy do posypania
jogurt grecki - duże opakowanie 
śmietana 30 % najmniejsze opakowanie




Mąki przesiewam do miski oczywiście, wlewam do nich roztopione masło, zmiksowanego banana, sodę, proszek do pieczenia. Dopiero na sam koniec dodaję ocet, po czym wszystko dokładnie mieszam.

Małą formę, najlepiej o średnicy 17 cm należy wysmarować masłem, przekładam do niej ciasto ( nie jest ono rzadkie, raczej gęste, plastyczne).
Ciasto wkładam do rozgrzanego piekarnika do 200 st bez termoobiegu na około 15 min - piekłam równe 15'.
Po upieczeniu odstawiam do ostygnięcia.

Do miseczki wlewam jedno espresso, dodaję 2 łyżeczki miodu, mieszam.

Śmietanę ubijam, dodaję do niej mocno schłodzony jogurt grecki, mieszam delikatnie, dosładzam wedle uznania miodem lub ksylitolem, "szczypta" cynamonu również wpada.
Możecie dodać też ekstrakt z wanilii albo ziarna, no co kto lubi, bardziej dosłodzić albo dorzucić skórkę z cytryny, pokombinować, bo to głównie zabawa smakiem ma być ;)

Do szklanek, słoików - co tam macie, na spód układacie po kawałku ciasta. Ja moje namoczyłam w espresso z miodem, po czym pokruszyłam. Możecie też czynność odwrócić...czyli najpierw pokruszyć, potem podlać kawą.
Następnie daję warstwę jogurtu ze śmietaną, układam owoce albo na odwrót....nie ma to znaczenie w zasadzie, choć ja na ciasto nakładam "krem". Wierzch można posypać kawą, wiórkami czekolady, co kto lubi. Gotowe pucharki wkładam do lodówki na minimum godzinę.


*** Oczywiście jogurt grecki możecie zastąpić samą śmietaną, serkiem mascarpone czy bieluchem, wedle życzenia kalorycznego. Espresso, jak sama nazwa mówi, powinno być wybitnie mocne, wówczas ciasto zyska na smaku, bo nie ukrywam, że mąka gryczana smakuje specyficznie, trzeba się z nią lubić, więc dobra kawa, trochę miodu i będzie bajka!















28 czerwca 2016

rabarbar z agrestem pod gryczaną kruszonką

Cudownieee, ciepło, słońce, nic tylko czerpać z tego garściami. Aż się prosi żeby zabrać koszyk, koc i coś dobrego i uciec nad wodę. W pakowaniu kosza jestem bezbłędna....;p Zabieram to, co najpotrzebniejsze, czyli coś dobrego, coś słodkiego....i może coś jeszcze na smak, czyli wino, najlepiej deserowe, tym razem Monte Santi ;) Idealne połączenie kwaśnych owoców, chrupiącej kruszonki z płatkami migdałów i pysznego wina o bogatym bukiecie. Nie może być lepiej.
Owoce pod kruszonką, to klasyk. Wszyscy znamy, robimy. Moja propozycja na dzisiaj, to rabarbar z agrestem, nektarynka i jabłko, wykorzystuję tym samym zapas owoców, nic się nie marnuje, a taki deser, zawsze się sprawdza. Przepisu Wam nie podaję, bo przecież to żadna nowość, napiszę jedynie co i jak, 
na wypadek, gdyby ktoś nie znał ;)


Przygotowanie: około 60 minut

Składniki:
dowolne owoce / u mnie:
garść agrestu
1 jabłko
1 dojrzała nektarynka
kilka lasek rabarbaru raczej drobnego
płaska łyżka oleju kokosowego
szczypta soli różowej
pół łyżeczki cynamonu
miód do smaku

kruszonka:
około 1/2 szklanki mąki gryczanej
garść płatków migdałowych
2 łyżki masła dobrej jakości - musi być zimne
1/3 szklanki cukru brązowego


Zaczynam od umycia, obrania owoców. Kroję wszystkie na drobną kostkę. 
Na patelni rozgrzewam olej kokosowy, najpierw podsmażam rabarbar, dopiero po chwili dodaję resztę owoców, nadal smażę. W między czasie dodaję szczyptę soli, cynamon, a na koniec miód - wedle smaku.
Kiedy owoce zmiękną, zgęstnieją, zdejmuję je z płyty, odstawiam na chwilę by przestygły. 
W miedzy czasie przygotowuję kruszonkę, czyli wszystkie składniki łączę ze sobą, zagniatam. 

Owoce przekładam do naczynia, posypuję kruszonką. 
Wkładam do rozgrzanego piekarnika do 180 st. i piekę jakieś 25 minut.



Enjoy!!!!










13 czerwca 2016

aromatyczna zupa z białej kapusty z jajem

Oszalała chyba, na dworze mln stopni w cieniu, a TA zupy podaje....pewnie pomyśli niejedno z Was.
Ano podaję, bo mam smaka, bo zawsze to jakaś odskocznia od mięs, które jadam na potęgę, poza tym kocham zupy, wszystkie, no może poza tymi dziwacznymi jakimiś.....;d
Co tam u Was? Mam nadzieję, że wybornie ?:)
Mnie czas ucieka, ale o tym to Wam piszę non stop, jakoś tak dzień za dniem, bach, kolejny! Najważniejsze jednak, że wszystko odbywa się w miarę płynnie, bez większych zakłóceń....jest dobrze!
Matkoo, piszę do Was...a w tle widzę jakiś pokaźnych rozmiarów bochen chleba...i tak mi się zamarzyła pajda z masłem....nie ciastko, nie czekolada, kroma z masłem! Niebawem zaliczę tak zwany cheat meal, także sobie użyję....dla zdrowotności, oczywiścieeee........;p
Dobra do rzeczy. Zupa jest prosta. Szybka. Pyszna!!!
Wpadłam na nią szukając inspiracji na obiad.....zatem szperając po książkach, zajrzałam do mojej ulubionej ostatnimi czasy ("Paleo Po Polsku")....no i mam. Najlepsze, że taką zupę zdarzało mi się już robić, także niby żadna nowość, ale jakoś człowiek o niej zapomniał. Dzisiaj zatem Ona. Nie robiłam jej według jakiegoś przepisu. Napisze Wam po prostu jak powstała, a każdy niech sobie już tam pod siebie dodaje.



Przygotowanie: około 30 minut

Składniki:
około litr bulionu (musi być esencjonalny)
pół główki kapusty białej
biała część pora - średniej wielkości
1 średnia marchewka
pół średniej kalarepy
imbir świeży dla smaku
sól różowa
świeżo zmielony pieprz czarny
3 łyżki sosu sojowego jasnego
1 jajko eco
zielona część dymki dla smaku
kurczak - u mnie wcześniej upieczony


Oczywiście warzywa muszą być umyte. Kroję je na cienkie paseczki.

Wcześniej przygotowany bulion podgrzewam, wrzucam do niego po kolei warzywa. Gotuję do miękkości, warzywa jednak nie powinny być rozgotowane.
Pod koniec gotowania dodaję sos sojowy, pieprz, świeżo starty imbir, kawałki kurczaka ( najlepiej poszarpać).

Jajko rozkłócam, na sam koniec mieszając zupę wytwarzam wir, wlewam powoli jajko, chwilę jeszcze mieszam, podaję. Porcję zupy przelewam na talerz, posypuję szczypiorkiem.