Komu, komuuu? Jak ja lubię wpadać na przepisy, tak wpadać. Szukać czegoś, znaleźć coś innego ;p
Wiecie, że ja do słodyczy pierwsza nie jestem, to znaczy zjem jak dają albo jak mam smaka....bo czasem i tak się zdarza, ale żeby się bić o ciastko....nieee;) Owsiane ciastka za to lubię, bo mam poczucie, że są nieco zdrowsze od tych niby "zwykłych", oczywiście pod warunkiem, że są swojskie, sklepowe zazwyczaj mają jeszcze kilka ulepszaczy...Poza tym zjadłam dwa i mam dosyć, najadłam się...reszta i tak zniknie, nim zdążę zrobić kolejną kawę;p
No i co z tymi ciastkami?
Fajne, chrupiące, słonecznik mega <3, cynamon dodaje aromatu, który uwielbiam, sycące, idealne z ciepłym mlekiem.
Na drugi raz zrobię je nieco cieńsze...o, taką mam myśl, choć podobno są akurat i dam trochę mniej płatów, o!
Przepis pochodzi z bloga Bereniki
Przygotowanie: 10 min + około 20 pieczenie
Koszt: wszystko miałam
Składniki:
300 g płatków owsianych
1/2 szklanki cukru ( ja dałam mniej)
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
100 g słonecznika łuskanego ( dałam 80 g, uzupełniłam kokosem)
100 g mąki pełnoziarnistej
125 g masła
2 jaja
szczypta soli
łyżeczka cynamonu ( ode mnie)
Wszystkie składniki suche łączę ze sobą.
Margarynę rozpuszczam, pozostawiam do ostygnięcia. Dopiero jak będzie letnia wlewam ją do miski ze składnikami suchymi, dodaję jaja i wyrabiam dłonią ciasto.
Formuję kulki większe od orzecha włoskiego, które układam na papierze do pieczenia, dłonią spłaszczam ciastka tak, by nie były za wysokie, na centymetr grubości...Ciasto będzie kleić się do rąk, jednakże spokojnie da się z niego formować kulki. Można zmoczyć sobie ręce zimną wodą.
Wkładam blachę do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni z termoobiegiem na około 20 minut.
Autorka przepisu podaje czas 25 min. ja mam mocny piekarnik, więc zawsze przy nowych wpisach uważam. wyjęłam je, kiedy złapały kolor.
Z podanych proporcji MNIE wyszło 18 sztuk, robiłam nieco większe ciasteczka niż koleżanka.
02 grudnia 2014
29 listopada 2014
likier krówkowy, niebo w gębie!
Taaaak, lubię, lubię bardzo.
Gdyby nie fakt, że krówki są mega kaloryczneeeee, mogłabym się nimi rozkoszować nieustannie.
Jest jednak i na to sposób...nalewka albo likier jak kto woli, bo mnie w sumie obojętnie;p
Na wpis wpadłam zupełnie przypadkiem, przeglądając jakieś strony na fb. Patrzę, a tu wpis mojej koleżanki blogerki Emilki....klik, klik i zapisz:D
Także...nie zastanawiając się kiedy, czy, po co....myk do sklepu po składniki i jazda.
Przepis banalnie prosty, szybki, nie wymaga dumania, zachęcaaaam! Wpis umieszczam na życzenie kilku osób, które pozdrawiam serdecznie:)
Przygotowanie: 5 minut
Koszt: 18 zł
Składniki:
200 ml wódki
puszka kajmaku
50 ml śmietany 30% ( ja dałam 100 ml)
Wszystkie składniki wlewam do wysokiego naczynia. Miksuję na najniższych obrotach do momentu, aż uzyskam jednolitą masę.
Wlewam zawartość do butelki, wkładam do lodówki.
Zakładam, że poleży mi jakieś 14 dni....a czy nie dobiorę się do niej wcześniej....?
Ktoś już tu wczoraj się delektował:D
Gdyby nie fakt, że krówki są mega kaloryczneeeee, mogłabym się nimi rozkoszować nieustannie.
Jest jednak i na to sposób...nalewka albo likier jak kto woli, bo mnie w sumie obojętnie;p
Na wpis wpadłam zupełnie przypadkiem, przeglądając jakieś strony na fb. Patrzę, a tu wpis mojej koleżanki blogerki Emilki....klik, klik i zapisz:D
Także...nie zastanawiając się kiedy, czy, po co....myk do sklepu po składniki i jazda.
Przepis banalnie prosty, szybki, nie wymaga dumania, zachęcaaaam! Wpis umieszczam na życzenie kilku osób, które pozdrawiam serdecznie:)
Przygotowanie: 5 minut
Koszt: 18 zł
Składniki:
200 ml wódki
puszka kajmaku
50 ml śmietany 30% ( ja dałam 100 ml)
Wszystkie składniki wlewam do wysokiego naczynia. Miksuję na najniższych obrotach do momentu, aż uzyskam jednolitą masę.
Wlewam zawartość do butelki, wkładam do lodówki.
Zakładam, że poleży mi jakieś 14 dni....a czy nie dobiorę się do niej wcześniej....?
Ktoś już tu wczoraj się delektował:D
27 listopada 2014
tarta pełnoziarnista z porem i selerem naciowym
Witajcie!
Jak tam się macie przed kolejnym weekendem? Przed Mikołajem? Zasypani listami do Świętego?;p
Ja tam już coś mam w zanadrzu....pochowane rzecz jasna, teraz jeszcze tylko TE pod choinkę trzeba ogarnąć, bo czasu mało wbrew pozorom, nie zawsze jest czas, okazja....i chęci;p Tak sobie obiecuję od jakiegoś czasu, że będą i takie święta, kiedy obdaruję SWOICH rzeczami zrobionymi przez siebie....na razie może nie, ale...będzie tak;) Kilka pomysłów jest, tyle chociaż.
A jak jest u Was? Po blogach widzę, że szaleństwo trwa, pierniki, ciasta, śledzie...........Ja w tym roku nie robię świąt, więc mnie omija multum pracy, zdecyduję się na ciasto jakieś, pierniczki, sałatkę fit i tyle chyba....Z resztą, zauważyłam, że co roku jadam mniej, człowiek już tak się nie rzuca na jedzenie, na TE wyczekane smaki....trochę tego, tamtego i bębenek zalicza error, nie?:)
No dobraaa, ale co z tym dzisiaj? Ano tarta, boska tarta. Przepis na nią już u mnie widzieliście, nie będę się zatem powielać, zaś o wypełnienie zadbał por i seler naciowy. Wielbicielom jednego i drugiego na pewno taka wersja posmakuje, niezdecydowanym...nie wiem. Sami możecie ocenić;)
Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: 10 zł ( seler i por)
Składniki:
na tartę (KLIK)
farsz:
opakowanie selera naciowego
500 g pora (tacka)
sól różowa, pieprz cytrynowy
2 -3 łyżki oleju rzepakowego
50 ml wody
parmezan - wedle uznania, u mnie odrobina
3 pieczarki - opcjonalnie do podania na wierzchu
Pora myję, kroję na plasterki, nie za grube, w zasadzie obojętnie jak pokroicie, byle nie na bardzo drobno.
Selera po umyciu również kroję na mniejsze kawałki.
Rozgrzewam patelnię, wlewam olej, następnie pora, chwilę podsmażam, solę go i mieszam co jakiś czas, najważniejsze nie przypalić go.
Po chwili dorzucam seler, mieszam całość, doprawiam do smaku i smażę do miękkości podlewając odrobiną wody.
Ważne, by woda odparowała.
Kiedy warzywa odpowiednio zmiękną, zdejmuję je z płyty, odstawiam do ostygnięcia.
Formę silikonową wypełniam ciastem, na nie wykładam farsz. Na wierzch daję kilka pokrojonych na plasterki pieczarek, posypuję odrobiną parmezanu.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika do 180 stopni z termoobiegiem na jakieś 20 minut.
Jak tam się macie przed kolejnym weekendem? Przed Mikołajem? Zasypani listami do Świętego?;p
Ja tam już coś mam w zanadrzu....pochowane rzecz jasna, teraz jeszcze tylko TE pod choinkę trzeba ogarnąć, bo czasu mało wbrew pozorom, nie zawsze jest czas, okazja....i chęci;p Tak sobie obiecuję od jakiegoś czasu, że będą i takie święta, kiedy obdaruję SWOICH rzeczami zrobionymi przez siebie....na razie może nie, ale...będzie tak;) Kilka pomysłów jest, tyle chociaż.
A jak jest u Was? Po blogach widzę, że szaleństwo trwa, pierniki, ciasta, śledzie...........Ja w tym roku nie robię świąt, więc mnie omija multum pracy, zdecyduję się na ciasto jakieś, pierniczki, sałatkę fit i tyle chyba....Z resztą, zauważyłam, że co roku jadam mniej, człowiek już tak się nie rzuca na jedzenie, na TE wyczekane smaki....trochę tego, tamtego i bębenek zalicza error, nie?:)
No dobraaa, ale co z tym dzisiaj? Ano tarta, boska tarta. Przepis na nią już u mnie widzieliście, nie będę się zatem powielać, zaś o wypełnienie zadbał por i seler naciowy. Wielbicielom jednego i drugiego na pewno taka wersja posmakuje, niezdecydowanym...nie wiem. Sami możecie ocenić;)
Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: 10 zł ( seler i por)
Składniki:
na tartę (KLIK)
farsz:
opakowanie selera naciowego
500 g pora (tacka)
sól różowa, pieprz cytrynowy
2 -3 łyżki oleju rzepakowego
50 ml wody
parmezan - wedle uznania, u mnie odrobina
3 pieczarki - opcjonalnie do podania na wierzchu
Pora myję, kroję na plasterki, nie za grube, w zasadzie obojętnie jak pokroicie, byle nie na bardzo drobno.
Selera po umyciu również kroję na mniejsze kawałki.
Rozgrzewam patelnię, wlewam olej, następnie pora, chwilę podsmażam, solę go i mieszam co jakiś czas, najważniejsze nie przypalić go.
Po chwili dorzucam seler, mieszam całość, doprawiam do smaku i smażę do miękkości podlewając odrobiną wody.
Ważne, by woda odparowała.
Kiedy warzywa odpowiednio zmiękną, zdejmuję je z płyty, odstawiam do ostygnięcia.
Formę silikonową wypełniam ciastem, na nie wykładam farsz. Na wierzch daję kilka pokrojonych na plasterki pieczarek, posypuję odrobiną parmezanu.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika do 180 stopni z termoobiegiem na jakieś 20 minut.
24 listopada 2014
pieczone warzywa z odrobiną ryżu
...Taaak, znowu warzywa. Odchudza się ONA czy jak?
Trochę, może nawet bardzooo trochę;p Przynajmniej takie jest założenie, chęci....tylko ciało czasem odmawia posłuszeństwa. Nie, nie ciało, głowa.
Oczywiście, dla jasności, jadam normalnie, żadnych diet....także spokojnie, warzywa kocham miłością bezgraniczną, kasze, ryże, takie tam, aleee.....jakaś muffina tez wpadnie albo pizza, o! Pizza jest dobra;p
Najprościej rzecz ujmując jest faza na zielone i tyle, bez rozkminek, a że pomogę sobie tym MOŻE nieco bardziej, to już inna bajka! Zwłaszcza, że święta za pasem....trzeba będzie spróbować miodownika na przykład................<3
Tak zwany pomysł na posta, to rzecz jasna nic wybitnego, ot kilka warzyw, trochę ryżu - bo została samotna tytka w czeluściach, a że nie lubię jak tak leży trochę tego, tamtego, pootwierane 5 opakowań, to akurat pod warzywa poszedł białas jeden;) Na pomysł wpadłam oglądając Piotrka Kucharskiego....no, może nie oglądając, a słysząc...dzięki czemu powstała owa historia stworzenia:D
Aaa, tak w ogóle....myliście kiedyś okna po ciemku? Ja tak, dzisiaj. Dlaczego? Bo szybko robi się ciemno, a za dniaaaaa.........wiecie jak to jest.
Dobraaa, zapraszam na porcję aromatycznych warzyw;)
Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: 10 -15 zł
Składniki:
kilka marchewek
średnia cukinia
pomidorki koktajlowe
pomidor malinowy
dwie cebule szalotki
korzeń pietruszki
kilka pieczarek
2 małe ziemniaki
sól morska, pieprz młotkowany z kolendrą
papryka czerwona słodka
zioła prowansalskie
świeża gałązka rozmarynu
odrobina oliwy do okraszenia warzyw Monini w spray'u
około 100 g ryżu
natka pietruszki
Ryż gotuję wedle zaleceń na opakowaniu. Odcedzam.
Warzywa po umyciu, oczyszczeniu, kroję na kostkę. Z cukinii wydrążyłam środek.
Blachę wykładam papierem, na nim układam warzywa, solę, pieprzę, dodaję paprykę, rozmaryn, zioła...
Wszystko mieszam, najlepiej dłońmi.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika do 200 st z termoobiegiem na jakieś 20 minut.
Warzywa nie muszą myć mocno zrumienione.
Po wyjęciu blachy wsypuję na warzywa ryż- oczywiście nie cały, mieszam. Od razu podaję.
***
Ostatnio obiło mi się o uszy jak Pani Gessler mówiła, że bardzo modnie jest teraz "układać talerz" tak po domowemu, że niby w nieładzie, tak bez gracji???
Nooo, to macie:D
Trochę, może nawet bardzooo trochę;p Przynajmniej takie jest założenie, chęci....tylko ciało czasem odmawia posłuszeństwa. Nie, nie ciało, głowa.
Oczywiście, dla jasności, jadam normalnie, żadnych diet....także spokojnie, warzywa kocham miłością bezgraniczną, kasze, ryże, takie tam, aleee.....jakaś muffina tez wpadnie albo pizza, o! Pizza jest dobra;p
Najprościej rzecz ujmując jest faza na zielone i tyle, bez rozkminek, a że pomogę sobie tym MOŻE nieco bardziej, to już inna bajka! Zwłaszcza, że święta za pasem....trzeba będzie spróbować miodownika na przykład................<3
Tak zwany pomysł na posta, to rzecz jasna nic wybitnego, ot kilka warzyw, trochę ryżu - bo została samotna tytka w czeluściach, a że nie lubię jak tak leży trochę tego, tamtego, pootwierane 5 opakowań, to akurat pod warzywa poszedł białas jeden;) Na pomysł wpadłam oglądając Piotrka Kucharskiego....no, może nie oglądając, a słysząc...dzięki czemu powstała owa historia stworzenia:D
Aaa, tak w ogóle....myliście kiedyś okna po ciemku? Ja tak, dzisiaj. Dlaczego? Bo szybko robi się ciemno, a za dniaaaaa.........wiecie jak to jest.
Dobraaa, zapraszam na porcję aromatycznych warzyw;)
Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: 10 -15 zł
Składniki:
kilka marchewek
średnia cukinia
pomidorki koktajlowe
pomidor malinowy
dwie cebule szalotki
korzeń pietruszki
kilka pieczarek
2 małe ziemniaki
sól morska, pieprz młotkowany z kolendrą
papryka czerwona słodka
zioła prowansalskie
świeża gałązka rozmarynu
odrobina oliwy do okraszenia warzyw Monini w spray'u
około 100 g ryżu
natka pietruszki
Ryż gotuję wedle zaleceń na opakowaniu. Odcedzam.
Warzywa po umyciu, oczyszczeniu, kroję na kostkę. Z cukinii wydrążyłam środek.
Blachę wykładam papierem, na nim układam warzywa, solę, pieprzę, dodaję paprykę, rozmaryn, zioła...
Wszystko mieszam, najlepiej dłońmi.
Wkładam do rozgrzanego piekarnika do 200 st z termoobiegiem na jakieś 20 minut.
Warzywa nie muszą myć mocno zrumienione.
Po wyjęciu blachy wsypuję na warzywa ryż- oczywiście nie cały, mieszam. Od razu podaję.
***
Ostatnio obiło mi się o uszy jak Pani Gessler mówiła, że bardzo modnie jest teraz "układać talerz" tak po domowemu, że niby w nieładzie, tak bez gracji???
Nooo, to macie:D
20 listopada 2014
makaron pełnoziarnisty, szpinak z gruszką i odrobina parmigiano reggiano
No hey!
Zwyczajowo Moi Mili....co tam, jak tam?? Jak tam się macie przed świętami??
Ja już raciami przebieram, żeby się dobrać do choinki, bombek, pierników....nie wiem CO miii;p
Oczywiście pewnie będzie tak, że będę tylko chodzić za młodą i gderać "nie dotykaaaaaj, zostaw toooooooo" ...ale i tak czekam już. Klimat, laba, lubię ten czas.
Aaaa tymczasem, dziś, coś na szybko, smacznie, tak po prostu, co z resztą widać.
Nie kombinowałam, Zapraszam.
Przygotowanie:20 minut
Koszt: 12 zł (szpinak i kawałek sera)
Składniki:
makaron pełnoziarnisty świderki na dwie osoby (małe porcje)
garść pomidorków koktajlowych
1 gruszka
250 g szpinaku świeżego
pół cebuli czerwonej
4 ząbki czosnku polskiego
słonecznik łuskany - ilość wedle uznania
sól morska
pieprz młotkowany z kolendrą
szczypta ziół dalmatyńskich
łyżka masła i łyżka oleju rzepakowego
kilka liści świeżego szpinaku
Rozgrzewam patelnię, na nią wrzucam masło, dolewam olej, mieszam. Dodaję posiekany na drobno czosnek, chwilę podsmażam, dokładam umyty i osuszony szpinak, solę, pieprzę, dodaję zioła, mieszam co jakiś czas.
Kiedy szpinak zmięknie, straci na objętości, wyłączam płytę.
Gruszkę obieram ze skóry, myję, kroję na kawałki - obojętnie jak.
Słonecznik prażę na suchej patelni.
Cebulę kroję na cienkie piórka.
Pomidorki po umyciu kroję na pół.
Makaron gotuję na końcu, na al dente.
Ugotowany makaron łączę ze szpinakiem, mieszam dokładnie, ale powoli.
Układam na talerzu porcję, dodaję gruszkę, posypuję cebulką, słonecznikiem, dokładam po kilka pomidorków, liście szpinaku, na koniec posypuję odrobiną startego sera.
i JUŻ.
Zwyczajowo Moi Mili....co tam, jak tam?? Jak tam się macie przed świętami??
Ja już raciami przebieram, żeby się dobrać do choinki, bombek, pierników....nie wiem CO miii;p
Oczywiście pewnie będzie tak, że będę tylko chodzić za młodą i gderać "nie dotykaaaaaj, zostaw toooooooo" ...ale i tak czekam już. Klimat, laba, lubię ten czas.
Aaaa tymczasem, dziś, coś na szybko, smacznie, tak po prostu, co z resztą widać.
Nie kombinowałam, Zapraszam.
Przygotowanie:20 minut
Koszt: 12 zł (szpinak i kawałek sera)
Składniki:
makaron pełnoziarnisty świderki na dwie osoby (małe porcje)
garść pomidorków koktajlowych
1 gruszka
250 g szpinaku świeżego
pół cebuli czerwonej
4 ząbki czosnku polskiego
słonecznik łuskany - ilość wedle uznania
sól morska
pieprz młotkowany z kolendrą
szczypta ziół dalmatyńskich
łyżka masła i łyżka oleju rzepakowego
kilka liści świeżego szpinaku
Rozgrzewam patelnię, na nią wrzucam masło, dolewam olej, mieszam. Dodaję posiekany na drobno czosnek, chwilę podsmażam, dokładam umyty i osuszony szpinak, solę, pieprzę, dodaję zioła, mieszam co jakiś czas.
Kiedy szpinak zmięknie, straci na objętości, wyłączam płytę.
Gruszkę obieram ze skóry, myję, kroję na kawałki - obojętnie jak.
Słonecznik prażę na suchej patelni.
Cebulę kroję na cienkie piórka.
Pomidorki po umyciu kroję na pół.
Makaron gotuję na końcu, na al dente.
Ugotowany makaron łączę ze szpinakiem, mieszam dokładnie, ale powoli.
Układam na talerzu porcję, dodaję gruszkę, posypuję cebulką, słonecznikiem, dokładam po kilka pomidorków, liście szpinaku, na koniec posypuję odrobiną startego sera.
i JUŻ.
17 listopada 2014
warzywa w jajku z mozzarellą
Ahoy!
Jak tam po weekendzie się macie? Wypoczęci?
Ja tak, nawet bardzo. Leniwie, sympatycznie, choć zaczął się u mnie festiwal chorób, chyba się nawet załapię tym razem...także super;/ Już mnie szczyka, boli, gardło ZAŚ pali, śpiki po pas....sialalalaaaaa!
Ale nie o tym, nie zamierzam się biczować...co najwyżej poślimtam trochę, ale to pod nosem raczej.
Weekend, oprócz lenistwa szeroko pojętego zaliczył też mini wypad na tzw SZoPING...
Wyskoczyłyśmy z kumpelą na małe co nieco, do tego kawa i gorąca CZEkolada w zacnym STURBUCKS TA moja czekolada miała na pewno miliard kalorii - na bank!!! Już widzę oczami wyobraźni jak padam na treninguuuuu! ;p
Pan zachwalał jakieś tam dodatki smakowe, ale nie uraczył mnie informacją, że tam jest jakaś dodatkowa masa czekoladowa, jakiś syrop.......................oesuuuuuuu!
Dobreee było, dobreee, ale na szybko policzyłam kalorie i wyszedł mi miliard:D
Powiem Wam....że miałyśmy nawet małą zagwózdkę z tym Starbucks'em....że o co choooo??
Bo to jakaś mekka chyba jest, tak? Modna i te sprawy? Dziewczyna się DRE po odbiór własnego kubka....uprzejmość wpisana w obsługę ociekała jakimś syropem, którego używają do tych swoich wszystkich kaw;p....
Nie wiem, nie znam się chyba, nie moje klimaty. Wolę ciszej, mniej. Ok, stara jestem;p
Aleeee, ogólnie było super, wiadomo;)
No dobraaa, ale nie o tym ma być, a o jedzeniu. Miała być pizza, mała, aromatyczna, z rukolą na przykład...ale plany się zmieniły w momencie.
Wpadłam Moi Mili na warzywa, podlane jajkiem, z odrobiną sera. I nic więcej, myk do piekarnika i już!
Myślę sobie......gia! Człowiek to jednak tępa strzała jest, taki banał.....a mądra nie zrobiła??
Zatem zrobiłam. Szybko, jakże prosto, cokolwiek dacie i tak będzie dobrze, można lepiej????
Polecam bardzo...może jest to i jakiś myk na dzieciaki niejadki, warzywa są idealne w smaku, nie za twarde, nie za miałkie. Wszystko skąpane w jajku, mozzarelli, przyprawach....taka muffina na wytrawie, o.
Aaaa, inspiracja pochodzi z FB. Moje uwagi co do przygotowania podam między zdjęciami.
Przygotowanie: 10 min + 15 pieczenie
Koszt: 12 zł
Składniki:
papryka żółta, czerwona - ilość dowolna/ u mnie po odrobinie, po pół
(forma na muffiny jest mniejsza)
kilka pieczarek
2 różyczki brokuł
odrobina mozzarelli - startej
4 jajka
sól różowa, pieprz zielony, kolendra, czerwona papryka słodka
odrobina oliwy Monini w spray'u
ulubione zioła
Papryki myję, wycinam gniazda nasienne. Siekam na drobno mniej więcej połowę z każdej papryki.
Pieczarki oczyszczam, siekam na drobno.
Brokuły ( dosłownie dwie różyczki) siekam.
Jajka rozkłócam, doprawiam solą, pieprzem, papryką słodką, ziołami.
Przygotowuję sobie formę do pieczenia muffin.
Wgłębienia smaruję odrobiną oliwy. Po jednym psiknięciu na dołek. Smaruję pędzelkiem.
Do każdego wgłębienia wkładam sobie dowolnie posiekane warzywa, nie za dużo, nie mogą wystawać ponad formę.
Na wierzchu porcji warzyw układam odrobinę sera, każdą z porcji podlewam jajkiem.
Wkładam na około 15 minut do rozgrzanego piekarnika do 200 st z termoobiegiem.
Dobraaa, trochę moich uwag.
Cokolwiek włożysz, myślę, że wyjdzie bajka, idealne na raz, na imprezę.
Najlepiej podawać na ciepło, od razu, odgrzewane jajko? Nieeee.
Warzywa wyszły pyszneee!!!!
Aleee:
Następnym razem włożę masę w silikonowe foremki, będą lepsze w obsłudze.
Uważajcie też z ilością jajka, którym podlewacie warzywa, nie za dużo, nie po brzegi, bo wycieknie.
Oczywiście nie straci na smaku, ale na urodzie....jeśli zależy Wam na estetyce.
Mnie trochę wyciekło spoza formy, ale wycięłam ładnie.....;p
Myślę, że gdybym miała nieco większą formę, byłoby ok.
;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































