06 marca 2014

placek z jabłkami na francuskim ....

Nie ma chyba nic lepszego i prostszego niż połączenie jabłek i ciasta francuskiego! Nie da się tego zepsuć, co najwyżej można spalić;p Takie propozycje już Wam pokazywałam, czasem różnią się one tylko jednym składnikiem albo i nie, a że zrobiłam, to czemu mam nie pokazać?!
Jako, że dziś czuję się jakoś słabo, bo gardło, coś z rana jakiś katar...do tego brak weny, chęci, najchętniej położyłabym się do łóżka, kakao i właśnie to tooo, czyli placek.
Yhmmm, to SE pobiadoliłam, bo wiadomo, że nie mam jak...Aha, jeszcze jedno...jakby nie patrzeć, jest to słodycz, ja się zobowiązałam nie zajadać nimi w tym miesiącu, więc niby nie mogę...no, ale jabłko, ciasto, cynamon, odrobina cukru...kawałeczek wmuciłam.
Na próbę, bo nie mogę pisać o czymś, czego nie spróbowałam ;p
Spróbował też On i stwierdził, że to taka deserowa pizza, no bo w trójkąt wycięłam kawałek;D
Yhmmmmmm.


Przygotowanie: 35 min pieczenia + 15 min przygotowanie
Koszt: 6 zł

Składniki:
1 ciasto francuskie
3 jabłka
2 łyżki masła
1/4 cukru - ja dałam minimalnie
cynamon
cukier puder - do posypania opcjonalnie
3 biszkopty


Jabłka obieram ze skóry, myję, pozbywam się gniazd i kroję na plasterki.
Ciasto wyjęłam z lodówki trochę wcześniej, żeby się nie połamało przy rozwijaniu.
Włączam też piekarnik - 180 stopni z termoobiegiem.

Ciasto rozwałkowałam, przełożyłam na papier do pieczenia, umieściłam na blasze i nakłułam widelcem.
Biszkopty rozkruszam, a następnie posypuję nimi ciasto.

Masło roztapiam, dodaję do niego cukier i plasterki jabłek, mieszam.
Jabłka wykładam na ciasto w rządku - mniej więcej. Boki ciasta zagniatam.
Całość posypuję cynamonem.

Wkładam do piekarnika na 35 minut.

Można posypać cukrem pudrem, dodać lody...Jabłka rozpływają się w ustach! Przepyszne!!
A w domu unosi się zapach cynamonu, nie ma nic lepszego.












03 marca 2014

twaróg z jabłkiem, cynamonem i rodzynkami


Takie proste coś, do naleśników, grzanek czy makaronu. Wpadłam na to - choć większość z nas to zna - przy okazji zajadania kromki włoskiego chleba. Pyszna nowość z Lidla. Ja wiem, że nie powinnam jadać pieczywa w nadmiernych ilościach, ale ten chleb.. ciepły do tegooo.......no nie da się!
No więc zajadam sobie kromkę z jeszcze pyszniejszym swojskim masłem, a tu jakiś serek chowa się w lodówce, Panicz mi go zafundował...że dobry niby...No to bach, kolejna kromka z tym oto serkiem, no i fajnie, smaczny, mega puszysty, własnie z jabłkiem, rodzynkami....Zaglądam na tyły a tam lista poprawiaczy. Wiadomo, że dziś bez tego ani rusz, ale pomyślałam, że przecież taki twarożek mogę sama machnąć.
Co też uczyniłam, młoda zaś testowała.

Może jutro zrobię kilka placków do niego...?


Przygotowanie: 15 minut
Koszt: 3 zł - za twaróg


Składniki:
jedno małe opakowanie twarogu chudego
2 średnie jabłka
cynamon do smaku
łyżka masła
2 płaskie łyżki cukru brązowego
3-4 łyżki rodzynek


Jabłka obieram ze skóry, kroję na drobną kostkę.
W rondlu rozpuszczam masło, wrzucam jabłka, posypuję je cynamonem i cukrem, smażę do momentu aż zmiękną i złapią kolor. Dorzucam do nich rodzynki, mieszam, nadal podsmażam.
Do malaksera wkładam kolejno twaróg, jabłka. Miksuję, ale nie na papę.

E voila!












26 lutego 2014

mini pączki serowe z cukrem pudrem

Ahoy!
Wieczorową porą do Was piszę, ale cóż...jak dzień szalony, to cza sobie wszystko poprzestawiać...no bo długi spacer ważna sprawa, jakiś obiad ze szpinakiem w tle - uwielbiam, no i oczywiście trochę ruchu, zwłaszcza, że jutro może być różnie;p Wymęczyłam się dziś jak 150, dobrze...wracam do formy, choć efektów spektakularnych jeszcze nie widać. Niestety, za to widzę małą poprawę tu i ówdzie, ufff;p
Jeśli jednak mam wybierać, to wolę ciężko ćwiczyć, niż być o sałacie...no tak mam, lubię zjeść.
Zatem wolę mniej, a potem fiku miku, niż nic.
Wiele osób zaczyna odchodzić od faworków czy pączków, bo niby passe to...a ja tam sobie machnęłam kilka, w zasadzie nie dla mnie, a dla ludzi wielu, żeby do kawy coś mieli dobrego;)
Tyle tytułem wstępu.
Mini pączki wpadły na mnie przypadkiem, bo dostałam kilka na smaka od rodziców Kariny, postanowiłam więc je zrobić. Banalne!!! Smaczne, takie małe bąble;)
Przepis pochodzi stąd - KLIK .
Śmiać mi się trochę chce, bo na początku tak bardzo starałam się aby były równie okrągłe, ale szybko mi ochota odeszła, kiedy miały miejsce piski, fochy i lamenty. Zatem poszłooo jakoś tam, kształtem co niektóre przypominają potwory i spółkę...;p


Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: 2 zł - za serek waniliowy homogenizowany
( resztę posiadałam)


Składniki:
1,5 - 2 szklanki mąki pszennej
3 jaja
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
125 g serka homogenizowanego waniliowego
olej do smażenia - kujawski



Wszystkie składniki mieszam ze sobą.
W między czasie rozgrzewam olej w rondelku, powiedzmy, że wlewam go na 2 cm.
Łyżeczkami staram się nadać masie kształt kuleczki, po czym zanurzam ją w oleju. Smażę na złoty kolor.

Kiedy przestygną posypuję je cukrem pudrem wymieszanym z cukrem cynamonowym.

Nooo, to jak ktoś ma ochotę jutro i nie tylko sobie podogadzać, to zachęcam do pączkowania;)
Tylko nie przesadzajcie z ilością;p







ooo, jeden z potworów, jakby ślimak czy cuuuś;p





22 lutego 2014

placki ziemniaczane z piekarnika

Hey...Co tam robiliście ciekawego dzisiaj? Oczywiście w kuchni;p
Ja, trochę zabiegana dziś byłam, w sumie nadal jest jubel...ale jest jeszcze jutro...na szczęście.
Skoro dziś na wariata, to obiad musiał być jak zwykle szybki, nie byłabym sobą, gdybym miała modlić się nad garami;p Zatem nie modliłam się, zrobiłam pyszne placki ziemniaczane, aleeee z piekarnika.
No olśniło mnie!!!!
Jak mogłam wcześniej na to nie wpaść?! Są takie delikatne, nietłuste, pyszne, chrupkie...omnomnom!
Machnęłam do nich surówkę z kapusty białej, tak, że nie było napinki, a smacznie, syto.
Brakowało mi tylko jakiegoś dipu do nich, aleeeeeee......nie było czasu, no ;)


Przygotowanie: 15 min + ok 30 pieczenie
Koszt: do 10 zł

Składniki:
6 średnich ziemniaków
1 jajko
1 czerwona cebula
2 łyżki mąki pszennej - kopiaste
sól, pieprz cytrynowy, płatki chilli, oregano do smaku
odrobina oleju do smarowania papieru do pieczenia


*** Oczywiście proporcje na placki mogą być inne, ja zawsze robię na oko, pewnie jak i Wy ;)


Ziemniaki ucieram na tarce na dużych oczkach, cebulę na drobnych, Dodaję jajko, mąkę, przyprawy, mieszam dokładnie.

Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni z termoobiegiem.

Na blachę wykładam papier, smaruję go niedużą ilością oleju, łyżką nakładam porcje ziemniaków, rozcieram łyżką tak, by placek był dosyć cienki, oczywiście możecie zrobić grubsze, ale ja wolałam dać mniej, niż czekać aż mi się spalą czy cuuuś;p

Piekę je do 30 minut, najlepiej po 20 minucie kontrolować sytuację, ja mam mocny piekarnik, więc... ;)


Podobno rewelka, mam teraz tylko takie robić, bo te smażone pyszne, ale jaka różnica. !!!
Mała też se ugryzła....a co;)















14 lutego 2014

warkocz francuski z mięsem i bez ...

Walentynki podobno dziś są. Nie wiem, bo my raczej średnio je obchodzimy...z resztą, ja tam lubię prezenty cały rok dostawać a nie tylko raz w lutym;p;p Nie powiem, załapałam się na gifta, co jest miłe, ale wiecie, jutro też jest dzień, ciekawe co jutro dostanę?:D:D
Dobra, żarty żartami, a tu cza napisać coś o tym warkoczu, co to tyle emocji wzbudził na fb.
Kolejna prosta propozycja obiadowa, choć u nas to miała być kolacja, a że się plany pozmieniały, no to zjedliśmy owe warkocze - niecałe rzecz jasna -  nieco wcześniej...a wino nadal się chłodzi;D
Takie warkocze są dosyć popularne, nie jest to jakaś odkrywcza sprawa, a że ciasta francuskie zawsze jakieś skitrane mam, pieczarki, to już standard, no to jeszcze parę innych składników i poszło.
Sęk w tym, że cokolwiek do nich włożycie i tak się wszystko zgadza;p Ilość dowolna, co kto lubi.

Przepis będzie nieco luźny, no bo nie napiszę Wam ile dokładnie dałam marchewki albo kukurydzy, sypałam na oko.


Przygotowanie: około 60 minut
Koszt: około 25 zł

Składniki:
2 ciasta francuskie
2 piersi z kurczaka
1 brokuł
250 g pieczarek
1 jajko
kilka łyżek kukurydzy Bonduelle
2 małe marchewki
starta mozzarella - ilość dowolna
2 plasterki sera żółtego

przyprawy do marynaty mięsa (wedle uznania)
sól morska


Brokuły dzielę na różyczki, myję dokładnie. Pieczarki oczyszczam, myję.
Marchewkę ścieram na dużych oczkach.
W garnku grzeję lekko osoloną wodę, na wrzątek wrzucam na 5-8 minut zarówno brokuły jak i pieczarki. Odcedzam, czekam aż oba składniki wystygną. Następnie pieczarki kroję na pół, a brokuły siekam, ale nie na drobno.

Kurczaka zamarynowałam dzień wcześniej. Pokrojone w kostki mięso polałam odrobiną oleju sojowego Basso, przyprawiłam wedle gustu, czyli sól, pieprz cytrynowy, płatki chilli, zioła, etc...
Patelnię rozgrzewam, wrzucam na nią mięso, smażę do uzyskania złotego koloru.
Nie smażę mięsa za długo, nie chciałabym żeby wyschło.
Również czekam aż przestygnie.

Ciasta wyjmuję na jakieś 10 minut przed rozpoczęciem zabawy, inaczej będzie się łamać przy zwijaniu.

W międzyczasie rozgrzewam piekarnik, 200-220 stopni z termoobiegiem, do 12 min.
Uważajcie jednak by nie spalić ciasta...ja mam mocny piekarnik, tak, że musicie kontrolować sytuację.

Ciasta rozwijam, nie pozbywam się papieru spod nich, będą do pieczenia.
Na środku ciasta nakładam składniki. Jeden warkocz zrobiłam z brokułami, kurczakiem i serem żółtym, drugi zaś z pieczarkami, brokułami, marchewką, kukurydzą i mozzarellą.

I teraz tak, nacięcie z boku muszą być tej samej szerokości, w tej samej ilości, no i zakładamy raz po raz jak warkocz, po skosie. Zostawiamy jeszcze tzw "dupkę", żeby złapać koniec ciasta;)
Wierzch smaruję rozkłóconym jajkiem, podsypuję odrobiną sera i ewentualnie kukurydzą.
Ile czego dacie w poszczególnych warkoczach lub warkoczu, to już Wasza inwencja. 
Ja sobie wymyśliłam tak. Jeden z mięsem, drugi wege;) 


















...no i jak to było przed..;)







z pozdrowieniami dla Oli S. i całej rodzinki;)






06 lutego 2014

risotto z czerwoną papryką i pieczarkami

Taaa...historię o arborio opisałam we wcześniejszym poście, ale dlaczego w ogóle o nim wspomniałam?
A no bo Oldze obiecałam, że tak powiem;p Koleżanka blogerka zrobiła go całkiem niedawno, no i podłapałam temat, tylko dlatego, że napisała, że to wcale nie jest takie trudne...no i faktycznie, zdążyłam się z nim wyrobić podczas drzemki Młodej. Co akurat nie jest śmieszne, bo na risotto trzeba mieć troszkę czasu, cokolwiek by nie gadać, to mieszanie, podlewanie bulionem, itp...Kiedyś zrobiliśmy z Moim risotto z owocami morza...Naszym Rodzicom..........chyba im średnio smakowało;p Po tym jakoś temat risotto ucichł, ale nie dlatego, że to jakaś filozofia jest, tylko, że trzeba mieć tą chwilę, noo! A że ja słabo z czasem stoję, a jak już stoję, to zawsze jest jakiś inny plan, to tym razem postanowiłam się nie migać i zrobić.
Muszę się pochwalić, co rzadko robię (wow;p) ...ale serio, wyszedł przepyszny, kremowy jakby, wszystko dobrze doprawione, fajnie, fajnie....Przepis wzięłam z Kuchni Lidla, dodałam od siebie paprykę, bo czemu nie? Mam ich kilka w lodówce, to niech się nie marnują. A ta czerwona wyjątkowo jakaś taka słodka, soczysta była...bach bach i do gara!
Zastanawia mnie tylko konsystencja, bo moje wyszło dosyć wilgotne, a zrobiłam tak jak było napisane w przepisie, no ale może szklanka szklance nie równa????
Nie wiem, wiem, że było dobre;)



Przygotowanie: około 40 minut
Koszt: 17 zł

Składniki:
szklanka ryżu arborio 
250 g pieczarek
1 średnia papryka czerwona
cebula
3 ząbki czosnku
3 łyżki masła
4 szklanki bulionu (kurczak, kaczka)
4 łyżki sera Dziugas
sól morska
pieprz cytrynowy
olej sojowy - 2 łyżki
bazylia świeża


Pieczarki oczyszczam, korję na plastry.
Cebulę, czosnek i paprykę siekam na drobną kostkę.

Na patelni rozgrzewam olej - 1 łyżka-  dodaję pieczarki, smażę na złoty kolor. Nie doprawiam!
Odstawiam na bok.

W garnku rozgrzewam olej, dorzucam cebulę i czosnek, czekam aż się zeszklą. Cały czas mieszam.
Wsypuję ryż, dokładnie mieszam, tak by olej oblepił ziarenka ryżu. Smażę ryż minutę, pamiętając o mieszaniu.
Dolewam bulion, ale nie cały na raz - stopniowo po jeden łyżce wazowej, czekając aż ryż go wchłonie i tak z każdą następną.
Ryż powinien gotować się 20 minut, pod koniec gotowania dorzucam paprykę - nie chcę żeby była za miękka, oczywiście pamiętam o pieczarkach, które również dorzucam, mieszam.

Zdejmuję risotto z płyty, dodaję starty ser, masło, posiekaną bazylię ( powinna być natka), doprawiam do smaku.