14 czerwca 2013

zupa czosnkowa idealnie kremowa

Salut ;)

Parno dziś niesamowicie...i tak się zastanawiałam co by tu dziś zjeść, pierwotnie miał być indyk w jakiejś sałacie czy coś...ale w końcu zdecydowałam się zrobić zupę, bo dawno żadnej nie jadłam. Robiłam ją oczywiście na raty, no bo przecież moja Mała mi...pomagała ;p
Zupę czosnkową wszyscy doskonale znacie, nie muszę jej przedstawiać, choć pewnie każdy z Was ma inne sposoby jej przygotowywania. Ja tam robię po swojemu, smakuje nam bardzo takowa, polecam wszystkim...aaa, i wbrew pozorom nie jest źle z oddechem;p Całować też się można ;D


Przygotowanie: 30 minut
Koszt: wszystko posiadałam
( około 15 zł)

Składniki:
4-5 ziemniaków
1,5 główki czosnku
około litr bulionu warzywnego
serek topiony - 4 sztuki - trójkąty
koperek świeży
biały pieprz
sól morska
4 plasterki ser żółtego
2 łyżki margaryny Kasia
łyżka oliwy z oliwek
3 ziarenka ziela angielskiego
białe pieczywo na grzanki


Ziemniaki obieram, kroję na drobniejsze kawałki, myję.
W garnku rozpuszczam margarynę z połączoną oliwą, wrzucam do niego ziemniaki, chwilę podsmażam.
Po około pięciu minutach zalewam ziemniaki bulionem, dodaję 3 ziarenka ziela angielskiego,
gotuję około 30 minut.
Na patelni (malej) i odrobinie oliwy podsmażam delikatnie czosnek, który nico rozdrobniłam.
Mniej więcej po 15 minutach gotowania ziemniaków dodaję usmażony czosnek, doprawiam zupę pieprzem, solą. Pod koniec gotowania dorzucam do zupy serki topione, mieszam całość, gotuję wszystko razem jeszcze jakieś 10 minut.
Otrzymaną zupę za pomocą blendera ucieram na krem, ale też nie za zupełną "papę".
Na wierzch zupy daję pokrojony w kostkę ser oraz posiekany koperek.

Chleb podsmażam na odrobinie oliwy z obu stron. 









12 czerwca 2013

Chodakowska u mnie też...

Ahoy;)

Kolejny off topic, wczoraj dostałam od ślubnego książkę Ewy Chodakowskiej, bo tak gdzieś napomknęłam, że chętnie bym się z nią zmierzyła i oto jest ;)
Ciekawe czy jak wspomnę o loubotinkach też tak chętnie mi je sprezentuje??;p
Nooo, ale wracając do meritum. Jak wiecie chwilę temu pojawiła się między nami taka mała istotka, 
czas płynie, człowiek się wdrożył w to i tamto, ale też nadeszła pora na ogarnięcie się po tych...wakacjach ;p
Na trening w siłowni jeszcze ciut za wcześnie, ale póki co wdrażam się w domu. 
Mam płytę z ćwiczeniami, doszła do tego książka zacna, no i jestem ciekawa...bo jest jakiś szał na nią, wszyscy tylko o niej gadają, z nią ćwiczą...nooo, zobaczymy ;)))
Książka jest praktyczna bardzo, lekkim piórem napisana, mnóstwo zdjęć, ćwiczeń, wszystko w przystępny sposób ujęte, przepisy oczywiście zwróciły moją uwagę w pierwszej klejności, skorzystam z nich na pewno !!
Tak czy siak, nie mogę się doczekać moich ćwiczeń, z elementami crossfitu...za nimi tęsknię tak po prawdzie...ale, że dupa rośnie, a ruchu brakuje, poza tym oczywistym rzecz jasna...to sobie postanowiłam zorganizować czas ;p


A Wy ?? Ćwiczycie coś konkretnego, jakieś diety stosujecie?!








11 czerwca 2013

w ten deszczowy dzień mam ochotę na naleśniki pod mozzarellą ...

Witam w ten jakże niesłoneczny dzień;p
Dzisiaj mam "dobry dzień", njusy od samego rana, raczej śmieszne niż pomyślne, ale tak to jest czasem,że zawsze znajdzie się ktoś, kto nam rozwali nadgarstki ;p
No nic...skoro tak się sprawy mają, trzeba sobie dogodzić nieco...Nasmażyłam naleśników razem z funfelą Basią - jak się okazuje...telepatia kulinarna ;D
A tak w ogóle, to jestem gIenIush...zaczęłam się bawić w ciasto i okazało się, że mam na stanie resztkę oliwy z oliwek i zero oleju, a w lodówce kostka margaryny onliii....no i co?? Wzięłam i smażyłam naleśniki na niej, udały się, całe szczęście...dzięki temu okazało się, że tak też się da...;)

Wyszły obłędnie pyszne, kaloryczne też, ale cóż...każdego szkoda;;p Będę miała co spalać jutro.


Przygotowanie: około 60 minut
Koszt: plus minus 15 zł - większość składników miałam

Składniki:
CIASTO:
2 szklanki mąki pszennej
2 jaja
2 szklanki mleka
szczypta soli
łyżeczka kurkumy do zabarwienia ciasta
tłuszcz do smażenia


FARSZ:
500 g pieczarek
średnia cebula
sól morska
kilka plasterków sera żółtego
kilka plasterków polędwicy
natka pietruszki 
mozzarella


Składniki na ciasto mieszam ze sobą, po czym smażę kolejno naleśniki.

Cebulę siekam na drobno, podobnie siekam wcześniej oczyszczone pieczarki.
Na odrobinie oliwy (resztce) połączonej z kawałkiem margaryny podsmażam cebulę,
dodaję po około 3 minutach pieczarki, solę, smażę aż oba składniki zmiękną.

Na każdy z naleśników nakładam po dwa plasterki sera, plasterek polędwicy, posiekaną natkę, i jakieś dwie łyżki farszu z pieczarek. Zawijam naleśnika w rulon, układam w wysmarowanej tłuszczem formie każdego kolejnego naleśnika. Z podanych proporcji wyszło mi ich 6 sztuk.
Naleśniki posypuję mozzarellą, wkładam do piekarnika na 10 minut - z termoobiegiem w 180 stopniach.















...a tak bye the way, muszę się pochwalić moim nowym prezentowym nabytkiem, który sprawiła mi Dorcia ;)

Jestem po pierwszej aplikacji i jak na razie czary mary...włosy są przyjemnie gładkie, ujarzmione, bardzo miękkie...same plusy;) !!
Ciekawa jestem czy Wy używacie jakiś olejków do włosów i co o nich sądzicie, bo ja do tej pory oprócz miliona maseczek, odżywek i jedwabiu nie używałam olejku arganowego...Na tą chwilę jestem zachwycona efektem;)))









09 czerwca 2013

trochę laby, słońca wreszcie...i kawa mrożona

Ahoy!
Jak tam mija Wam niedziela?? 
Mnie udało wygrzać się trochę w słońcu, zaliczyć długi spacer z córą...zjeść pyszny obiad 
a teraz...rozkoszuję się labą, czyli nogi w górze, kawa mrożona z cynamonem - bez śmietany oczywiście, trochę słodkości...którymi nie zamierzam się mimo wszystko objadać i kiwi...nie wiem co ja z nim mam, 
ale pochłaniam je w każdej ilości, no uwielbiam!!
Mogłoby tak to słońce świecić i świecić...wcale się nie obrażę...pewnie uważacie tak samo;)
Skoro więc mam chwilę dla siebie, bo panienka twardo śpi...korzystam ze spokoju popijając kawę, przeglądając moje ulubione blogi, no i...malując paznokcie;p

A Wy jak leniuchujecie???





...ta rąsia ma na imię "chwila spokoju" ;p



...to jest chyba moja ulubiona sałatka...lakierowa ;p






08 czerwca 2013

kolorowa sałatka z tortellini raz jeszcze...i moje cukiereczki ;)

Witajcie!!
Wreszcie zrobiło się gorąco!! Parno przy tym, ale co tam...nie narzekam. A skoro tak ciepło, fajnie, to co będę się pocić przy garach, zrobiłam dobrą sałatkę...Noo, przy okazji spodziewam się gości, będzie jak znalazł, do tego mnóstwo innych pyszności, och!!
Nie nawijam Wam więcej, pokazuję zatem moją maszkietę;p


Przygotowanie: 20 minut
Koszt: około 20 zł

Składniki:
250 g tortellini z grzybami
1 średnia papryka
1 zielony ogórek
1 puszka kukurydzy
1 małe jabłko
świeży koperek
1 ząbek czosnku
2 łyżki majonezu
1 łyżka oliwy z oliwek
łyżka ziół prowansalskich
sól morska
pół łyżeczki pieprzu czarnego
pół łyżeczki kolendry w ziarenkach
2 łyżki startej mozzarelli


Tortellini gotuję wedle zaleceń na opakowaniu - w lekko osolonej wodzie.

Ogórka, paprykę, jabłko i koperek kroję na drobne kawałki.
Dorzucam do nich kukurydzę, zioła, ser.

W osobnej misce łączę majonez z oliwą, kolendrą, pieprzem oraz posiekanym ząbkiem czosnku.

Otrzymany sos łączę z pozostałymi składnikami.
Doprawiam do smaku solą.


E voila!!













Tradycyjnie, przy okazji...chwalę się moimi zdobyczami ;)

Jak wiecie, uwielbiam nie tylko maziaje, ale i dodatki...które często nabywam u Kariny (KLIK)
Tym razem moja Artystka stworzyła piękną opaskę dla mnie jak i mojej Kseni, która wygląda w niej przesłodko ;) 
Mam nadzieję, że i Wam się podoba ?

Zachęcam Was do wizyty w pracowni Kariny, gwarantuję, że nie wyjdziecie z niej z pustymi rękoma;p

To buziaki słodziaki, miłego weekendu Wam życzę...Ciao!!







a w tej opasce paradowała dzisiaj moja córa ;)

06 czerwca 2013

ciasteczka jak ziarenka, proste i szybkie ;)

Salut !
Tak sobie pomyślałam, że gdyby moja córa była nieco starsza, zrobiłabym jej właśnie takie ciasteczka, a że jeszcze nie jest taka duużaaa, to okraszę je cynamonem, bo akurat ja lubię, a co;p
Muszę Wam się przyznać, że jestem totalnie zakochana w Małej, nie mogę się doczekać kiedy będziemy razem coś pichciły...pewnie mnie coś trafi PO...jak będę musiała posprzątać kuchnię, ale cóż...;p
Noo....ale wracając do ciastek, są proste, szybkie, bo jakby tak zabawić się z dzieckiem z nimi w kuchni, nie mogą być czasochłonne, żeby nam się maluch nie znudził;p

Zachęcam do spróbowania, przepis wprawdzie nie mój, no bo ja nie jestem "ciastowa" jak wiecie, stąd jak mam smaka na coś dobrego poszukuję inspiracji, pomysłu u innych, choć jak zwykle trochę go zmieniłam (KLIK).

Ciastka są śmieszne, wyglądają jak tyłeczek, bułeczka albo ziarenko kawy, takie duże, chyba są GMO, coo?;p
Robi się błyskawicznie, za co duży, duży plus ;))


W domu pachnie cynamonem...;)


Przygotowanie: 10 minut plus pieczenie 
Koszt: około 10 zł

Składniki:
300 g mąki pszennej
200 g masła
6 łyżek cukru pudru
kilka kropli aromatu migdałowego
cynamon, szczypta do ciasta, szczypta do posypania przed pieczeniem


Masło powinno być miękkie do wyrobienia, przed zabawą w ciacho, proponuję wyjąć je z lodówki,
będzie się łatwiej wyrabiało. Do niego dodaję cukier puder, wyrabiam wszystko widelcem, żeby się nie ubabrać za bardzo ;p
Następnie dodaję aromat, mąkę, cynamon, mieszam dokładnie składniki, najlepiej ręką.

Z otrzymanego ciasta wyrabiam sobie kuleczki, formuję je na kształt ziarenek kawy.
Wykładam na wyłożoną papierem blachę.
Piekę w 180 stopniach C z termoobiegiem jakieś 15-20 minut - aż ciasteczka się zarumienią.



Pyszności !!!  ;)











...będą jak znalazł na jutro, do kawy...zimnej kawy, bo przecież Mała urządzi mój dzień według siebie;p