12 lutego 2015

nidi, czyli gniazdka z naleśników

Noo! No i co mi teraz napiszecie?;p
Pączków dzisiaj nie jadłam, ani pół, ale za to obiadem dowaliłam, co?;p Żeby nie było, zjadłam tylko dwa gniazdka, czyli jak na 7 sztuk, które wyszły, całkiem niezły wynik:D
Być może ktoś z Was uzna, że też mi rewelacja, te moje naleśniki, w sumie nie moje, bo Michela Chiappa jest ich autorką, ja sobie je tylko wypożyczyłam, ale wierzcie mi, TAK, to jest rewelacja, a jak ktoś uważa inaczej, nie zna się;p I TAK, nie są FIT, ale co mnie toooo.....są pyszne, posapałam trochę na treningu w nadziei, że spaliłam te kilka kęsów...
Swoją drogą, ileż można kombinować z ciastem naleśnikowym, to głowa mała...we Włoszech tak właśnie ogarnęli temat...i chcę się z Wami nim podzielić. Oczywiście, trochę tam pozmieniałam, nie dlatego, żeby było lepiej, inaczej, po prostu, dostosowałam przepis do mojej lodówki...cóż będę specjalnie biec do sklepu po COŚ.....;p Dzisiaj miałam trochę spraw do ogarnięcia, więc tym bardziej nie było czasu na szaleństwa, choć....nidi wydają się nimi być <3
Jakby ktoś miał ochotę skorzystać z oryginały, proszę KLIK. Ja, jak już wspomniałam, ograniczyłam kilka dodatków i uważam, że bardzo dobrze, trochę za dużo by tego wyszło, a co za dużo....no.



Przygotowanie: około 30 minut
Koszt: 16 zł (ser i szynka)

Składniki:
CIASTO NALEŚNIKOWE:
szklanka mąki
szklanka mleka
1 jajko
odrobina roztopionego masła ewentualnie też do smażenia
NADZIENIE:
opakowanie ricotty - 250 g
8 plasterków szynki prosciutto
30 g sera parmezan
garść liści świeżej bazylii
1 średnie chilli
jedna kulka mozzarelli / u mnie dwie
skóra otarta z jednej cytryny
3 małe papryczki słodkie
oliwa do skropienia
SOS POMIDOROWY:
olej rzepakowy do podsmażenia
1 czerwona cebula
puszka pomidorów z puszki
kilka ząbków czosnku
łyżka koncentratu pomidorowego
pieprz kajeński, sól różowa, przyprawy wedle gustu, ja dodałam szczyptę cynamonu

+ CZYSTA ŚCIERECZKA


Składniki na ciasto łączę. Jeśli uznacie, że ciasto jest za gęste, dolać mleka.Ja do moich dałam kapkę oleju rzepakowego, wówczas nie smaruję już patelni.
Smażę naleśniki. Odstawiam.
Na gniazdka potrzebne jest 6 naleśników.

Jeśli naleśniki przywierają Wam do patelni wystarczy posmarować ją przed wlaniem porcji roztopionym masłem albo dodać trochę oleju do ciasta, no chyba, że macie patelnię teflonową....Z CIASTEM na pewno sobie poradzicie.

!!!
Na ścierce układamy najpierw 3 naleśniki, ale tak by ich brzegi nachodziły na siebie. Brzegi posmarować masłem, by się skleiły. W ten sam sposób układam kolejne 3 naleśniki, TAK by powstał prostokąt składający się właśnie z 6 naleśników. Również sklejam masłem boki.
Najważniejsze, to zlepić brzegi naleśników tak, by nie było między nimi przerw.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni, ja włączyłam termoobieg.

W misce rozcieram ricottę z posiekanymi listkami bazylii, skórką z cytryny oraz posiekanym chilli. Doprawiam solą, pieprzem, dokładnie wymieszać. Masą smaruję naleśniki, ale tak, by pozostawić po 2,5 cm od zewnętrznych boków. Na masę układam plasterki szynki, rozdrabniam w rękach mozzarellę, również ją rozkładam, na TO rozsypuję bardzo drobno posiekane papryczki- można je krótko podsmażyć, będą miękkie, całość posypuję startym parmezanem, ale nie za dużo, powiedzmy, że symbolicznie.

ZAWIJAMY I TERAZ UWAGA....

Pomagając sobie ściereczką, która znajduje się pod naleśnikami zwijamy roladę zaczynając od węższego boku - delikatnie, ale jak najściślej!!!
Gotową roladę najlepiej przełożyć na dużą deskę, odciąć nierówne końce i pokroić na 8 kąsków - mnie wyszło 7- o szerokości około 3,5 cm.
Krążki włożyć do naczynia do zapiekania, skropić odrobiną oliwy i posypać serem.
Włożyć do piekarnika na 10 -15 minut, aż złapią kolor.


SOS...
W między czasie rozgrzewam patelnię, wlewam na nią odrobinę oliwy,oleju - co kto woli oraz posiekaną cebulę i czosnek, podsmażam, ale uważajcie, by nie złapały koloru, dorzucam pomidory, przecier, przyprawy, mieszam, chwilę trzymam na płycie - aż sos zacznie bąbelkować;)

Gniazdka podaję od razu, lekko okraszone sosem i bazylią.
 <3












A TU before....czyli jak to ma mniej więcej wyglądać ;p






24 komentarze:

  1. pyszna alternatywa naleśnikowa :) pysznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajna sprawa, myślę, że taką wersją można pokombinować, coś dodać, ująć;)

      Usuń
  2. No co Ci powiem, no zjadłabym, bo tak lubię :) Ja pączka zjadłam jednego, jakoś ochoty nie miałam, ale pizzą też dowaliłam he ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, z tymi pączkami, to różnie bywa i u mnie, a TU....ja tam wolę TAKIE ;p

      Usuń
  3. Po co pączek, jak taki pyszny obiad jest:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Cię teraz nie lubię!!!! ;p no dobra może jutro zmienię zdanie jak sama zrobię to na obiad.. :D tylko ricottę muszę zakupić, może w końcu się przy okazji do niej przekonam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. no fajne bardzo! , zapragnęłam zjeść naleśnika, nawet na słodko, ale zjeść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję, takie niby nic, a zrobiło furrrorę....w sensie, że już tam poszło w eter i znajomi robią, fajnie, cieszę się;)

      Usuń
  6. Ale świetnie to wygląda, jak w ogóle łączymy dwie tak fantastyczne rzeczy jak naleśniki i włoska kuchnia to efekt musi być boski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też byłam zaskoczona połączeniem albo inaczej, że można ot tak połączyć, wykorzystać naleśniki i ricottę...najważniejsze, że smakowało :)

      Usuń
  7. Świetny pomysł na anleśniki, mniam..aż się głodna zrobiłam mimo poznej pory!
    Zapraszam do mnie, do polubienia i zaobserwowania bloga:
    http://zmajeczkawkuchni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, chętnie zajrzę do Ciebie;)

      Usuń
  8. Wiesz Kochana... Gdy zobaczyłam zdjęcia na facebooku, to myślałam, że to jakiś makaronik :D
    A to naleśniki zapiekane, które uwielbiam choć w tej wersji jeszcze nie jadłam. Ale wszystko przede mną, krzyczą do mnie: ZJEDZ MNIE :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheheheh, a widzisz, na to nie wpadłam, ale wiesz......wszystko przede mną, też :D:D:D:D:D

      Usuń
  9. Nie wiem czy ogarnę to zwijanie ale z pewnością kiedyś wypróbuję bo uwielbiam naleśniki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheh, zapewniam, że to nie jest takie trudne, też miałam rozkminkę, ale szybko się robi, szybko zwija....równie szybko znika:)

      Usuń
  10. Ja za naleśnikami na słodko...no nie za bardzo...całe dzieciństwo babcia męczyła...ale w wersji wytrawnej to jak najbardziej!!!! Tak jak te "nasze" nadziewane, uwielbiam i robię systematycznie. Tu bym musiałam pokombinować z farszem co by maluch zajadał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wyglądają przepysznie, zawsze to coś innego :) Super do podania dla gości - faaajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow bardzo ciekawy pomysł na inne wykorzystanie naleśników :) Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz;)