16 czerwca 2014

naleśnik, a w nim szpinak i szynka szwarcwaldzka

Pamiętacie może moje naleśniki z wkładką?
Dziś proponuję Wam to samo, tyle, że środek wypełnia pyszna szynka szwarcwaldzka i świeży szpinak.
Jedno z moich ulubionych połączeń, w tym świeży, polski czosnek...jestem w niebie!
Cieszę się, że udało mi się idealnie połączyć szpinak i szynkę, gdzie szpinak trzeba umieć doprawić, zaś sama szynka też ma wyrazisty smak...nie przesadziłam z solą, wyraźnie czułam poszczególne smaki, tak, że bardzooooo się cieszę;) Smakowały też na zimnooo, ale cicho;p


Przygotowanie: 20-25 minut
Koszt: 8 zł

Składniki:
opakowanie świeżego szpinaku - 250 g
kilka plasterków szynki szwarcwaldzkiej - Lidl
3 większe ząbki czosnku
łyżka oleju rzepakowego
sól morska, pieprz czarny
olej do smażenia

Ciasto:
2 szklanki mleka
2 jaja - swojskie
2 szklanki mąki - pszenna i żytnia razowa
szczypta soli
łyżka oleju rzepakowego
odrobina wody przegotowanej


Zaczynam od przygotowania ciasta, mniej więcej na godzinę przed smażeniem, zależało mi żeby ciasto odpoczęło.
Zaczynam od połączenia jaj z mlekiem, okraszam solą, mieszam składniki, najlepiej za pomocą trzepaczki.
Następnie dodaję mąkę, mieszam bardzo dokładnie za pomocą łyżki, na koniec dolewam olej i wodę, ale nie na raz...
Ciasto wyszło aksamitne, jakby puszyste, a niby naleśnikowe, byłam z siebie taakaa dumna;p

Wkładka:
Rozgrzewam patelnię, kiedy złapie ciepło wlewam łyżkę oleju, czekam aż się rozgrzeje, po czym wrzucam drobno posiekany czosnek, chwilę podsmażam, uważając by go nie przypalić, dodaję umyty i osuszony wcześniej szpinak, solę i pieprzę. Smażę do momentu, aż zmięknie i zmniejszy swoją objętość.
Po przesmażeniu odcedzam szpinak z nadmiaru wody, zawsze coś tam jednak zostanie, no chyba, że smażycie szpinak na suchej patelni.

Na drugiej patelni smażę naleśniki w formie małych placków. Najpierw wlewam jakby spód placka, czekam chwilę, na jego wierzchu układam szynkę i odrobinę szpinaku, znów czekam, po czym podlewam wierzch naleśnika ciastem, nie za dużo, tyle, by przykryć wkładkę.
Smażę z obu stron na na złoty kolor.















13 czerwca 2014

kasza jaglana... jednogarnkowo

Pisałam Wam ostatnio, że zamierzam wprowadzić trochę więcej kasz, no i wprowadzam...ale też bez przesady, nie będę Was zanudzać...taką mam przynajmniej nadzieję. To chyba jest taki mój przerywnik od makaronów i ziemniaków...niech se jest;p
No, ale co z ta jaglaną? Proponuję Wam danie jednogarnkowe (boskoooo), odrobinę warzyw, przypraw, a dla złamania smaków, zielone oliwki...<3


Przygotowanie: do 30 minut
Koszt: 6 zł - większość składników posiadałam

Składniki:
150 g kaszy jaglanej
1 cukinia
1 czerwona papryka
2 szalotki
2 dymki
natka
sól morska gruboziarnista, pieprz zielony
zioła toskańskie - mieszanka, suszony koperek
garść oliwek zielonych
garść groszku zielonego z puszki Pudliszki
łyżka masła i łyżka oleju rzepakowego
woda do podlania - nie miałam bulionu


Cukinię obieram ze skóry, wycinam gniazda nasienne, kroję na nie za grube plasterki, kostkę, różnie...
Szalotki siekam na drobno, podobnie z dymką.
Paprykę siekam na drobną kostkę

Rozgrzewam garnek, wlewam olej, dodaję masło, kiedy złapią temperaturę, wrzucam szalotki i białą część dymki, chwilę smażę. Następnie dodaję paprykę i cukinie, mieszam od czasu do czasu, czekam aż składniki nieco zmiękną.
Kaszę przelewam zimną wodą, po czym dodaję do reszty składników, mieszam, chwilę przesmażam, na koniec podlewam wodą, do poziomu warzyw i kaszy, nie więcej, lepiej dolać niż odlewać.
Doprawiam solą, ziołami.
Pod przykryciem gotuję kaszę do miękkości, najlepiej na małym ogniu, ja na płycie gotowałam na początku na 2, później zwiększyłam do 3, ale już pod kontrolą.
Na koniec groszek,  pokrojone oliwki, dodaję pieprz, posiekaną natkę, koperek, ewentualnie dosalam.

***
Jeśli komuś wydaje się, że wyszła sobie ot taka kaszka, to już piszę, że nieeee!
Oliwki fajnie podbiły smak, świeżo zmielony pieprz zielony i szczypior dały powera...tak, że zachęcam do gotowania;)










12 czerwca 2014

pęczak z warzywami

Bez ceregieli, ozdobników, serwetek i innych. Zrobiłam, podałam i napisałam.
Wczorajszy obiad, dzisiejszy post. Czasem obiad wygląda właśnie tak, prawda?
Postanowiłam, że będziemy jedli więcej kasz, częściej, zdecydowanie. Warzyw jadamy tony, z tym nie ma problemu, a o kaszy się zapomina. Zmienimy to...pamiętając, by się nie przejeść;p
Może i żadna to rewelacja, ta moja dzisiejsza propozycja, ale zapewniam, że bardzo smaczna, fresh, zdrowa i najważniejsze, długo trzyma....;) Początkowo miała ona wyglądać inaczej, ale okazało się, że nie mam sezamu albo leży gdzieś w czeluściach...no too jest jak jest;)


Przygotowanie: około 35 minut
Koszt: 15 zł

Składniki:
kasza pęczak - na dwie osoby
białe szparagi - lidl
jedna cukinia - mniejsza
kilka pomidorków koktajlowych
dwie cebulki dymki - biała i zielona część
sól morska gruboziarnista
pieprz czarny czubrica zielona
2 łyżki oleju rzepakowego
opakowanie mini mozzarelli - lidl
garść natki pietruszki
kilka listków bazylii


Kaszę gotuję wedle zaleceń na opakowaniu w osolonej wodzie, uprzednio płucząc ją kilka razy pod zimną wodą.
Odcedzam.

Dymkę myję, siekam na drobno. Cukinię obieram ze skóry, myję, kroję na cienkie plasterki.
Rozgrzewam patelnię, wlewam na nią olej, zaczynam od podsmażenia dymki - białej części.
Po chwili dodaję cukinię, solę, pieprzę, podsmażam do momentu, aż cukinia zmięknie, zależy mi jednak, by zachowała jędrność.

Szparagi obieram ze skórki, odcinam końcówki, wrzucam na osolony wrzątek z dodatkiem cukru, gotuję do miękkości - ja preferuję al dente.

Pomidorki koktajlowe myję, kroję na pół.

Wszystkie składniki łączę ze sobą, mieszam delikatnie, doprawiam do smaku, dorzucam kulki mozzarelli, natkę i bazylię.

Jem <3









11 czerwca 2014

koktajl z bananem, borówkami i limonką - bo upał!

Gorącoooooo mi!!!!!
Nie wyrabiam momentami, tylko bym piła, zajadała owoce i leżała, najlepiej w hamaku;p
Aż tak dobrze, to nie mam, ale pomarzyć można.
W te upały zdarzyło mi się zachorować, again.........stracić głos, no bo czemu nie, mąż się pewnie przez chwilę cieszył, że jakoś tak ciszej, bo ja straszną gadułą jestem, do tego bardzo szybko mówię, tak, że powodzeniaaaaa ;)
Noooooooo, ale miało być o koktajlu. Banał, pyszny, dobrze schłodzony banał;)


Przygotowanie: 5 minut
Koszt: 9 zł

Składniki:
2 średnie banany
125 g borówek
400 ml kefiru
sok z połowy limonki
2 łyżeczki cukru brązowego
2 kostki lodu
karambola do ozdoby
wiórki kokosowe - kilka łyżeczek



Wszystkie składniki wrzucam do blendera( oczywiście borówki najpierw myję), miksuję na w miarę jednolitą masę.








06 czerwca 2014

ciasto jogurtowe z truskawkami - wiadomo!

Gia.
Zastanawiam się, czy kiedyś napiszę słów kilka o torcie, jakimś dziwnym, kosmicznym cieście?...Nie.
Jestem tego pewna, no może prawie pewna.
Dlaczego? A no bo Ci co bywają u mnie wiedzą, iż przygotowanie jakiegokolwiek ciasta jest dla mnie nie lada wyczynem. Niestety, jestem ciastowym ....i tu przemilczę ;p
Matkoo, przecież zabieram się za te najprostsze, gdzie wystarczy pomieszać łychą....a i tak jestem spięta, czy aby na pewno TO tak powinno wyglądać?
Sam etap przygotowywania ciasta poszedł idealnie, pięknej masy się dorobiłam, ach, jaka byłam z siebie dumna......bach bach do blachy, truskawki raz i pieczemy. Jeszcze gadam mojemu, że będzie bossko,a jak nie, to walnę tą blachą o ścianę;D
No i zaczęło się.
Piecze się i piecze, widzę, że rośnie. Spoko. Idę po jakimś czasie zajrzeć co i jak, wkładam patyczek,
że niby testuję....i moosz! Środek jeszcze nie gotowy, boki perfecto. Poczepało mnie.
Jak tooooo, mam nowy, świetny, mój własny piekarnik - nie żebym się chwaliła, po prostu jest fajny....
se myślę, na pewno nie on. To co? Wszystko inne mi się dobrze piecze...
.........
Blacha?
Czy ktoś może mnie oświecić?
Poczytałam trochę i może być blacha słaba, że nie przewodzi, to jaka ma być, za ile?;p
Aiuto!


A ciasto i przepis na nie podpatrzyłam od merycookme ;)


Przygotowanie: 15 minut + pieczenie
Koszt: wszystko miałam

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej
2 jaja
25 g masła
szklanka jogurtu greckiego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szklanka cukru - ja dałam niepełną
2 łyżki cukru waniliowego
6 większych truskawek



Jaja i jogurt wyjęłam wcześniej z lodówki, żeby się ociepliły.
Masło rozpuszczam, przygotowuję resztę składników, w między czasie włączam piekarnik na 180 stopni bez termoobiegu - grzałka górna i dolna (blaszka 20x30 lub tortownica 25-26 cm - wysmarować ją masłem, ja dodatkowo posypałam bułką tartą).
- Ja skorzystałam z innej, wąskiej.

Jaja wbijam do wysokiej miski, dodaję do nich cukier biały i waniliowy - uprzednio wymieszane ze sobą, miksuję na gładką masę, puszystą, do 7 minut.
Następnie dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, jogurt, masło, MIESZAM DELIKATNIE I POWOLI  ŁYŻKĄ. Najważniejsze, by nie mieszać za długo, nie można stracić tego puchu.

Truskawki myję i kroję na pół.

Do wysmarowanej blachy wlewam równomiernie ciasto, na jego wierzchu układam w tych samych odstępach truskawki.

Wkładam do piekarnika na około 30 minut.

Ja piekłam dłużej, ponieważ środek złapał temperaturę później...finalnie nic temu ciastu nie ma, 
wyszło idealne w środku, zaręczam!
Ciasto wyszło przepyszne, wilgotne, lekkie...polecam;)













Udanego, spokojnego weekendu;)






04 czerwca 2014

placki z cukinii z dodatkiem ziemniaka i fety

Matkooooooo boskoo, a ponarzekam se.
Tu mnie szczyka, tu mnie boli, gardło ZAŚ, katar, tak, żeeee...bosko! Na szczęście pogoda się poprawia, to może uda mi się liznąć tego słońca, bo nie ma nic gorszego od siedzenia w domu. Jeszcze w upały, które podobno ku nam podążają...może sobie wyjdę na chwilę?;p
A dziś co? Ano placki z cukinii, na początku miały być tylko z niej, potem wymyśliłam fetę, a jeszcze później stwierdzałam, że dodam jeszcze ziemniaka, żeby trochę więcej tej masy było.
Wiadomo, starłam na tarce cukinię, posoliłam i odstawiłam, no i jakoś tak mniej jej było, a jak mam włączyć piekarnik dla 6 placków...No. To taki obiad był sobie.
Fajny posiłek, smaczny, bez tłuszczu z patelni, za którym mi się nawet tęskni...zwłaszcza, jeśli chodzi o placki ziemniaczane czy właśnie te z cukinii, jakby nie było, smakują inaczej ;p


Przygotowanie: około 60 minut
Koszt: wszystko miałam

Składniki:
2 średnie cukinie
4 małe ziemniaki
100 g fety
1 szalotka
2 jaja
kilka łyżek mąki pszennej i razowej do zagęszczenia masy
sól morska
pieprz zielony, szczypta curry, zioła prowansalskie
odrobina oleju rzepakowego 

Dip:
4 ząbki czosnku polskiego
8 główek rzodkiewki
3-4 łyżki ricotty
jogurt naturalny
pieprz czarny, sól
szczypta curry

Cukinię, ziemniaki obieram ze skóry, myję, ścieram na tarce o dużych oczkach - pamiętając o wydrążeniu nasion z cukinii.

Cukinię posypuję solą, odstawiam na jakieś 40 minut, potem odsączam.

W między czasie do miski z utartymi ziemniakami dodaję ser, zioła, przyprawy, jaja i mąkę, mieszam.
Dodaję do nich odsączoną cukinię, raz jeszcze mieszam.

Papier do pieczenia smaruję olejem, odrobinę, tak, żeby placki po upieczeniu lepiej odchodziły, poza tym nie nasiąka on wodą spod masy, fajnie izoluje.
Łyżką nakładam kolejno po placku, piekę 20-25 minut w 180 stopniach z termoobiegiem.
Oczywiście cały czas monitoruję stan placków, mam mocny piekarnik, więc podaję orientacyjny czas...

Rzodkiewkę kroję na drobno, czosnek siekam, łączę oba składniki z ricottą, posypuję pieprzem i solą.
Do drugiej miseczki przelewam jogurt naturalny, dobrze żeby był mocno schłodzony, posypuję go pieprzem i curry. Podaję z plackami.

***
Radzę dobrze dawkować przyprawy, choćby ze względu na ser. Do tego czosnek polski jest bardzo wyrazisty w smaku, ostry, tak, żeeee......;)


















Smacznego;)